sobota, maja 27, 2017

Cztery przepisy na zdrowe, wiosenne posiłki.

Cztery przepisy na zdrowe, wiosenne posiłki.
Wiosna w tym roku w końcu ruszyła z kopyta. Na zewnątrz jest upragnione słońce i ciepłe, majowe powietrze. Aż miło korzystać z uroków pogody.  Wiosna to okres, w którym pewnie wielu z nas chce zmienić troszkę nawyki żywieniowe. Odkładamy na bok rozgrzewające zupy, ciężkie dania jednogarnkowe i sięgamy po nowalijki, które są pełne witamin, składników odżywczych i które fenomenalnie wzbogacają smak potraw. Świeża chrupiąca rzodkiewka, młody szpinak, intensywny szczypior, pikantna rukola - uwielbiam! Warto na stałe zmienić jadłospis na lżejszy, bo zakorzenienie w sobie zdrowych nawyków żywnościowych wcale trudne nie jest. Trzeba tylko chcieć! Warto szukać przepisów, warto eksperymentować, smakować, by rozkochać się w lekkości posiłków.

Moja zasada zdrowego odżywiania jest bardzo prosta! 5 posiłków dziennie, minimum 2 litry wody, unikać niezdrowych tłuszczy, zastępując je np. olejem kokosowym. Wkładam do diety dużo warzyw i owoców, jednocześnie pilnując, by kolacja była białkowa - dobry ser załatwia sprawę.

Teraz panuje moda na zdrowe odżywianie. Trenerzy personalni prześcigają się w przygotowaniach nie tylko sekwencji treningowych, ale także jadłospisów. Na każdym portalu możemy przeczytać o tym, że blender jest przydatny. I faktycznie warto takowy posiadać, by miksować smoothie. To urządzenie potrafi zdziałać cuda z warzywami, których zazwyczaj nie zjedlibyśmy na surowo. Szpinak, jarmuż z dodatkiem banana i soku jabłkowego smakuje wybornie, chociaż nikt by się tego nie spodziewał. Albo szpinak z jagodami i dodatkiem nabiału - rewelacja. Przygotowanie tego typu posiłków, idealnie nadaje się do tego, by zmiksować sobie wiele nielubianych warzyw i owoców dodając sobie siły, witamin i samego zdrowia. Do pracy warto zakupić lunch boksy, przynajmniej jeden do ciepłych posiłków i jeden do zimnych dań. Ułatwi nam to życie. Fajnym rozwiązaniem jest też zakup prostych słoików na sałatki.

Jednocześnie warto wyszukiwać produkty już gotowe, bardzo dobrej jakości, które nie wymagają przygotowania, by nie zniechęcić się zbyt szybko. Bo prawda jest taka, że najbardziej zniechęcają nas zbyt długie przygotowania posiłków. Sama z gotowych potraw sięgam po dobrej jakości sery. Bardzo cenię sobie markę Almette.

Alemette to bardzo dobre jakościowo sery o prostym składzie i całkowicie naturalnych składnikach; produkowane są także z naszego polskiego mleka. Serki są pełne witamin, ale są też źródłem pełnowartościowego i łatwostrawnego białka, które powinniśmy uzupełniać. Pamiętam, że gdy byłam dzieckiem, moja babcia zawsze kupowała te serki do kanapek czy naleśników - jako jedyne ze sklepowej półki jej służyły, a ze względów zdrowotnych nie mogła jeść wysoko przetworzonych produktów z chemicznymi dodatkami w składzie. Dlatego tę markę zawsze będę polecać z czystym sumieniem. Za jakość niezmienną od wielu lat! I za smak. 

Marka Almette wypuściła właśnie na rynek dwa nowe smaki: Almette ze szpinakiem - puszysty, lekko czosnkowy, przełamany smakiem świeżego szpinaku. Połączenie, które sama często stosuje w kuchni, bo szpinak i czosnek to kompozycja idealnie się uzupełniająca. Aromatyczna i zapraszająca, by jej skosztować. Drugi smak to Almette z rzodkiewkami - delikatnie różowy, puszysty, kremowy, który wręcz rozpływa się na języku, pachnący pierwszymi warzywami. Równie pyszny!

I dzisiaj mam dla Was niespodziankę, bo na blogu nie będą moje przepisy, ale przepisy Davida Gaboriaud - ambasadora marki Almette, niezwykle utalentowanego kucharza młodego pokolenia, którego pewnie znacie z programu "David w Europie" i który w czterech smacznych pozycjach pokazuje, jak można przygotować bardzo aromatyczne, zdrowe posiłki z dodatkiem właśnie tych puszystych serków. 

Zachęcam do wypróbowania!




PRZEPISY DLA 2 OSÓB

Frittata z serkiem Almette ze szpinakiem i czosnkiem oraz szynką długo dojrzewającą 
Składniki:

  • 4 jajka ekologiczne lub jedynki,
  • 2 łyżki serka Almette ze szpinakiem i czosnkiem,
  • 2 plastry szynki długo dojrzewającej (np. Serrano, parmeńska),
  • 2 łyżki posiekanej dymki, 
  • 1 łyżka posiekanej natki pietruszki,
  • 1 łyżeczka masła klarowanego,
  • sól, pieprz,

Przygotowanie:

Do miski  wbij całe jajka i roztrzep widelcem. Dopraw solą i pieprzem. Na rozgrzanej patelni (z metalową rączką) na maśle klarowanym smaż na średnim ogniu masę jajeczną do czasu aż wierzch zacznie się ścinać. Dodaj dwie łyżki serka Almette i ułóż plastry szynki. Wstaw patelnię do piekarnika i zapiekaj w 160 stopniach pod grillem aż góra się zetnie. Wyjmij frittatę z piekarnika, posyp natką i  dymką. Bon appetit :) 





2. Angielskie scones pieczone, podane z serkiem Almette ze szpinakiem i czosnkiem oraz jajkiem w koszulce 

Składniki:
  • scones:
  • 250 g mąki pszennej typu 450,
  • 125 ml mleka,
  • 1 jajko + 1 żółtko do smarowania,
  • 50 g roztopionego masła,
  • łyżka cukru,
  • szczypta soli,
  • 1 płaska łyżka proszku do pieczenia.

dodatki:
  • 4 pieczarki brązowe (portobello), 
  • kilka listków szpinaku,
  • 2 jajka,
  • 1 łyżka octu białego.
Przygotowanie:

Scones - w misce wymieszaj mąkę z cukrem, solą oraz proszkiem do pieczenia. Ubij jajko z mlekiem i roztopionym masłem i wymieszaj z mąką. Wyrabiaj ciasto aż będzie gładkie i elastyczne. Odstaw na 30 minut. Po tym czasie uformuj z ciasta kulki wielkości piłeczki do golfa, a następnie delikatnie je spłaszcz. Za pomocą pędzelka posmaruj je żółtkiem. Piecz w 180 stopniach przez 20-25 minut lub do momentu, kiedy będą złociste i ładnie wyrosną. Wyjmij je z piekarnika i odstaw do wystygnięcia. 

Pieczarki pokrój w plastry. Podsmażaj na maśle klarowanym przez kilka minut. 
Wbij jajka do dwóch oddzielnych miseczek. 
Nalej pół rondelka wody i doprowadź do wrzenia. Wymieszaj gotującą się wodę z łyżką octu, a następnie na małym ogniu za pomocą łyżki zrób wir. Do wiru wlej jajko. Gotuj 2 minuty. Odcedź za pomocą łyżki cedzakowej i przełóż jajko na papierowy ręcznik. Zrób kolejny wir w wodzie i powtórz czynność wlewania jajka w wir.   

Scones przekrój na dwie części. Jedną posmaruj serkiem Almette. Ułóż warstwowo liście szpinaku, smażone pieczarki i ułóż delikatnie jajko w koszulce. Serwuj od razu! 




3. Grzanka z wędzonym łososiem i serkiem Almette z rzodkiewkami

Składniki:
  • 4 kromki bagietki, 
  • 4 łyżki serka Almette z rzodkiewkami,
  • 4 plastry wędzonego łososia,
  • kilka listków świeżej kolendry,
  • 2 rzodkiewki,
  • 1 cytryna.

piklowana cebula:
  • 1 czerwona cebula,
  • 1 łyżeczka soli,
  • 1 łyżeczka cukru,
  • 50 ml wody,
  • 50 ml octu z jabłek.

Przygotowanie:

Bagietki opiecz na grillu. 
Piklowana cebula: w rondelku wymieszaj wodę z octem, cukrem, solą i doprowadź do wrzenia. Cebulę pokrój na bardzo cienkie plastry (możesz użyć mandoliny do krojenia warzyw) i przełóż do miseczki. Wlej gorącą wodę z octem i wymieszaj. Odstaw do wystygnięcia. 

Rzodkiewka pokrój na bardzo cienkie plastry. Cytrynę pokrój na ćwiartki. 

Posmaruj każdą kromkę serkiem Almette z rzodkiewkami. Ułóż warstwowo: plasterki rzodkiewki, po jednym plastrze wędzonego łososia, a na nim kilka plasterków piklowanej cebuli. Udekoruj listkami kolendry. Podaj z cytryną.





4. Selerowe risotto z serkiem Almette ze szpinakiem i czosnkiem oraz orzechami włoskimi 

Składniki:
  • 1/2 selera,
  • 1/2 białej części pora, 
  • 1 szalotka,
  • 80 ml białego wytrawnego wina,
  • 4 łyżek serka Almette ze szpinakiem i czosnkiem,
  • 20 g masła
  • 2 łyżki oliwy z oliwek, 
  • 2 łyżki orzechy włoskie prażone,
  • 2 łyżki drobno posiekanego szczypiorku,
  • woda lub bulion,
  • sól, pieprz. 

Przygotowanie:

Seler obierz i pokrój w drobnej kostkę wielkości ok. 0,5 x 0,5 cm. 
Por i szalotkę drobno posiekaj. Orzechy włoskie upraż na suchej patelni.

Na maśle klarowanym duś por i szalotkę przez ok. 2-3 minut. Dodaj seler i duś kolejne 3 minuty. 
Wlej białe wino i poczekaj aż wyparuje. Następnie dolewaj stopniowo wodę lub bulion i gotuj aż seler będzie al dente. Na koniec dodaj masło i serek Almette i mieszaj aż się rozpuszczą. Serwuj risotto na talerzach i posyp orzechami włoskimi prażonymi oraz posiekanym szczypiorkiem.












środa, maja 24, 2017

Ciasto marchewkowo-zbożowe z polewą czekoladową oraz Inką.

Ciasto marchewkowo-zbożowe z polewą czekoladową oraz Inką.
Dzień Mamy to szczególna okazja, by upiec coś specjalnego. To ten dzień w kalendarzu, który zaznaczamy na czerwono i staramy się sprawić odrobinę przyjemności swoim Mamom, czy Teściowym. Bo o bliskich warto pamiętać, a nawet trzeba! Najlepszym sposobem, by otrzymać uśmiech w ten szczególny dzień od Mamy, są domowe wypieki wykonane własnoręcznie, albo z pomocą dzieci. Ja uważam, że takie ciasto zawsze cieszy, bo to prawdziwy gest od serca. Można kupić coś gotowego, ale nic nie zadowala podniebień jak kawałek dobrze wypieczonego, wilgotnego i aromatycznego ciasta z ręki córki czy syna. Polecam na tę okazję ciasto szczególnie marchewkowo-zbożowe, podkreślone polewą z białej czekolady i podane z filiżaneczką przepysznej Inki wzbogaconej o magnez. Moja mama i mama mojego męża, obie nie piją czarnej kawy, tylko łagodne zbożówki, najlepiej wzbogacone w składniki poprawiające ogólne samopoczucie np. właśnie magnez. Całość jest skomponowana tak, by zadowoliła nawet najbardziej wymagające podniebienie :-)

Polecam!



Składniki na foremkę 20 x 20 lub keksówkę 40 cm.

ciasto:
  • 5 jaj
  • 1 szklanka oleju
  • 2 szklanki drobnego cukru
  • 2 szklanki drobno startej marchewki
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • pół łyżeczki proszku do pieczenia
  • płaska łyżeczka sody oczyszczonej
  • łyżka stołowa Inki z magnezem
  • 1,5 szklanki mąki pełnoziarnistej
  • pół szklanki mielonych płatków owsianych
polewa:
  • 100 g białej czekolady
  • 100 ml śmietany 30 %
Rozpuszczamy w kąpieli wodnej. 

Wykonanie:

Do misy miksera wbić jajka (całe, z żółtkami) i roztrzepać na jednolitą masę. Dodać cukier, wkręcić go, by się rozpuścił. Nie przerywając miksowania dodajemy kolejno - proszek do pieczenia, sodę, Inkę, cynamon, olej wlewamy cienkim strumieniem. Następnie łyżka po łyżce wkręcamy mąki. Na samym końcu już za pomocą łyżki, a nie miksera, wkręcamy marchew, by połączyła się z ciastem. 

Tak przygotowane ciasto wlewamy do natłuszczonej olejem foremki i wstawiamy do nagrzanego piekarnika. Pieczemy 55 minut w 180 stopniach do suchego patyczka. 

Gdy ciasto przestygnie, polewamy je polewą z białej czekolady i podajemy z filiżanką przepysznej Inki.

Smacznego.

Życzę wszystkiego dobrego każdej Mamie w Dniu jej Święta :-)







piątek, maja 19, 2017

Kruchy torcik z ganache czekoladowym i truskawkami

Kruchy torcik z ganache czekoladowym i truskawkami
Maj to okres dni świątecznych w naszej rodzinie. To czas, kiedy wypiekam dla bliskich sporo ciast, bo chwilę przed Dniem Mamy, mój mąż i ja mamy swoje prywatne święto - rocznicę pierwszego spotkania. Z tej okazji staram się zawsze upiec tort. Tort z typu tych - "na specjalną okazję". Nie jest łatwo dogodzić facetowi, który za słodkim nie przepada, bo jak już kiedyś pisałam, trzeba naprawdę się nagimnastykować, by skusić go choćby na kawałeczek, ale wtedy okazuje się prawdziwym łasuchem :-). Wkładam więc całe swoje serce w wypiek, by wszystko się udało. Najpierw rozpisuję sobie, jakie składniki mój ukochany lubi najbardziej, a następnie staram się stworzyć coś unikatowego. Tak dzieją się u nas najlepsze wypieki :-)

Zapraszam więc na przepis: Kruchy torcik z ganache czekoladowym i truskawkami, który jednocześnie upiekłam na Światowy Dzień Pieczenia, bo maj to przecież także Światowy Dzień Pieczenia z Kasią.


Kruchy torcik z ganache czekoladowym i truskawkami.
Tortownica 24 cm

Ciasto:
  • 500 g mąki tortowej
  • 200 g - kostka do pieczenia Kasia + łyżka do posmarowania blaszki
  • 4 łyżki śmietany
  • 1 szklanka cukru

Wszystkie składniki umieścić w jednym naczyniu, posiekać nożem, a następnie zagnieść. Podzielić na 4 części tej samej wielkości, zawinąć we folię spożywczą i włożyć do lodówki na 30 minut. Po tym czasie wyjąć i każdą część rozwałkować na papierze do pieczenia przez folię spożywczą, pilnując, by kształtem były ciut mniejsze od foremki (można pomóc sobie np. talerzykiem 20 - 22cm) - wtedy tort ma równe brzegi i wygląda oryginalnie. Blaszkę do pieczenia posmarować kostką do pieczenia Kasią, położyć na niej wcześniej przygotowane krążki ciasta (nie zdejmujemy papieru - kładziemy z nim, powinien się przykleić do posmarowanej Kasią blaszki) i w nagrzanym do 170 stopni piekarniku wypiekać przez 20 minut - lub krócej, jeżeli wypiek nabrał lekko złotawego koloru.


Krem:
  • 300 g mlecznej czekolady o dużej zawartości kakao (im więcej, tym lepiej)
  • 1 łyżka koniaku albo brandy
  • 4 ekologiczne jajka
  • 4 łyżki cukru
  • 300 ml kremówki 30%
  • 5 łyżeczek żelatyny rozpuszczone w 80 ml wody (przygotować wg opisu na opakowaniu)


300 g czekolady rozpuścić w kąpieli wodnej. Można nakryć pokrywką miseczkę, by czekolada szybciej zmieniła swój stan skupienia. Do płynnej czekolady dodać łyżkę alkoholu i połączyć.

Żółtka oddzielamy od białek. Do żółtek dodajemy cukier i ubijamy kilka minut, tak by masa nabrała białego koloru, a wtedy dodajemy do nich czekoladę, łyżka po łyżce, aż powstanie jednolita masa, która na tym etapie jest bardzo gęsta. 

W innym naczyniu ubijamy na sztywno kremówkę, a kiedy jest już ubita, delikatnie należy wmiksować wcześniej przygotowane żółtka.  Na końcu ubijamy białka. Na sztywno. 

Łączymy kremówkę (która ma w sobie już żółtka) najpierw za pomocą miksera z żelatyną (stopniowo ją dodajemy), a następnie za pomocą łyżki dodajemy białka i bardzo delikatnie mieszamy, by białka nie straciły pęcherzyków powietrza, i mus wyszedł prawdziwie puszysty.

Dodatkowe składniki:
  • 100 ml kremówki i 100 g czekolady mlecznej jako polewa (czekoladę połamać i podgrzewać z kremówką do rozpuszczenia)
  • espresso do nasączenia ciasta
  • świeże truskawki do dekoracji - 200 g


Chłodne blaty nasączyć kawą i przełożyć kremem. Na dno tortownicy wyłożyć mocny papier do pieczenia, położyć pierwszy krążek ciasta, przełożyć go kremem, położyć drugi krążek ciasta i kolejno, do wyczerpania warstw ułożyć tort. Ciasto wstawić do lodówki na 24 godziny. 



Po tym czasie torcik wyjąć z formy. Udekorować polewą z 100 ml kremówki i 100 g czekolady, oraz świeżymi truskawkami. 

Smacznego!

Ciasto fenomenalnie smakuje z filiżanką dobrego espresso. 






piątek, maja 12, 2017

Fritatta z patelni, z szynką, fetą i szpinakiem. Moja opinia nt. patelni kamiennej Delimano Stone Legend.

Fritatta z patelni, z szynką, fetą i szpinakiem. Moja opinia nt. patelni kamiennej Delimano Stone Legend.
Dziś mam dla Was przepis na przepyszną frittatę z patelni z dodatkiem szynki, świeżego szpinaku, pomidorów i sera feta. Danie pełne nowalijek, które idealnie pasuje na śniadania, a także kolacje i które jest bardzo aromatyczne, zdrowe, oraz dostarcza porcji niezbędnych składników odżywczych.

Oprócz tego chciałabym się z Wami podzielić opinią na temat patelni kamiennej Stone Legend marki Delimano, produkowanej we Włoszech (żadne made in China), którą od pewnego czasu z kuchenną pasją używam, i w której jestem absolutnie zakochana :-)



                                             
Jak wspomniałam wyżej, jakiś czas temu stałam się posiadaczką patelni kamiennej Stone Legend Delimano. Nie miałam jeszcze styczności z tego rodzaju patelnią, ale opinie były naprawdę zachęcające. A wiadomo - dobra patelnia w kuchni to podstawa, bo to jeden z najczęściej używanych elementów wyposażenia. Miałam już patelnie teflonowe (strzeż mnie Panie przed nimi, bo są tak podrapane, że aż strach), ceramiczne (z tych jestem nawet zadowolona), aluminiowe (do dziś nie wiem jak to się stało, że spód jest odkształcony), żeliwne (bardzo ciężko się je czyści), ale nigdy nie miałam kamiennej. Z mojego doświadczenia jednak wiem, że słowo "kamień" w kuchni oznacza ułatwienie życia. I wiecie? To jest prawda. 

W ostatnim czasie sprawdzałam przydatność patelni kamiennej Stone Legend Delimano pod każdym kątem. Smażyłam placki, jajecznice, mięsa, kotlety z ryb, dania jednogarnkowe itp. Zaskakujące dla mnie jest to, że naprawdę - NAPRAWDĘ!!! - nie potrzeba tłuszczu. Producent twierdzi, że wystarczy kropla oleju. Moim zdaniem nie potrzeba nawet kropli. To dla mnie coś cudownego, bo mam problemy z utrzymaniem wagi, a dzięki temu rozwiązaniu mogę wyrzucić niezdrowy tłuszcz z codziennej diety w bezbolesny sposób.

Najfajniej jednak sprawdzić patelnie na przykładzie dania. A więc mamy frittatę. 

A dlaczego frittata? Bo...

Sami przeczytajcie...

Producent zapewnia, że powłoka jest nieprzywierająca i szczególnie nadaje się do smażenia potraw mocno przywierających (jaja, ryby), dlatego chyba najlepiej przekonać się o jej właściwościach na daniu z jajkami w roli głównej. Patelnia teflonowa, a już z pewnością żeliwna zawsze odrobinę się brudzi przy smażeniu, zawsze coś tam przylgnie, prawda? Prawda. Zawsze musimy patelnie szorować albo jeszcze gorzej - zalewać wodą, by odmiękła (zwłaszcza przy żeliwnej). Gdy robimy omlety, hiszpańskie tortille, frittaty to musimy je obrócić na drugą stronę, korzystając z drugiego, innego naczynia, do tego podlewając sporą ilością oliwy, by się najzwyczajniej w świecie nie spiekły i nie przylgnęły do dna, a jednocześnie odpowiednio się ścięły. Brudzimy dodatkowe naczynia i tracimy czas, a przy okazji jeszcze możemy się poparzyć. Przy patelni kamiennej tego NIE MA. Podsmażam pierwsze składniki, wbijam jajka i po prostu zostawiam - do tego nie zużywam ani odrobiny oleju. Nic się nie przypala, nic nie trzeba obracać. Smaży się samo. Ewentualnie zostawiam tylko pod przykryciem na kilka minut, by białko mocno się ścięło z wierzchu - by doszło tak jak w piekarniku.

Gdy jest gotowe, kroję nożem i nie martwię się o zarysowania.

Brzmi nierealnie? Ale to prawda :-)
Ta patelnia jest dla mnie wielkim zaskoczeniem, w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

Ogromnym plusem dla mnie, jako blogerki jest także to, że grube dno i powłoka kamienna nie tylko równomiernie się nagrzewa, ale też bardzo długo trzyma ciepło. Przez godzinę robiłam fotografie na bloga. Po tym czasie potrawy są zwyczajnie zimne, a już zwłaszcza te na bazie jajek (sami przyznajcie, że tak jest - normalnie po 20 minutach jajecznica jest zimna), więc wspaniałym zaskoczeniem było, gdy frittata była nadal mocno ciepła i mogliśmy ją zjeść bez odgrzewania, a przecież nie trzymałam jej nawet pod przykryciem podczas sesji.

A po wszystkim patelni nie musiałam szorować, bo była praktycznie czysta i wystarczyło przetrzeć ją gąbką pod bieżącą wodą, chociaż można ją myć w zmywarce. Sam fakt tego, że można ją myć w zmywarce mówi sam za siebie - to porządny kawałek kamienia, któremu niestraszne są detergenty.

Minus dla mnie jest taki, że patelnia jest naprawdę ciężka, bo waży prawie 1,5 kg... Ale cóż... W końcu to kamień :) W zasadzie warto zwracać uwagę na wagę takiej patelni kamiennej, bo z tego, co oglądałam w sklepach, to część tego rodzaju rondli jest bardzo leciutka z cienkim dnem i cienką powłoką kamienną, a tutaj im cięższa, tym lepiej. Taki już jej ciężki urok ;-)

Aktualnie na stronie Delimano.pl jest bardzo ciekawa promocja. Kupując patelnie kamienną Delimano Stone Legend 28 cm, drugą 24 cm dostajesz w gratisie.



Fritatta z patelni, z szynką, fetą i szpinakiem.

Składniki:

  • 10 jaj
  • pęczek świeżego szpinaku
  • dwa ząbki czosnku
  • 20 dag dobrej szynki drobiowej
  • 100 g sera feta
  • 1 pomidor malinowy
  • sól i pieprz ziołowy


Wykonanie:

Szpinak posiekać drobniutko, czosnek przecisnąć przez praskę. Szynkę i ser pokroić w kostkę, podobnie jak pomidora (można zostawić kilka plasterków na wierzch).

Patelnie wstawić na średni palnik. Najpierw podsmażyć szpinak i czosnek, z dodatkiem soli, następnie dodać szynkę i pomidory. Gdy składniki się połączą wbić jajka, pomieszać, zmniejszyć palnik i zostawić na 7 minut. Wsypać na wierzch ser feta, nakryć pokrywką. Gdy danie się zagrzeje, wyłączyć palnik i zostawić na kilka minut pod przykryciem, by całkowicie ścięło się na wierzchu.

Smacznego!



Z tej samej linii Stone Legend nabyłam także garnek kamienny, tacę grillową oraz drugą, mniejszą patelnię (bo jedna to za mało, a wiem już że dokupię kolejne i nigdy nie wrócę do tych, które miałam wcześniej). Wszystkie te produkty zachowują się tak samo jak opisana wyżej patelnia. W najbliższym czasie możecie się spodziewać przepisu na chleb z gara, a także na fajne mięsa.   







wtorek, maja 09, 2017

Botwinka - wiosenna zupa z młodych buraków.

Botwinka - wiosenna zupa z młodych buraków.
Jak ugotować botwinkę? To pytanie w okresie wiosny zadaje sobie pewnie wielu z nas. Botwinka, czyli wiosenna zupa z młodych buraków o wspaniałym kolorze i delikatnym burakowym smaku, to bardzo aromatyczna propozycja i warto, a nawet powinno się ją zrobić zwłaszcza wiosną. Chociaż tego roku jest paskudnie i deszczowo na zewnątrz, i na tę botwinkę z własnego ogródka trzeba jeszcze poczekać, to w warzywniakach widać już piękne młodziutkie buraczki, które aż się proszą, by je zabrać ze sobą do kuchni i ugotować coś bardzo zdrowego, pełnego witamin i pożywnego.


Botwina to pozycja typowo wegetariańska, bo prawidłowo nie gotuje się jej na wywarze mięsnym, a podaje z jajkami ugotowanymi na twardo, ale prawda jest taka, że jeżeli jesteśmy fanami zup na bazie mięsnego bulionu, to nic nie stoi na przeszkodzie, by ugotować ją na rosole, by podnieść aromat do swojego ulubionego. 


Botwinka - wiosenna zupa z młodych buraków.

Składniki na około 6 porcji.

Zupa:
  • 2 litry rosołu
  • pęczek 0,5 kg świeżej botwinki z korzeniami (lub dwa, jeżeli są to małe pęczki)
  • włoszczyzna: 1 duża marchew, 1 duża pietruszka, plater korzenia selera
  • sól i pieprz
  • łyżka majeranku suszonego
  • do podania: gotowane młode ziemniaki
  • 100 ml śmietany 12 % do zabielenia połączona z łyżką mąki pszennej
  • łyżka octu lub soku z cytryny 
Do podania:
  • 6 jaj ugotowanych na twardo
  • 200 g młodych ugotowanych ziemniaków

Wykonanie:

Botwinkę umyć, liście posiekać a buraczki zetrzeć na tarce.

Bulion zagotować. Dodać do niego pokrojone w kostkę lub starte na tarce o średnich oczkach włoszczyznę. Gotować 20 minut, jeżeli są to warzywa z poprzedniego sezonu i po tym czasie dodać botwinę. Jeżeli dajemy młode, można je dołożyć do garnka razem z botwiną. 

Całość doprawić do smaku pieprzem, solą oraz majerankiem i gotować do miękkości przez kilka minut. 

W kolejnym kroku zupę zabielić śmietaną z dodatkiem mąki. 

Na końcu dodajemy ocet lub sok z cytryny. 


Smacznego obiadu!


czwartek, maja 04, 2017

Biszkoptowe ciasto z truskawkami. Przepis na łatwe ciasto z sezonowymi owocami.

Biszkoptowe ciasto z truskawkami. Przepis na łatwe ciasto z sezonowymi owocami.
Maj to już świeże, nasze polskie owoce. To rabarbar i pierwsze truskawki. Warto upiec właśnie teraz najzwyklejsze ciasto biszkoptowe z owocami,  oprószone cukrem pudrem, bo zwłaszcza jeszcze nawet lekko ciepłe, jest prawdziwym rarytasem :-) U mnie wersja z truskawkami, jednak z tym wypiekiem nie ma ograniczeń - czy dacie truskawki, czy jabłka, czy całkowicie zamrożone inne owoce - to nie ma znaczenia, ciasto powinno się udać :-) 

Jeżeli zastanawiacie się, czy ciasto jest wilgotne, to moje odpowiedź brzmi: TAK. Jest wilgotne, dzięki dodatkowi oleju. Z czystym sumieniem polecam każdemu, nawet tym, którzy twierdzą, że wypiekać nie umieją. 



Biszkoptowe ciasto z truskawkami. Przepis na łatwe ciasto z sezonowymi owocami.

Składniki na tortownice 24 cm:
  • 4 duże jaja (lub 5 mniejszych)
  • pół szklanki oleju
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1,5 szklanki mąki tortowej
  • 3/4 szklanki drobnego cukru (lub cukru pudru)
  • 500 g owoców
  • cukier puder do oprószenia
szklanka = 250 ml



Wykonanie:

Ciasto przygotowujemy bardzo podobnie do biszkoptu. 

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy je na bardzo, bardzo sztywno. To jest podstawa sukcesu naszego ciasta. Musimy porządnie ubić białka tak jak na bezę. Następnie nie przerywając miksowania, łyżka po łyżce wkręcamy cukier. Masa powinna być lśniąca, gęsta, ciągnąca. Następnie dodajemy żółtka jedno po drugim, i kolejno olej wlewając go cieniutkim strumieniem do masy. 

Na końcu dodajemy także stopniowo mąkę i proszek do pieczenia, jednak tym razem łączymy go z masą za pomocą łyżki czy szpatułki. 

Ciasto przelewamy do formy wyłożonej na spodzie papierem do pieczenia. W ciasto powciskać owoce, tak by nie leżały na wierzchu. Nie muszą być całkowicie zanurzone, bo same wpadną do środka w procesie pieczenia. 

Formę wsuwamy do zimnego piekarnika. Pieczemy przez 60 minut w temperaturze 170 stopni, grzałka góra dół. Ja mam piekarnik elektryczny, a w gazowym można dać temperaturę ciut wyższą - 180 stopni. 

Ciasto posypać cukrem pudrem i cieszyć się fenomenalnym smakiem :-)
Smacznego!




Copyright © 2016 Poezja Smaków