wtorek, września 13, 2016

Co jeść w pracy? Zupa tajska z kurczakiem, pieczarkami i makaronem.

Mój mąż sam wpisuje tajską w nasze tygodniowe menu. Dzieci zajadają ze smakiem. Mój tato cichaczem wyjada prosto z garnka. A ja ją pokochałam. I to z wielu powodów.

Po pierwsze - jest naprawdę bardzo dobra. Pieczarki, papryka, czosnek podsmażone i zalane bulionem, doprawione orientalnymi przyprawami a sam smak podniesiony według tajskiej tradycji - mlekiem kokosowym. Idzie się najeść ze smakiem do syta i patrzeć jeszcze dokładki.

Po drugie - 20 minut i jest gotowa :-)

Po trzecie - to idealne rozwiązanie do pracy. Zazwyczaj, kiedy idziecie do pracy kupujecie jakąś gotową mieszankę zupy w proszku, by zalać ją wrzątkiem i zjeść coś ciepłego, lub zamawiacie np. chińszczyznę prawda? Ta zupa to połączenie obu tych propozycji, bo mamy i danie orientalne i pikantną zupę, tyle że domową a co za tym idzie - zdrowszą. Wystarczy napełnić lunchbox w postaci termosu i cieszyć się smakowitym posiłkiem podczas ciężkiego dnia pracy. 

Zapraszam po przepis! Jest to prosta receptura, większość składników zazwyczaj mamy pod ręką :-)



Składniki na 6 porcji:

  • 6 gniazd nitek makaronu Lubella nr 49
  • olej do podsmażania (najlepiej kokosowy ale można użyć innego)
  • podwójna pierś z kurczaka - około 65 dag
  • 30 dag dużych pieczarek
  • 1 czerwona papryka słodka
  • płaska łyżka kurkumy
  • ząbek czosnku
  • kawałek świeżego imbiru  około 2 cm (trzemy i dodajemy tyle ile uważamy za koniecznie, łatwo przesadzić bo świeży imbir jest dość pikantny)
  • pieprz cayenne, pieprz ziołowy, sól wg uznania
  • 300 ml mleka kokosowego
  • sok wyciśnięty z połowy limonki
  • 2 litry wody
  • po kilka gałązek natki lubczyku, selera, pietruszki oraz jeden liść laurowy
Wykonanie:

Makaron ugotować al dente.

W garnku na zupę zagotować dwa litry wody, dodać natki oraz liść laurowy. Gotować na małej mocy palnika.

Jednocześnie na patelni rozgrzać tłuszcz. Wrzucić na niego najpierw posiekaną paprykę, kolejno pokroić na paseczki pieczarki i je dodać. Następnie na tłuszcz wrzucić mięso pokrojone w kostkę oraz ząbek czosnku przeciśnięty przez praskę. Doprawić solą oraz pieprzem.

Kiedy mięso straci różowy kolor podsmażone składniki przekładamy do wywaru. Doprowadzamy do wrzenia, doprawiamy pieprzem cayenne, imbirem, kurkumą. Gotujemy 5 minut.

Wyłączamy palnik i dodajemy mleko kokosowe oraz sok z limonki. Mieszamy. Gotową zupę podajemy z makaronem.

Smacznego :-)
Pozdrawiam ciepło,
Katarzyna




3 komentarze:

  1. OOOO <3 już wiem co zrobię jak mąż przyjdziedzie

    OdpowiedzUsuń
  2. Musze sprobowac, kiedys jadlam gotowa i byla pyszna. Moze i mi wyjdzie.

    OdpowiedzUsuń

Ze względu na jakość treści - komentarze są moderowane. Jeżeli jesteś na "Poezja Smaków" pierwszy raz, to zapraszam do przejrzenia strony głównej bloga, mam nadzieję, że znajdziesz coś więcej dla siebie :-)

Copyright © 2016 Poezja Smaków