poniedziałek, września 28, 2015

Domowy smalec z pieczarkami, kiełbasą i cebulą.

Domowy smalec z pieczarkami, kiełbasą i cebulą.
Pamiętam, że taki smalec robiła nasza babcia. Ale nigdy nie chcieliśmy tego jeść :) Ostatnio zrobiłam za namową męża (i za jego namową jest na blogu). Wiem, że wiele osób podchodzi sceptycznie do smalcu, nawet tak głębokiego w smaku jak ten. Ja też wolę masło, czy oliwę. Ale jajecznica na takim smalcu to naprawdę coś genialnego. Uwielbiam do jajecznicy dodawać właśnie te składniki co tu - ale wtedy spędzam nad nią około 20 minut. W tym przypadku zajmuje mi to tyle co smażenie zwykłego jajka. Jest to naprawdę fajna rzecz dla tych, którzy rano chcą zjeść smaczne, ciepłe i pachnące śniadanie. Smalec może w lodówce stać długo, zamknięty w słoiczku spokojnie nawet miesiąc. Najpewniejszy i o dłuższej przydatności będzie ten, który wytopimy sobie sami ze słoniny - ale oczywiście można skorzystać także już z gotowego.


Przepis własny:

Składniki:

  • 1 sztuka (pętko) dobrej gatunkowo kiełbasy
  • 1 średnia cebula
  • 0,5 kg kiełbasy
  • sól i pieprz
  • smalec 0,5 kg lub 0,5 kg słoniny

Wykonanie:

Jeżeli używacie słoniny, to najpierw trzeba ją przetopić. Kroimy w kostkę i w garnku z grubym dnem topimy na małej mocy palnika co jakiś czas mieszając (nie podlewamy niczym!). 

Jeżeli używacie smalcu, należy go roztopić.

Pieczarki oczyścić, posiekać w drobniutką kostkę. Podobnie kiełbasę i cebulkę - w drobniutką kostkę. Na patelnię ułożyć trochę smalcu - najpierw podsmażyć z dodatkiem soli pieczarki, następnie dodać kiełbasę i cebulę. Kiedy składniki są gotowe dodać je do smalcu, dokładnie połączyć, dodać soli i pieprzu. Kiedy lekko całość przestygnie - spróbować. Taki smalec jest najlepszy kiedy jest słonawy w smaku, wtedy nadaje się nawet do posmarowania kromki chleba.

Smacznego :)



poniedziałek, września 14, 2015

Sernik brzoskwiniowy pieczony na jogurtach.

Sernik brzoskwiniowy pieczony na jogurtach.
 Przepis na to ciasto dostałam już bardzo bardzo dawno temu od koleżanki. Nazwa ciasta to "styropian" - znana chyba bardzo dobrze już :) Ale nazwa jest strasznie myląca, nie wiem dlaczego ktoś to ciacho tak nazwał. Kiedy piekłam je pierwszy raz nie widziałam co z tego wyjdzie, wyobrażałam sobie sądząc po nazwie coś bardziej suchego, kruchego, kokosowego. Zrobiłam też  w ten sam dzień jeszcze drugie ciasto - sernik z nutellą na zimno (z brzoskwiniami).... Ale byłam wściekła kiedy po upieczeniu okazało się, że to ciasto smakuje jak dobry pieczony sernik. Zostaliśmy więc na Święta z dwoma brzoskwiniowymi sernikami :)

Ciasto jest fajną alternatywą dla zwykłego sernika, jest dużo pewniejsze, nie wychodzi zakalec ani inne rewelacje. Smaki można zmieniać dowolnie, można dać jogurt o innym smaku i inne owoce ale można także dać gęstą śmietanę i zrobić wersję śmietankową.


Składniki na prostokątną blaszkę około 27x37:

Na ciasto kruche:
  • 3 szklanki maki pszennej tortowej
  • pół szklanki cukru pudru
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 5 żółtek
  • 250 g masła lub dobrej margaryny
  • 10 dojrzałych brzoskwiń
Wszystkie składniki oprócz brzoskwiń włożyć do dużego naczynia, zagnieść na gładką masę. Podzielić na pół, jedną część wyłożyć na blaszkę (na papier do pieczenia), drugą natomiast włożyć do zamrażalnika.

Brzoskwinie obrać ze skórki, usunąć pestki, drobno pokroić, ułożyć na cieście.

Masa jogurtowa:
  • 5 białek
  • 1 szklanka cukru pudru
  • duży budyń śmietankowy - na 1 litr mleka (wykorzystujemy proszek)
  • 1 litr dobrego gęstego jogurtu brzoskwiniowego (można zamienić na śmietanę 18%)
  • 200 g wiórek kokosowych
Białka ubić na bardzo sztywno, stopniowo ciągle ubijając dodawać cukier puder, proszek budyniowy, wiórki. Na najmniejszych obrotach miksera dodać jogurt. Masę wyłożyć na ciasto. Z zamrażarki wyjąć drugą część ciasta, zetrzeć na wierzch na tarce o grubych oczkach.

Ciasto wstawić do nagrzanego piekarnika do 180 stopni na 50 minut ( z termoobiegiem). 

Smacznego, pozdrawiam, 
Kasia :)


piątek, września 11, 2015

Babcine parowce z sosem karmelowym domowej roboty.

Babcine parowce z sosem karmelowym domowej roboty.
 Smak z mojego dzieciństwa, przepis mojej babci. Nie jadłam tego już kilka dobrych lat, ostatnio robiłam jak jeszcze babcia żyła, a to już 3,5 roku. Domowe są puchate, mięciutkie - to nie to samo co ze sklepu. W dzieciństwie zajadaliśmy te parowce tonami, zawsze babcia robiła do nich sos karmelowy. Wtedy lepiej smakował :) Ale sos karmelowy to jeden z tych przepisów, które zapamiętałam najbardziej. Nie tylko dlatego że jest smaczny, ale też dlatego, że pierwszy raz jak go robiłam pod okiem babci, to strasznie się wystraszyłam. Jest huk, jest dużo pary, trzeba naprawdę uważać i mieć zdecydowaną rękę. Palenie cukru i zalewanie go wodą nawet tą wrzącą zawsze jest czynnością hałaśliwą i trzeba być bardzo ostrożnym. 

Moje dzieci zachwycone :) Starszy stwierdził, że takie bułki na parze z sosem karmelowym mam mu codziennie robić do szkoły ( no niestety raczej nie będę ich robić codziennie bo troszkę przy tym pracy jest). Mniejszy zajadał suche z kubkiem kakao a mężowi natomiast zrobiłam do nich trochę gulaszu (przepis). Wszyscy zadowoleni :)


Składniki na 20 bułeczek:
  • 7 dag drożdży świeżych 
  • 1,5 szklanki mleka
  • 3 jajka
  • 2 łyżki cukru
  • szczypta soli
  • 0,7 kg mąki pszennej 450
Wykonanie:

Mleko podgrzać w małym garnuszku, powinno być ciepłe ale nie gorące. Do miski rozkruszyć drożdże, wsypać cukier, rozetrzeć łyżką. Dolać mleko. Poczekać aż drożdże napęcznieją (jeżeli nie napęcznieją po kilku minutach - max.10 należy zrobić jeszcze jeden rozczyn z innych drożdży). Do rozczynu wbić jaja, dosypać mąkę, i szczyptę soli. Wyrobić. Pozostawić do wyrośnięcia pod ściereczką, na około pół godziny w ciepłym miejscu.

Z wyrośniętego ciasta odrywać kawałki, każdy troszkę przerobić palcami i formować w kulki. Ciasto nie powinno się jakoś bardzo kleić do samych rąk. Można użyć mąki, ale tylko odrobinkę. Bułeczki układać na stolnicy. Pozwolić im trochę wyrosnąć.

Do szerokiego garnka wlać wodę, napełnić go do połowy. Na garnek zamocować sznureczkiem gazę złożoną kilka razy, można także użyć pieluchę tetrową lub lnianą ściereczkę. Zagotować wodę, zmniejszyć moc palnika, tak by woda nie wrzała bardzo mocno. Układać bułeczki luźno, na jeden rzut wkładać 5-6 sztuk. Garnek przykryć wypukłą pokrywką dopasowaną do garnka, lub innym garnkiem o tej samej średnicy. Bułeczki parować 8-10 minut.

******

Sos karmelowy:

  • 4 kopiaste łyżki cukru
  • 1,5 szklanki wrzącej wody
  • śmietana 100 ml 
  • 1 spora łyżka mąki pszennej
Wykonanie:

Do małego garnka wsypać cukier. Około 4 łyżki, dno musi być zakryte. Postawić na gazie, mieszać aż do rozpuszczenia i zbrązowienia cukru. Odsunąć się od garnka, zdecydowanym ruchem wlać wrzącą wodę. Szybko zamieszać by karmel nie przywarł do dna. Mąkę rozkłócić z śmietaną, można dolać troszkę mleka do roztworu by był bardziej lejący. Wlać do garnuszka, zagotować mieszając.


Parowce polewać sosem i podawać jeszcze ciepłe :)
Smacznego!
Pozdrawiam, Kasia.


środa, września 09, 2015

Żeberka duszone w Coca-Coli.

Żeberka duszone w Coca-Coli.
Od kiedy zobaczyłam w książce Nigelli przepis na szynkę w Coli, wiedziałam że kiedyś upichcę coś podobnego. Długo mi zeszło, bo książki już dawno nie mam, a co za tym idzie - tamtego przepisu też. Jednak nic straconego, bo osobiście uważam, że żeberka dużo lepiej zachowują się w pieczeniu niż szynka. Dobrałam przyprawy, zostawiłam mięso na noc w marynacie, podsmażyłam i włożyłam do piekarnika z dodatkiem Coli. Efekt przekroczył moje najśmielsze oczekiwania. Mięso wyszło niezwykle brązowe. Karmel zawarty w Coli jednak nie tylko zabarwił mięso, ale także nadał mu bardzo ciekawy słodkawy posmak. Dodatkowo - z zewnątrz mięso jest lekko chrupiące a wewnątrz delikatne i kruche. Jedne z lepszych żeberek jakie do tej pory miałam okazję zjeść :)



Przepis własny

Składniki:
  • 1 kg chudych żeberek
  • około 0,5 l Coca-Coli
  • liść laurowy
  • tłuszcz do podsmażenia mięsa
  • marynata: po 1 gramie ( około 1/4 część pełnej łyżeczki deserowej) soli, pieprzu ziołowego, pieprzu cayenne, 2 łyżki oleju - połączyć ze sobą.
Wykonanie:

Żeberka podzielić na mniejsze porcje. W mięso wetrzeć marynatę i pozostawić je w lodówce na całą noc. 

Na patelni rozgrzać tłuszcz, podsmażyć mięso z obu stron na rumiany kolor. Przełożyć do naczynia żaroodpornego, zalać Colą żeberka tak by były przykryte. Przykryć naczynie. Dusić 70 minut w piekarniku - temperatura 180 stopni. Po tym czasie zdjąć pokrywkę, odlać chochlą pół Coli i przypiec mięso najpierw z jednej strony, następnie odwrócić i to samo zrobić z drugą stroną mięsa (po 10 minut na każdą stronę). To wszystko :)

Smacznego!
Pozdrawiam, Kasia.





poniedziałek, września 07, 2015

Sałatka pulpetowa.

Sałatka pulpetowa.
Pulpetowa. Jest w ogóle takie słowo? Hmmm..... Sałatka w skład której wchodzą: maleńkie gotowane pulpety, pomidory koktajlowe, pieczarki oraz rzodkiewka a do tego gęsty sos czosnkowy. Pomysł na sałatkę zrodził się u mojej siostry jako przystawka do grilla i musiał się doczekać debiutu na blogu, bo sałatka jest naprawdę bardzo smaczna. Zjada się ją od początku do końca, bo całość świetnie ze sobą współgra. Sałatka będzie dobra nie tylko na grilla. Jest bardzo pożywna, sycąca - sprawdzi się na każdą okazję, zachęcam do jej przygotowania :) Jeżeli zamienimy majonez potrzebny do przygotowania sosu na jogurt, propozycja ta będzie także dobrym pomysłem na posiłek dla osób które liczą kalorie.


Składniki na dwie konkretne salaterki - można zrobić pół porcji:

  • 0,8 kg chudego mięsa mielonego - mielonego w sklepie na naszych oczach, lub w domu
  • 1 jajo
  • bułka tarta
  • 1 kg małych i młodych pieczarek
  • 2 pęczki rzodkiewki
  • 0,5 kg pomidorków koktajlowych (lub paprykowych)
  • 300 ml gęstego majonezu
  • 100 ml śmietany 12%
  • łyżeczka czosnku granulowanego
  • sól i pieprz
Wykonanie:


Najpierw przygotować pulpety. Do mięsa mielonego wbić jajo, dodać szczyptę soli i pieprzu. Wyrobić, dodawać stopniowo bułkę tartą, tyle by masa była gęsta a pulpety mocno zbite po uformowaniu. Nie napisałam tu konkretnie ile, bo mięso ma różną chłonność - około 1 szklanka. Sama masa powinna być wyraźna w smaku, podczas gotowania smak złagodnieje. Formować maleńkie pulpety. Wrzucać je na wrzącą wodę, kiedy wypłyną na wierzch wyjąć je cedzakiem. Pozostawić do wychłodzenia.

Pieczarki opłukać, pociąć na plastry, ugotować w osolonej wodzie. Rzodkiew umyć, obciąć końce, pokroić w plastry. Wszystkie już chłodne składniki umieścić w dużym naczyniu, pomieszać. Obficie polać sosem, można także sałatkę całkowicie z nim połączyć - będzie jeszcze smaczniej.

Sos:
Majonez rozkłócić z śmietaną. Dodać czosnek -  około płaską łyżeczkę lub więcej jeżeli sos jest za mało czosnkowy - należy jednak pamiętać ze sos się przegryzie i wzmocni w smaku. Dodać także szczyptę soli oraz pieprzu.

Smacznego :)
Pozdrawiam, Kasia.




sobota, września 05, 2015

Szakszuka

Szakszuka
Szakszuka to danie popularne w krajach Afryki, położonych blisko Morza Śródziemnego. Metoda sadzenia jajek na pomidorach jednak tak się rozprzestrzeniła, że jest już popularna w całej Europie, zwłaszcza na Wyspach Brytyjskich. Danie jest łatwe, jest bardzo smaczne, pożywne - i ważne - jest także dietetyczne. Nie użyłam tutaj ani grama tłuszczu! Lubię jajka usadzić w ten sposób, by białko było ścięte a żółtko płynne. Idealna propozycja na sobotnie czy niedzielne śniadanie, kiedy po całym tygodniu mamy w końcu czas by na spokojnie usiąść przy stole i zjeść coś ciepłego.


Przepis własny.

Składniki:
  • 2 pomidory malinowe średniej wielkości
  • 2 duże jaja
  • 1/4 czerwonej papryki
  • ząbek czosnku - mały, lub pół większego
  • większa szczypta suszonej bazylii
  • szczypta pieprzu ziołowego
  • szczypta soli
  • 3 gałązki natki pietruszki
  • opcjonalnie: można dodać płaską łyżeczkę koncentratu.
Wykonanie:

Pomidory sparzyć wrzątkiem, obrać ze skórki, pokroić w drobną kostkę posolić - zostawić na 10 minut by puściły sok. Włożyć na patelnię. Paprykę także pokroić w kostkę. Czosnek przecisnąć przez praskę, dołożyć do pomidorów wraz z papryką. Dodać przyprawy: bazylię, sól, pieprz. Sos gotować przez kilka minut, by pomidory lekko rozgotowały się a papryka zmiękła. 

Cały czas gotując, zrobić dwa wgłębienia, wbić w nie jaja, posypać je delikatnie solą. Przykryć i gotować tak całość przez 3-7 minut, do pożądanego ścięcia się jaj.

Posiekać natkę pietruszki, posypać wierzch i zajadać :)
Smacznego!
Pozdrawiam cieplutko, Kasia.






czwartek, września 03, 2015

Sos z cukinii na zimę, do mięs i makaronów.

Sos z cukinii na zimę, do mięs i makaronów.
Sos z cukinii "chodził za mną" już od dłuższego czasu. Uwielbiam cukinię za to, że świetnie przechwytuje inne smaki. Sama na surowo jakoś specjalnie smakowita nie jest, za to jako dodatek, jako zagęszczacz sprawdza się idealnie. Sos jest naturalnie gęsty, jest lekko pikantny ale też lekko słodki. Bardziej coś w stylu sosu cygańskiego z dodatkami. Sprawdzi się jako dodatek do mięs oraz makaronów. Proporcja jest taka, by przygotować go na zimę, do słoików. Można także ją zmniejszyć i zrobić w wersji do obiadu, spróbować jak smakuje, dopiero wtedy zrobić większą ilość na zimę. 


Przepis własny.
Z tej proporcji wychodzi około 5 litrów sosu.

Składniki:
  • 3 kg cukinii ( waga po obraniu i wydrążeniu środka - zużyłam 3 średnie cukinie)
  • 1 kg dojrzałych pomidorów
  • 1 kg słodkiej papryki
  • kukurydza konserwowa, słoik 900 ml ( waga samej kukurydzy po odsączeniu 610 g)
  • dobrej jakości koncentrat pomidorowy - 300 g
  • 1 łyżka soli
  • 1 czubata łyżka majeranku suszonego
  • 1 łyżka bazylii suszonej
  • płaska łyżeczka pieprzu ziołowego
  • płaska łyżeczka ostrej czerwonej papryki 
  • 2 łyżki octu
  • 2/3 szklanki cukru
  • około 1 szklanka przegotowanej wody.
Wykonanie:

Cukinię obrać ze skórki, wydrylować, pokroić na mniejsze kawałki i poszatkować na tarce o średnich oczkach - jak do buraków. Jak ktoś ma elektryczną szatkownicę, to potrwa to zaledwie chwilkę. Można też pokroić w drobniutką kostkę, będzie to szybsze rozwiązanie od ręcznego szatkowania. Do dużego garnka wlać wodę, tyle by spód był przykryty na 2 cm - około szklanka. Włożyć cukinię, posolić, i na małej mocy panika ją gotować. 

Pomidory sparzyć gorącą wodą, obrać ze skórki. Zetrzeć na tarce lub szatkownicy. Przecisnąć przez sitko lub przecierak by pozbyć się pestek. Dołożyć do cukinii.

Paprykę obrać, usunąć gniazda nasienne, pokroić w kostkę, dołożyć do garnka. Następnie dodać wszystkie przyprawy za wyjątkiem octu i cukru. Gotować tak około godzinę, by wszystkie składniki były miękkie, a cukinia choć w połowie rozgotowana.

Na samym końcu dodać ocet oraz cukier - cukier najlepiej dodawać stopniowo i regulować ilość słodyczy w garnku. Całość odstawić na 2 godziny do przegryzienia. 

Sos nakładać do słoików, szczelnie zakręcić. Przestygnięty już sos w słoikach wstawić do garnka, do wody zbliżonej temperaturą. Na małej mocy palnika doprowadzić do wrzenia, kilka minut pogotować. Wyjąć.

Smacznego :)
Pozdrawiam ciepło, Kasia :)



Copyright © 2016 Poezja Smaków