poniedziałek, sierpnia 31, 2015

Smażone w cieście kwiaty cukinii, faszerowane mozzarellą.

Smażone w cieście kwiaty cukinii, faszerowane mozzarellą.
Smażone kwiaty cukinii (kabaczka) są bardzo popularnym daniem we Włoszech, u nas powoli też zaczyna się dostrzegać ich smak a społeczeństwo zaczyna interesować się jedzeniem wszystkich części rośliny, także właśnie kwiatami. Te, to prawdziwy rarytas. Smakiem przypominają według mnie smażone kanie jednak z dużą ilością ciągnącego sera, przynajmniej w tym przepisie (chciałam podkreślić maksymalnie smak samego kwiatu). Są bardzo delikatne, wprost rozpływają się w ustach. Zjadamy całość zostawiając ogonek. Zachęcam do przygotowania, jeżeli macie w ogródkach krzaczki tego owocu (tak - to owoc a nie warzywo), lub macie okazje je nabyć. Niestety w sklepach są one bardzo rzadkim widokiem.



Do tego dania najlepiej wybrać kwiaty zamknięte, o lekko falowanych końcach. Umożliwi to łatwe zawinięcie kwiatu, tak aby farsz podczas smażenie nie wypłynął na zewnątrz. 


Przepis własny.

Składniki:
  • 10 kwiatów cukinii
  • mozzarella - kulka o wadze 100 - 150 gram maksymalnie
  • 1 jajo
  • 1/4 szklanki mleka
  • 2 łyżki mąki pszennej np. tortowej
  • szczypta soli
  • olej do smażenia

Wykonanie:

W pierwszej kolejności kwiaty delikatnie umyć, położyć na ręcznik papierowy by obeschły. Każdy kwiat bardzo delikatnie otwierać. W środku znajdziemy pręcik. Kwiaty dzielą się na żeńskie i męskie.  Z żeńskich powstają owoce, więc zrywając warto wybierać te męskie ( jest to cienki słupek).




Pręciki delikatnie wycinamy, tak by nie uszkodzić kwiatu. Kroimy mozzarellę w kostkę i po kostce nakładamy w każdy kwiat.


Każdy kwiat zakręcić na końcu, zamknąć w nim ser.


Jajo, mąkę, mleko oraz szczyptę soli zmiksować na gładką maskę. W cieście obtaczać kwiat. Na patelni rozgrzać olej, smażyć tak przygotowane kwiaty po 30 sekund na każdą stronę. Podawać ciepłe.

Smacznego!
Pozdrawiam cieplutko, Kasia :)

sobota, sierpnia 29, 2015

Koktajl z jeżyn, kumkwatów i białego sera.

Koktajl z jeżyn, kumkwatów i białego sera.
Witajcie! Pewnie część z Was już zauważyła zmianę na blogu (lub wyczytała na profilu Facebook), jaką jest zmiana adresu bloga. Dotychczas w nazwie widniało słowo blogspot. Nie ma już tego. Teraz nazwa jest krótsza i bardziej dźwięczna :) Łatwiej też też taką zapamiętać. Oczywiście zmiana niesie ze sobą także trochę nerwów, bo szablon bloga szaleje i nie wiem czy to się unormuje. Zniknął panel ikonek społecznościowych na belce menu, nie działa wyszukiwarka i kilka mniej istotnych rzeczy. Jeżeli to nie wróci do normy, szablon będzie musiał zostać porządnie poprawiony. Za te usterki bardzo przepraszam.

Dziś na blogu pojawia się przepis na koktajl. Koktajl jest bardzo ciekawy, ponieważ do jego przygotowania użyłam maleńkich cytrusów - kumkwatów (ang. kumquat). Mają one kwaśny miąższ, za to skóra jest tak słodka, że miąższ zwykłej mandarynki pozostaje za nią w tyle. Zjada się je z tą właśnie skórką. Owoce te nadały już ciekawie dobranym składnikom niepowtarzalnego charakteru. Cytrusy idealnie podkreślają smak całego koktajlu. Koktajl jest owocowy, jest zdrowy, bogaty w witaminy a także jest niesamowicie pyszny. Według mojego gustu przebił jak dotąd, nasz ulubiony koktajl truskawkowy; a dzieci potwierdziły moją tezę. Każdy z chłopców wypił po 2 szklanki tego napoju, musiałam go dorabiać!

Kumkwaty można zastąpić mandarynką, jeżeli nie macie dostępu do tego owocu.


Przepis własny.

Składniki na przygotowanie około 500-600 ml koktajlu:

  • 100 g białego sera
  • 3/4 szklanki jeżyn
  • 2 kumkwaty
  • 300 ml mleka
  • 3 łyżki miodu ( można słodzić także cukrem, czy słodzikiem i najlepiej zrobić to na końcu, według własnego uznania)
Wykonanie:

Owoce umyć. Do wysokiego naczynia włożyć jeżyny, przekrojone na pół cytrusy (pestki usunąć, nie obierać), biały ser, mleko oraz miód. Całość zmiksować blenderem na jednolitą masę. Koktajl najlepiej smakuje schłodzony.

Smacznego :)

Ciekawostka:
Kumkwaty można z powodzeniem hodować w doniczkach na parapecie. Ślicznie rosną i owocują. Warto więc zostawić pestki na zasianie.

Pozdrawiam, Kasia :)




czwartek, sierpnia 27, 2015

Ciasto Szyszkowiec.

Ciasto Szyszkowiec.
 Kiedy byłam mała, miałam jakieś 7 - 8 lat w naszej szkole panowała moda na jedzenie szyszek z ryżu preparowanego. Pamiętam, że taka szyszka kosztowała 50 gr (połowa lat 90) i była bardzo słodka. Jak ja ją uwielbiałam... Dziś raczej ciężko jest je spotkać na półkach sklepowych, nie wiem, czy jakaś firma bawi się jeszcze w ich klejenie. W końcu ryż preparowany jest dostępny w niemal każdym spożywczym sklepie i z powodzeniem można samemu je sklejać. Ale dziś nie będzie szyszki a ciasto z ryżem preparowanym, podobne w smaku do wspomnianych szyszek. Dlatego też nadałam mu taką nazwę. Jest to propozycja bardziej już jesienna, na kremówce. Zresztą szyszki też w lesie zbiera się jesienią, jakoś tak pasuje mi to ciacho do tej pory roku. 

Lubicie jesień? Ja jesieni doczekać się już nie mogę, kocham spadające liście, babie lato i magię jesiennych kolorów. Najpiękniejszy okres w całym roku kalendarzowym jak dla mnie. Urodziłam się w połowie października i najlepiej czuję się też w temperaturze około 20 stopni. Teraz kiedy lato powoli dobiega końca, czuję się dużo lepiej i jakbym odzyskiwała siły i chęci do na realizację wielu planów :)



Przepis na prostokątną blaszkę o wymiarach około 27x38 cm
Przepis własny.

Składniki:

Biszkopt:
  • 4 jaja
  • 3/4 szklanki drobnego cukru
  • 2/3 szklanki mąki pszennej
  • 1/4 szklanki mąki ziemniaczanej
Składniki na "górę" ciasta:

  • 100 g ryżu preparowanego
  • 1 litr kremówki ( można kupić też niemiecką śmietankę do ubijania, jest pewniejsza ale słodka,  więc już nie dosładzamy, występuje pod wieloma nazwami),
  • 1 łyżka naturalnego kakao
  • 4 łyżeczki żelatyny rozpuszczone w pół szklanki wody
  • puszka  około 500 g masy kajmakowej
  • tabliczka białej czekolady 100 g
  • 2 łyżki mleka
  • opcjonalnie cukier puder do dosłodzenia masy - według uznania
  • 100 ml przegotowanej wody z łyżką cukru do nasączenia biszkoptu

Wykonanie:

Upiec biszkopt. Białka oddzielić od żółtek, ubić je na sztywno ( ale uważać by ich nie "przebić", bo biszkopt może wtedy wyjść bardzo niski). Ciągle ubijając dodawać łyżka po łyżce cukier, następnie jedno po drugim - żółtka, następnie stopniowo mąkę. Ciasto wylać na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia i wstawić na 20 minut do nagrzanego do 160 stopni piekarnika. Kiedy ładnie się zarumieni i zacznie odchodzić od brzegów, wyjąć z piekarnika, trzepnąć nim o podłogę z wysokości około 30-40 cm :) ( jest to biszkopt rzucany - więcej szczegółów tutaj). Wstawić do piekarnika, pozwolić mu stopniowo stygnąć przy uchylonych drzwiczkach.

Chłodny biszkopt nasączyć ponczem z wody i cukru, wyłożyć na niego dwie kopiaste łyżki masy kajmakowej, równo pokryć wierzch.

Przygotować żelatynę, 4 łyżeczki żelatyny rozpuścić w pół szklanki wody, następnie postępować z instrukcjami podanymi na opakowaniu.

Kremówkę ubić na sztywno, dodać do niej cukier puder według uznania, pozostałą część masy kajmakowej oraz łyżkę kakao . Dobrze połączyć. Następnie dodać ryż preparowany, jednak odłożyć garść lub dwie na udekorowanie wierzchu. Zmiksować, małym strumieniem stale miksując dodać tężejącą żelatynę. Masę wyłożyć na biszkopt.

Na krem wyłożyć pozostały ryż preparowany. By dodatkowo go utrzymać w miejscu zrobić polewę z białej czekolady. Do rondelka włożyć połamaną na kostki czekoladę, oraz odrobinę mleka - tyle by zakryło spód naczynia, około 2 łyżki. Podgrzewać, stale mieszając rozpuścić. Masą czekoladową polać wierzch. 

Ciasto wstawić do lodówki. 

Smacznego :)
Pozdrawiam, Kasia.



poniedziałek, sierpnia 24, 2015

Surówka konserwowa z sześciu składników.

Surówka konserwowa z sześciu składników.
Pewnie większość z Was zauważyła, że bardzo lubię robić przetwory. Strona główna bloga zapełnia się słoikami. Nie straszna mi praca przy nich, bo wiem, że zimą będę miała co wyciągnąć w razie braku świeżych warzyw. Dziś proponuję pyszną surówkę z warzyw. Jest ona trochę podgotowana w słoikach, ale nadal warzywa pozostają jędrne i wartościowe. 

Wykorzystać tę surówkę można na wiele sposobów. Jednym z nich jest podanie do obiadu. Ale tak naprawdę robię ją w innym przeznaczeniu. Surówka świetnie sprawdzi się do wszelakich wrapów, domowych burgerów i innych tego typu wariacji. Smakuje nawet w toście.  A zimą organizm szuka właśnie czegoś w takiej postaci. Latem mamy mnóstwo warzyw a zimą ich pragniemy, warto więc mieć tą pozycję w swojej spiżarni.


Przepis z zeszytu mojej mamy, z drobnymi zmianami na potrzeby własnego gustu.
Przepis na 7-8 słoików o pojemności 1 litr.

Składniki:

  • 1 mała główka białej kapusty o wadze około 1 - 1,2 kg
  • 1 kg marchwi
  • 1 kg pomidorów
  • 1 kg ogórków
  • 1,5 kg papryki ( fajnie jeżeli jest w wielu kolorach)
  • 0,8 kg cebuli białej
na zalewę:
  • pół szklanki oleju
  • 1 szklanka octu
  • 3 łyżki soli
  • 1,5 szklanki cukru
  • 2 łyżeczki gorczycy
  • łyżka ziela angielskiego

Wykonanie:

Kapustę poszatkować. Pomidory pokroić w cienkie plastry, przekroić je jeszcze pół. Ogórki posiekać na cienkie plastry. Cebulę obrać, pokroić w księżyce. Marchew zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Paprykę oczyścić z nasion, pokroić w cienkie plasterki o długości 2-3 cm. Wszystkie składniki umieścić w dużym naczyniu. Wszystko dokładnie pomieszać.

Przygotować zalewę.
Wszystkie składniki na zalewę umieścić w garnku, podgrzać ale tylko by rozpuścić cukier i sól. Nie gotować. Zalać warzywa i pozostawić je na 2 godziny.

Po tym czasie surówkę przekładać do słoików. Ubijać ciasno, pilnować by były w zalewie. Jeżeli w którymś słoiku będzie zbyt mało soku, można dolać kapkę wody. Jednak warzywa podczas pasteryzowania puszczą sok.  Pasteryzować na malutkiej mocy palnika przez 30 minut.

Smacznego :)
Cieplutko pozdrawiam, 
Kasia.




niedziela, sierpnia 23, 2015

Karkówka długo pieczona - pieczeń staropolska na każdą okazję.

Karkówka długo pieczona - pieczeń staropolska na każdą okazję.
Taka pieczeń to danie wykwintne, danie które sprawdza się na każdą okazję. Nie ważne czy to niedzielny obiad, świąteczny obiad, małe spotkanie rodzinne, czy większe np. chrzciny dziecka. Sprawdzi się zawsze. Do obiadu, lub na wytworną kolację. 

Ja zawsze bałam się przygotowań takich pieczeni, czy pieczenia kurczaka w całości. Wydaje się to być trudne - ponieważ efekt zawsze zadowala. Prawda jednak jest taka, że nasza praca przy tego rodzaju daniach jest mniejsza niż przy smażeniu zwykłych i pospolitych kotletów schabowych, tyle, że rozłożona w czasie. 

Jaka jest sama pieczeń? Krucha i wilgotna jednocześnie, bardzo delikatna. Niezwykle aromatyczna, odpowiednio doprawiona także w środku - a nie tylko przy brzegach. Brzmi smacznie? Zapraszam do wypróbowania :)


Przepis własny.

Składniki:

  • 1,5 kg karkówki bez kości - może być lekko tłusta
  • 1 szklanka rosołu (można zastąpić przegotowaną wodą)
  • liść laurowy
na marynatę:
  • 120 ml oleju ( około pół szklanki)
  • po 1 gramie ( na czubku łyżeczki) - pieprz ziołowy, ostra czerwona papryka
  • płaska łyżeczka mielonej kolendry
  • pełna łyżeczka granulowanego czosnku
  • płaska łyżeczka słodkiej papryki
  • płaska łyżeczka soli
  • sok wyciśnięty z połowy cytryny lub dwie łyżki octu balsamicznego


Wykonanie:


Zioła i przyprawy połączyć ze sobą. Natrzeć nimi mięso. Skropić sokiem z cytryny oraz olejem. Karkówkę najlepiej zamarynować dnia poprzedniego, powinna leżeć w przyprawach minimum 12 godzin, by składniki miały czas na przegryzienie się z mięsem. W miarę możliwości przewracać karczek leżący w przyprawach.

Mięso włożyć do natłuszczonego olejem naczynia żaroodpornego, takiego które ma pokrywkę. Jeżeli nie masz typowej pokrywy, możesz wykorzystać taką od garnka - chodzi o to by pieczeń nie spiekła się zbyt mocno i lekko dusiła się.

Najpierw piec bez przykrycia, w wysokiej temperaturze 200 stopni, przez 20 minut. Po tym czasie pieczeń podlać szklanką rosołu lub wody, dodać liść laurowy. W zależności od wielkości naczynia może wejść mniej lub więcej wody, powinno jej być tyle by zakryła paznokieć palca - około 1,5 cm. Nałożyć pokrywkę i piec jeszcze przez 2,5 godziny, jednak już w sporo niższej temperaturze - 150 stopni. Przez ten czas, co około pół godziny przekręcać mięso na inną stronę.

Upieczoną pieczeń wyjąć, ale nie kroić jej od razu. Należy odczekać 10-15 minut, by mięso wewnątrz przestało wrzeć, da się lepiej kroić i nie będzie się wybrzuszać po pokrojeniu.

Smacznego :)
Pozdrawiam, Kasia!


środa, sierpnia 19, 2015

Koreczki z ogórków na zimę, z papryką i cebulą.

Koreczki z ogórków na zimę, z papryką i cebulą.

Koreczki te robiłam pierwszy raz, za namową męża. Przepis mam od teściowej - to właśnie ona robi tą wersję ogórków na zimę. Zawsze to wyglądało to tak, że mąż wynosił po cichu z jej spiżarni słoiczki. W tym roku jednak ogórki obrodziły niesamowicie, więc robię nie tylko płaty po żydowsku które uwielbiamy, nie tylko robimy małosolne i korniszony - ale właśnie też koreczki i pewnie zrobię jeszcze jakąś sałatkę konserwową. Róbcie szybciutko, bo ceny warzyw mają iść w górę nawet o 50% a na większej ilości to odczujemy na pewno. 

Koreczki świetnie sprawdzą się jako przystawka do obiadu. Są bardzo aromatyczne, lekko słodkie, delikatnie octowe, nie za miękkie ani nie za twarde - na prawdę smaczne. Z tej proporcji wychodzi około 15 słoiczków po 500 ml.


Składniki:
  • 4 kg ogórków ( mogą być gruntowe, mogą być ze szklarniowe)
  • 0,5 kg białej cebuli
  • 3 czerwone papryki ( może dać np. 1 żółtą a dwie czerwone)
na zalewę:
  • 9 szklanek wody
  • 1 łyżeczka ziela angielskiego
  • 2 łyżeczki gorczycy
  • 1,5 szklanki octu
  • 2 i 3/4 szklanki cukru
  • 4 łyżki soli

Wykonanie:

Wszystkie warzywa dokładnie umyć. Z ogórków odciąć końce, cebulę obrać, z papryk usunąć gniazda nasienne. Ogórki pokroić w grube plastry, podobnie cebulę, natomiast paprykę w paseczki o długości 3- cm. Wszystko włożyć do dużego naczynia.



Przygotować zalewę. Wszystkie składniki na zalewę włożyć do sporego garnka - około 4 litry ( jest tego troszkę). Zagotować. Zalewą zalać warzywa i odstawić na 3 do 4 godzin.


Po tym czasie warzywa przekładać do słoiczków, nie muszą być mocno zbite, bo zostanie sporo zalewy. Mocno zakręcić. Chłodne wstawić do garnka na ściereczkę, zalać wodą o zbliżonej temperaturze do tej w słoikach, doprowadzić do wrzenia i na malej mocy panika pasteryzować 5 minut.  Wyjąć, pozostawić do wystygnięcia.

Smacznego! :)
Pozdrawiam, Kasia.

czwartek, sierpnia 06, 2015

Płaty z ogórków po żydowsku.

Płaty z ogórków po żydowsku.
Obok korniszonów to idealne ogórki do sałatek. Na przykład do tej, którą pokazywałam ostatnio, z makaronem spaghetti. Generalnie, lubimy je w domu wszyscy, są delikatne, lekko słodkie, lekko octowe, zupełnie inne niż korniszony, choć z tej samej grupy smakowej. Są delikatne, bez skórki. Dobre jako dodatek do obiadu zimą, kiedy nie mamy pod ręką nic świeżego na surówkę. 

Co roku w spiżarni jest około 40 słoiczków tych płatów, jednak zawsze kończą się już w ..... uwaga - październiku. W tym roku robię ich dużo dużo więcej, mam już z 80 słoiczków i chcę dobić choć do 150. Płaty te są z grupy konserw idealnych. To przepis do którego wraca się co roku i podaje dalej znajomym. Nie blefuję. Na ogórki lepszego przepisu nie znam.


Z zeszytu mojej mamy...

Na 5-6 słoiczków 0,5 litra:

  • 4 kg ogórków zielonych szklarniowych ( mogą być także polne, jednak preferuję te pierwsze).
  • 3 szklanki wody
  • 1 szklanka octu
  • łyżka stołowa soli
  • 1 szklanka cukru
  • pęczek natki z selera
  • pęczek natki z pietruszki
  • łodygi suszonego kopru ( może być też świeży) z kwiatostanami
Wykonanie:

Ogórki umyć, obrać ze skórki. Przeciąż na 4 części wzdłuż. Wyciąć gniazda nasienne. Jeżeli słoiczki są dość niskie, paseczki przeciąć na pół.



Na dno każdego słoiczka wkładać po listku selera, dwa listki pietruszki i około 10 cm łodygi kopru z kwiatostanem lub jego częścią. Na to układać ciasno płaty ogórków, wzdłuż słoika.

Przygotować zalewę. Wszystkie składniki tj. ocet, woda, sól, cukier zagotować. Zalać słoiczki do pełna, szczelnie zakręcić. Pasteryzować 5 minut.

Smacznego :)
Czekam na Wasze opinie.

środa, sierpnia 05, 2015

Wiśnie w syropie (do ciast i deserów) - kompot wiśniowy na zimę.

Wiśnie w syropie (do ciast i deserów) - kompot wiśniowy na zimę.
Kompot wiśniowy na zimę czy inaczej wiśnie w syropie. Jeden z najlepszych jaki można mieć w spiżarni. Żadne brzoskwinie, mirabelki, śliwki, jabłka, gruszki nie dorównują wiśniowemu kompotowi. Jest intensywny w smaku, wręcz szlachetny, pachnie latem i ma piękny kolor. 

Wiśnie można pozostawić w całości, z pestkami, jeżeli nie będą wykorzystane do np. ciast, a tylko do pojedzenia ze słoiczka zimą :) Natomiast jeżeli chcesz przemycić je w słoiku z myślą o ciastach, to trzeba drylować, albo drylownicą, albo zawsze polecam agrafkę. U mnie w domu syrop rozcieńczmy wodą, wypijamy do obiadu w niedzielę a same wiśnie zjadamy lub wykorzystuję do ciast. Choć wolę mrozić świeże, wydrylowane, do galaretki są lepsze; natomiast do ciast pieczonych lepiej wziąć takie, które soku już nie puszczą, czyli słoiczkowe.


Ilość słoiczków zależy tylko od Ciebie. Kilogram wiśni starcza by napełnić 3 słoiczki, każdy po 0,4 litra. Około - zależy to od tego, czy wiśnie są drylowane, czy nie. Do każdego słoika potrzeba dać 3 łyżki cukru, oraz przegotowaną wodę. 

Czyli:
Napełnić słoik wiśniami, dodać 3 łyżki cukru, następnie napełnić go do 2/3 wysokości słoika przegotowaną wodą. Resztę uzupełni już sok, który wiśnie wypuszczą. Słoiki szczelnie zakręcić.

Do szerokiego i wysokiego garnka włożyć na spód kuchenną ściereczkę, by słoiki nie pękały podczas pasteryzowania. Słoiki zalać wodą pod dekielki. Wstawić na gaz, doprowadzić do wrzenia i na małej mocy palnika pasteryzować syrop przez 15 minut. Wyjąć, chłodny schować do spiżarni. 

Smacznego :)

wtorek, sierpnia 04, 2015

Dżem wiśniowy - idealny do deserów.

Dżem wiśniowy - idealny do deserów.
Obok dżemu z czerwonej porzeczki moim ulubionym jest dżem wiśniowy. Nie nadziewam nim pączków jak w przypadku tego pierwszego. Zużywam go także do deserów czy domowych słodyczy, ale w roli gęstego sosu z całymi owocami. Uwielbiam zimą wyciągnąć słoiczek i zjeść z domowym budyniem, kaszą manną lub porcją domowych lodów. Nic tak wspaniale nie podnosi smaku tych potraw jak właśnie dżem wiśniowy. Ten będzie także dobry jako dodatek do galaretki na ciasto zamiast świeżych owoców (choć ja wiśnie do ciast mrożę lub robię w syropie - przepis na syrop już jutro).

Jeżeli chodzi o ten dżem, to niestety jest to jeden z tych, które są bardzo czasochłonne. Wiśnie trzeba wydrylować. Ja robię to drylownicą, mam w domu. Jednak jeżeli jej nie masz, możesz użyć po prostu agrafki. Koniec ze zapięciem wsuń w miejsce po ogonku, zahacz pestkę i wyciągnij. Ten dżem jest także jedynym dżemem, do którego używam wspomagaczy typu cukier żelujący. Pilnuję jednak by dodatkiem była pektyna, czyli naturalny składnik żelujący. Dlaczego dodaje cukier żelujący? Z dwóch powodów - jeżeli zrobię wiśnie na samym cukrze to będą straszliwie słodkie. Musiałabym dać tego cukru około kilogram na kilogram owoców, by miał odpowiednią konsystencję. Lubię by miał konsystencję tężejącej się galaretki, tak by można nim było polać deser a pomimo to by nie był wodnisty. Drugi powód - z takimi dodatkami nie trzeba słoiczków dodatkowo pasteryzować, skraca to znacznie czas przygotowania. 


Przepis własny

Składniki:

  • 2,5 kg wiśni ( waga z pestkami)
  • 1 cukier żelujący 0,5 kg - na 1,5 kg owoców, czyli 1:3
  • 1 szklanka białego cukru
Wykonanie:

Wiśnie umyć, wydrylować. Zasypać cukrem żelującym, odstawić na 4 godziny ( chyba że na opakowaniu jest podane inaczej). 

Po tym czasie przełożyć wszystko do wysokiego garnka, dodać cukier biały i doprowadzić do wrzenia. Gotować przez 3-4 minuty. 

Szybko nakładać do wyparzonych słoiczków ( można je wyparzyć w piekarniku nastawionym na 100 stopni), szybciutko zakręcać. Postawić do dołu zakrętką. 

Przechowywać w chłodnym miejscu. 

To wszystko :)
Smacznego, pozdrawiam cieplutko - Kasia :)




poniedziałek, sierpnia 03, 2015

Kostka bananowa - łatwy bananowiec na ciemnym biszkopcie.

Kostka bananowa - łatwy bananowiec na ciemnym biszkopcie.
W pogoni za nowinkami, za naszymi sezonowymi owocami, zapomniałam o tym, że banany teraz są także bardzo smaczne. No i do tego stosunkowo tanie. Miałam zrobić ciasto z wiśniami, ale banany są takie delikatne w połączeniu z bitą śmietaną... Dosłownie rozpływają się w ustach. No i miałam rację, że ciasto będzie miało wzięcie - cała duża blacha zeszła nim się obejrzałam. Zazwyczaj jest tak, że to ja zjadam najwięcej. Tym razem musiałam szybko odłożyć kilka kawałków by zrobić zdjęcia :) Ciacho łatwe, nie powinni być żadnego problemu z wykonaniem, a kto spróbuje masy bananowej raz, ten będzie miał ochotę ją przemycić do tortów itp.


Przepis własny, na dużą blaszkę prostokątną 25x35 cm.


Składniki na biszkopt:
  • 3 jaja
  • pół szklanki mąki tortowej 450
  • pół szklanki drobnego cukru
  • łyżka dobrego kakao
  • pół szklanki kawy rozpuszczalnej lub espresso z cukrem do nasączenia ciasta
Białka oddzielić od żółtek. Mąkę pszenną przesiać wraz z kakao. Białka ubić na sztywno, ale krótko - ważne by ich nie "przebić". Cały czas miksując stopniowo dodawać łyżka po łyżce cukier, następnie żółtko, także jedno po drugim. Na końcu dodajemy także stopniowo mąkę.

Piec w nagrzanym piekarniku 15 minut z termoobiegiem, temp. 160 stopni, na papierze do pieczenia. Po tym czasie wyjąć, zrzucić na podłogę (w formie) z około 30 cm. Ponownie wstawić do piekarnika pozostawiając uchylone drzwiczki, by stopniowo stygł.

Dla tych którzy nie wiedzą:
Rzucanie biszkoptu ma na celu wyrównanie ciśnienia wewnątrz ciasta, dzięki temu ciasto nie opada - WYCHODZI ZAWSZE. Szczerze? Bałabym się dodać proszek do pieczenia, gdyż to własnie po nim najczęściej ciasta opadają. 

Składniki na masę bananową:
  • 1 litr śmietany kremówki 36%
  • żelatyna spożywcza - 6 łyżeczek na 100 ml wody (można dać też np. 4 śmiatan-fixy jak ktoś preferuje bardziej)
  • 1 kg bananów
  • sok z połowy cytryny
  • cukier waniliowy ( ostatnio kupiłam taki z prawdziwą wanilią, droższy ale jest takie coś dostępne, smak bez porównania, np taki: klik)
  • cukier puder do smaku - według uznania
Żelatynę przygotować według opisu na opakowaniu w proporcji podanej wyżej. Banany pokroić w kostkę, skropić sokiem z cytryny, by nie zrobiły się ciemne w kolorze. 

Śmietanę ubić na sztywno. Dodać cukier waniliowy, cukier puder i banany. Na końcu dodać żelatynę - wszystko stopniowo. Masę przełożyć na nasączony biszkopt i schłodzić.

To wszystko :)
Smacznego, pozdrawiam cieplutko - Kasia :)



sobota, sierpnia 01, 2015

Nalewka wiśniowa - wiśniówka, szybko dobra - tydzień po przygotowaniu.

Nalewka wiśniowa - wiśniówka, szybko dobra - tydzień po przygotowaniu.
Długo szukałam idealnego przepisu na tę nalewkę. Nie lubię długo czekać, a wszędzie jak na złość napisane jest że miesiąc musi stać. Z przepisem przywędrowała do mnie moja ciocia. Ona tą nalewkę robi co roku i zawsze wszyscy bardzo zachwalają. Ta nalewka będzie dobra po tygodniu od zalania wiśni alkoholem, jednak nie oznacza to, że im będzie dłużej stała tym gorzej. Nie. Będzie nabierała charakteru - w końcu to alkohol dojrzewający. Jednak już po kilku dniach jest na tyle dobra i przegryziona, by móc troszkę wypić.

Nalewkę zrobiłam na bimbrze, mój Małżonek dostał od kolegi - taki własnej roboty, kolega żyje nadal więc zaryzykowałam :) O dziwo, nie śmierdzi bimbrem, ot po prostu alkoholem. Wiśnie zapach zabiły. Bimber ma około 60-70 % więc jeżeli chcesz zamienić go na spirytus, to trzeba dać szklankę przegotowanej wody więcej. Mój i tak ma moc straszną. No i wiśnie - lepiej ich nie jeść zbyt dużo, bo są mocniejsze od samej nalewki. Kilka wisienek i można wieczoru nie pamiętać ;) A są strasznie smaczne.


Do wykonania nalewki będzie potrzebny słój o pojemności 2 litry:

Składniki:

  • 1,5 kg wiśni ( całe owoce z pestkami) 
  • 0,7 kg cukru
  • 0,5 l alkoholu
  • woda przegotowana - około 300 ml.
Wykonanie:

Wiśnie wkładać do słoja, na przemian z warstwą cukru. Zostawić od góry 3 cm luzu. Można nie wykorzystać wszystkich wiśni, możliwe że wejdzie około 1,3 kg - cukier jednak powinno dać się całą ilość 0,7 kg. Wstrząsnąć. Odstawić na 2 dni w ciepłe miejsce, najlepiej nasłonecznione, by wiśnie puściły sok a cukier się rozpuścił. Przez ten czas kilka razy dziennie podchodzić do owoców, zatrząsnąć słoikiem.

Na 3 dzień przygotować nalewkę. Wiśnie po tym czasie mogą zacząć fermentować - jest to absolutnie naturalne i nie trzeba się tym przejmować.

Do słoja dodać alkohol i uzupełnić do pełności słoik wodą. Jeżeli na dnie słoja pozostał jeszcze cukier, to najpierw wyciągnąć wiśnie (cukier nie rozpuści się już, jeżeli zalejemy go alkoholem) - dolać do cukru trochę wody, mieszać do rozpuszczenia - dopiero wtedy dodać wiśnie, alkohol i uzupełnić wodą. Zakręcić. Odstawić w ciemne, chłodne miejsce na tydzień czasu. Tyle czasu alkohol potrzebuje na przegryzienie. Spirytus około 3 dni, bimber tydzień.



Po miesiącu całość przecedzić. Pozostawić już czystą nalewkę. Z wiśni już nic się nie wyciśnie więcej. Przechowywać w chłodnym miejscu. Można w karafkach, można w słoju - musi być dobrze zakręcona.


Smacznego :)
Pozdrawiam - Kasia :)



Copyright © 2016 Poezja Smaków