sobota, lipca 18, 2015

Orzeźwiająca lemoniada cytrynowa z melisą - z kostek lodu.

Orzeźwiająca lemoniada cytrynowa z melisą - z kostek lodu.
Lubię mrozić wodę by dodać jej trochę do soku czy po prostu wody. Wpadłam jednak na pomysł, by zrobić smakowe kostki lodu. Po pierwsze - rewelacyjnie wyglądają, po drugie - lemoniadę mogę zrobić zawsze, nie tylko wtedy gdy mam potrzebne składniki w domu. Wystarczy zamrozić kilka porcji wody z dodatkami smakowymi i wyciągnąć w odpowiednim momencie. Do wody przeznaczonej na kostki dodałam cytrynę i listki melisy. Melisa ma fantastyczny zapach, idealnie pasujący do cytryny bo poniekąd także cytrynowy. Do tego woda gazowana lub filtrowana, trochę miodu i pozostało cieszyć się smakiem, zapachem a także wyglądem.

Wczoraj obudziłam się bardzo wcześnie, bo już o 4.00 rano, jeszcze przed wschodem słońca. Nie mogłam zasnąć więc wstałam. Wyciągnęłam kostki, zrobiłam lemoniadę. Zdjęcia które zrobiłam (te z dzbankiem), to zdjęcia łapiące pierwsze promyki wstającego słońca. Niesamowite jak takie światło wpływa na kolory całości. Nie dziwię się, że fotografowie je najbardziej lubią.



Przepis własny.

Składniki:

  • 1 cytryna
  • kilka gałązek melisy
  • miód - opcjonalnie - ilość według uznania
  • woda filtrowana lub gotowana 3 razy - 200 ml (kostki są bardziej przejrzyste niż w kranówce)
  • woda 1,5 l do zalania lemoniady
Moja foremka do kostek lodu ma pojemność 200 ml - starczy by nadać smak 1,5 l wody.


Wykonanie:

Cytrynę wyszorować. Przekroić na pół, z jednej połówki wycisnąć sok, druga pokroić na mniejsze kawałki. Melisę umyć. Odłączyć listki od gałązek. Do gażdego wgłębienia foremki dodać po troszku soku, po listku/dwóch melisy i po kawałku cytryny. Uzupełnić wgłębienia wodą. Zamrozić. 

Zamrożone kostki wykładać do dzbanka, zalać wodą i dodać miodu według uznania.

Chłodzi, orzeźwia i baaaardzo smakuje :) 

Smacznego!
Pozdrawiam, Kasia.




czwartek, lipca 16, 2015

Zupa fasolowa - z fasolką szparagową. Pyszna jarzynowa.

Zupa fasolowa - z fasolką szparagową. Pyszna jarzynowa.
Całą wiosnę i początek lata czekałam na ten moment. Na chwilę, kiedy w moim ogródku pojawia się pierwsza młodziutka fasolka szparagowa. Jędrna i świeżutka. Zawsze mam dwie odmiany: zieloną i żółtą. Sezon na to warzywo zaczynam zupą, następnie gotuję do obiadu jako dodatek. Ale lubię też w zapiekance. Dużo mrożę i wekuję. Pojawią się te przepisy na blogu :)

Fasolową gotuje albo na mięsie, albo dodaje przesmażonego boczku - zależy co mam pod ręką. W zasadzie można do niej dodać wszystkie ulubione warzywa, czy to kalafior, czy brokuł. Moja mama zawsze mówi, że to "zupa na-winie" - co się nawinie to w środku jest. Jednak, ja nie traktuję jej jak typową jarzynówkę i selekcjonuję składniki. Chcę by to właśnie fasolka grała główną rolę w garnku. Moje dzieci wprost ją uwielbiają. Mrożę fasolkę specjalnie by zimą móc ugotować tą pożywną potrawę właśnie dla nich :) Najbardziej lubimy ją jeść z kromką świeżego chleba, posmarowanego dobrym prawdziwym masłem.


Przepis własny.

Składniki:
  • 3 marchewki, młode i średniej wielkości
  • 3 ziemniaki
  • dwie garści fasoli mieszanej - zielonej i żółtej
  • korzeń pietruszki
  • pół selera
  • liść laurowy, 
  • sól i pieprz ziołowy - po szczypcie lub dwóch dla smaku
  • jogurt lub śmietana do zabielenia zupy - 3 łyżki
  • żeberka wędzone - około 40 dag, 
Wykonanie:

Ziemniaki, pietruszkę, marchew, seler obrać, umyć i pokroić w kostkę. Z fasolki natomiast odciąć końcówki i pokroić ją na kawałki około 2-3 cm. Mięso wypłukać. 


W garnku wstawić wodę. Tyle by warzywa zajęły mniejsze pół jej objętości, ale jeszcze ich nie dodawać. Do wody dodać sól, zagotować. Na gotującą włożyć mięso, obgotować je około 10 minut, zebrać wytwarzającą się pianę. Następnie wrzucić wszystkie warzywa, liść laurowy, trochę pieprzu.Gotować około pół godziny, by wszystko było miękkie. Spróbować, uzupełnić brak soli czy pieprzu. Wyłączyć.

Na samym końcu dodać śmietanę lub jogurt. Do chłodnego jogurtu dodać trochę gorącej zupy, rozkłócić. Zabieg ten ma na celu zahartowanie dodawanego produktu, by zupa się nie zważyła. Dla tych którzy się boją robić w ten sposób - można dodać troszkę mąki pszennej do śmietany, rozkłócić, dodać do zupy, zagotować.

Mięso obrać od kości,  wkładać na każdy talerz, zalać porcją zupy. 

Smacznego :)
Pozdrawiam, Kasia :) 




poniedziałek, lipca 13, 2015

Sałatka kontrastowa. Słodka, pikantna i słona jednocześnie.

Sałatka kontrastowa. Słodka, pikantna i słona jednocześnie.
To była kombinacja spontaniczna i w zasadzie nie spodziewałam się tak ciekawego efektu. Arbuz i dressing z miodem nadał sałatce słodyczy. Ser feta słonego posmaku. Pestki słonecznika nadały harmonii, niczym łącznik całości. Z kolei mieszanka sałat z rukolą, a zwłaszcza rukola nadały charakteru i pikanterii. Uwielbiam rukolę, niby zwykłe listki podobne do mleczu a jednak to jak rzodkiew czy chrzan między warzywami. W zasadzie rukola jest kuzynką chrzanu i rzodkiewki, nic więc dziwnego, że ma pikantny smak. Im dłużej się sałatkę je, tym więcej ciekawych smaków się odnajduje.

Idealna do dań z grilla, dobra także samodzielnie. Lekka i pożywna. Bardzo zdrowa. Budząca zainteresowanie. Błyskawiczna w wykonaniu.


Przepis własny.

Składniki:
  • mieszanka sałat z rukolą (można kupić np. w Biedronce)
  • arbuz - 1 kg
  • ser feta, lub ser sałatkowy 200g
  • słonecznik łuskany, pestki - 100g
  • miód 2 łyżki
  • oliwa z oliwek 2 łyżki
  • szczypta soli i pieprzu
Wykonanie:

Arbuza pokroić w kostkę, usunąć widoczne pestki. Ser feta kroić zimnym nożem, także w kostkę. Miód połączyć z oliwą, dodać tu szczyptę soli oraz pieprzu. 

W naczyniu układać warstwami wszystkie składniki: 
  • garść sałat, 
  • garść fety i arbuza,
  • garść ziaren słoneczniku,
Powinny wyjść 3 warstwy. Całość polać dressingiem, jednak dopiero przed podaniem, sałatka będzie dłużej świeża.

Smacznego!
Pozdrawiam, Kasia :)

niedziela, lipca 12, 2015

Sałatka ogórkowa z makaronem spaghetti.

Sałatka ogórkowa z makaronem spaghetti.

Jeżeli szukasz przepisu na sałatkę, który jest szybki w wykonaniu, tani a zarazem oryginalny, to ta sałatka jest strzałem w 10. Nie często jada się sałatki z tym makaronem a już na pewno nie z ogórkami w roli głównej. Im więcej rodzajów ogórków, tym lepiej (głęboko kwaszone mogą tu się nie sprawdzić - sałatka ma być przede wszystkim delikatna w smaku). Dodałam ogórki zielone, ogórki małosolne i korniszony. No i trochę kukurydzy oraz kopru, by wzbogacić smak. Co wyszło? Pożywna, delikatna i bardzo smaczna sałatka, którą wszyscy domownicy bardzo chwalili i z pewnością zagości u nas jeszcze nie raz. 


Przepis własny.

Składniki:

  • 1 opakowanie makaronu spaghetti (kupiłam jeden z najtańszych, by zbyt mocno nie zgrubiał, miałam 3/4 durszlaka po ugotowaniu)
  • 2 ogórki zielone szklarniowe
  • 2 ogórki małosolne
  • 2 ogórki korniszony - z zalewy octowej
  • puszka kukurydzy
  • pęczek kopru
  • słoiczek 400 ml majonezu
  • sól, pieprz, olej do gotowania makaronu

Wykonanie:

Makaron podzielić na długości na 3-4 części, by nie był aż tak długaśny jak przy wyciąganiu z opakowania. Ugotować go al dente, by był nadal jędrny ale już miękki. Wodę do gotowania należy posolić by była lekko słona. Odcedzić, obficie przelać zimną wodą, zostawić do odsączenia.

Zielone ogórki obrać ze skórki, pokroić w kostkę. Korniszony i małosolne także pokroić w kostkę, ale zostawić ze skórką. Kukurydzę odsączyć a koper posiekać.  

Wszystkie składniki umieścić w naczyniu, doprawić do smaku pieprzem oraz solą. Połączyć dokładnie z majonezem.

Ci, którzy liczą kalorię, mogą sałatkę przygotować z makaronu pełnoziarnistego oraz jogurtu zamiast typowych składników. Reszta bez zmian.


Pozdrawiam i życzę smacznego :)
Kasia.



sobota, lipca 11, 2015

Dżem z czarnej porzeczki - naturalny i z całymi owocami.

Dżem z czarnej porzeczki - naturalny i z całymi owocami.
Choć ja osobiście bardziej lubię dżem z czerwonej (tutaj) a nie czarnej porzeczki, to i tego z czarnej zabraknąć nie może w spiżarni. Dżem jest bardzo zdrowy, ale już nawet nie chodzi o to, że to bomba witaminowa. Chodzi o to, że po prostu zawsze, ale to zawsze zostaje wykorzystany. Jak nie do deserów budyniowych, kasz, lodów, ciast np. Walewskiej (tutaj) i murzynka - którego osobiście nie lubię ( jak któraś w ciąży miała odrzut na konkretny smak i tak jej zostało to wie o czym piszę ;)) Zawsze znajdzie się jakieś zastosowanie. To taki "must have" wśród przetworów.  

No i najważniejsze. Dżem uwielbiają moje dzieci. Nie! Oni go ubóstwiają! Ba, sami pomagali w tym roku zbierać porzeczki, umazani od ucha do ucha na bordowo i poparzeni pokrzywami. Co jakiś czas łapali też pajączka za nóżkę. Wrzasku, śmiechu było do rozpuku... Wszystko po to, by móc później bić się na łyżki, który więcej gorącego dżemu zje. Czy nie tak przypadkiem tworzą się historia i wybrane smaki z dzieciństwa? :) Wiem, że będą z utęsknieniem wspominać takie chwile, beztroskie i słodkie. Będą próbować podrobić ten właśnie smak i żaden inny dżem nie posmakuje im właśnie tak, jak dżem z czarnej porzeczki. Dżem wyprodukowany ręką mamy.


Przepis własny.

Składniki:

  • czarna porzeczka - 3 kg
  • cukier 1,5 kg
Na 1 kg porzeczki daję pół kg cukru.

Wykonanie:

O ile przy dżemie z czerwonej porzeczki strasznie denerwują mnie pestki, które skrzętnie z niego likwiduję za pomocą przecieraka, tak tutaj mi nie przeszkadzają, są bardzo drobne. Wbrew pozorom ten przepis do trudnych nie należy ;)

Porzeczki oderwać od gałązek. Wypłukać. Z 1/3 części wszystkich owoców usunąć szypułki, czyli małe brązowe końcówki. Resztę zostawić z szypułkami - chodzi o to by owoce pozostały całe nawet po długim gotowaniu. 

Część bez szypułek rozbić blenderem, włożyć do garnka, zasypać cukrem, dokładnie połączyć. Dołożyć całe owoce. Gotować przez około godzinę na małej mocy palnika, tak by masa lekko zgęstniała ( czytaj: odparować nadmiar wody). Dżem należy dość często mieszać by się nie przypalił.

Można sprawdzić czy dżem ma idealną już konsystencję - włożyć na łyżce odrobinę do lodówki, odczekać 5 minut. Dołożyć cukru, jeżeli gestość nie jest taka jak pożądana.

Gotowy i gorący dżem wkładać do wyparzonych słoiczków, szczelnie zakręcać i postawić do góry dnem, tak aby słoiczki się zawekowały. Można je także pasteryzować - kilka minut w zupełności wystarczy.

Dżem będzie gęstnieć w miarę schładzania się jego temperatury, na zdjęciach widoczny jest jeszcze ciepły dżem.

Smacznego! 
Pozdrawiam, Kasia :)




poniedziałek, lipca 06, 2015

Babciny dżem z czerwonej porzeczki - naturalny, gęsty i bez pestek.

Babciny dżem z czerwonej porzeczki - naturalny, gęsty i bez pestek.
Uwielbiam dżem z czerwonej porzeczki, jest to jeden z tych, które zajmują szczególne miejsce w mojej spiżarni. Wymaga on sporo pracy, jednak jest warto go zrobić choćby dlatego, że jest idealnym wypełnieniem pączków, jest także niesamowitym dodatkiem do deserów. Mocno słodki a jednocześnie z kwaskowym posmakiem. Naturalny, bez dodatków substancji żelujących. Krwistoczerwony. 

Ten dżem zawsze robiła moja babcia. Pamiętam jak gotowała w sokowniku porzeczki, następie przecierała pozostałości owoców za pomocą przecieraka (który widzicie na zdjęciach). Dodawała tylko cukier jako substancję zagęszczającą i konserwującą. Porzeczki przerabiała tonami a w całym domu czuć było ich wspaniały zapach... Zawsze podziwiałam ją za tysiące słoików wypełnionych różnościami, które potrafiła zgromadzić przed zimą. Teraz sama w sezonie potrafię zrobić sporo słoiczków z różnościami, a porzeczek zabraknąć nie może.



Składniki na 6 - 7 słoiczków - każdy po 200 ml pojemności:

  • 1,2 kg czerwonej porzeczki
  • 1 kg cukru

Porzeczki, zwłaszcza czerwone, są owocami mocno soczystymi, więc cukru potrzeba sporo by się zgęstniały. Na kilogram porzeczek można dać kilogram cukru. Ja daję tak 0,8 - 0,9 kg - dżem jest gęsty, jednak nie tak sztywny jak galaretka. Dzięki temu daje się nabrać w strzykawkę, co jest przydatne przy nadziewaniu pączków.

Wykonanie:
Porzeczki oderwać od łodyżek, umyć. Nastawić sokownik na gaz, kiedy woda w dolnym garnku zacznie się gotować należy do górnego zbiornika włożyć porzeczki i zasypać je cukrem. Gotować aż wypuszczą sok (około 40 minut), co jakiś czas mieszać. Zlać sok przez sito do garnka w którym dżem będzie gotowany. Pozostałość owoców, z górnego sita włożyć do przecieraka, przecierać przez sito do momentu aż pozostaną same pestki.

Przetarte owoce dodać do soku, zagotować. Gotować około godzinę, tak by masa lekko zgęstniała po odparowaniu wody. Gorący dżem nakładać do wyparzonych słoiczków, zakręcać i stawiać nakrętką do blatu, tak by słoiczki się zawekowały. Masa w miarę jak będzie stygnąć, będzie także gęstnieć.

Taki dżem z powodzeniem można przechowywać całą zimę. Jeżeli natomiast chcesz by dżem trzymał się w słoiczkach nawet kilka lat, pasteryzuj słoiczki przez kilka minut we wrzącej wodzie (woda do której będą włożone słoiczki musi być zbliżona temperaturą do temperatury dżemu).

Smacznego :)
Pozdrawiam, Kasia



piątek, lipca 03, 2015

Chaczapuri - gruzińska pizza z patelni (na szybko, bez drożdży).

Chaczapuri - gruzińska pizza z patelni (na szybko, bez drożdży).
Chaczapuri to jedno z dań narodowych Gruzji. Dziwne jest dla mnie to, że nie jest popularne w Polsce tak jak włoska pizza, bo danie to jest niesamowicie smaczne. Polacy ( Ci którzy to danie jedli) twierdzą że jest to gruzińska pizza. W chrupiącym cieście zostały zamknięte przepyszne sery, całość jest mocno maślana. Jest to skojarzenie dość błędne, jeżeli patrzeć na to z perspektywy kuchni gruzińskiej. Dosłownie tłumacząc jest to chleb z serem. Gruzini nie pieką typowego chleba dla naszej kuchni, ich chleb a nasz to dwa zupełnie inne wypieki.

Przepis jaki Wam pokazuję, to przepis na ciasto na bazie sody oczyszczonej. Nie trzeba czekać aż wyrośnie i całość  bardzo sprawnie można przygotować. Dodatkowo jest niezwykle plastyczne. Daje się cienko rozwałkować, a to daje nam gwarancję sukcesu. Nie może po prostu, nie może się nie udać :) W tym daniu to rzecz pierwszorzędna - im cieńsze ciasto tym lepsze Chaczapuri. Do Chaczapuri najczęściej daje się ser podpuszkowy, ale każda gospodyni domowa robi to danie według własnego przepisu. Powstało mnóstwo odmian tego dania, różniących się składem ciasta (najczęściej spotkać można drożdżowe), wnętrza (mozzarella, mieszanki serów, ser i ziemniaki), rodzaju wypiekania (patelnia, piec, piekarnik). To tak jak z naszym bigosem - ile domów tyle rożnych przepisów :)


Chaczapuri- przepis własny.

Składniki na 5 placków:

  • 60 dag mąki pszennej 450
  • szklanka wody mocno gazowanej
  • płaska łyżeczka sody oczyszczonej
  • płaska łyżeczka soli
  • 2 jajka
  • płaska łyżeczka octu
  • 2 łyżki śmietany 12% 
Farsz:
  • 30 dag sera żółtego, ważne by był to ser dość miękki np. Gouda
  • kostka mozzarelli - około 30 dag
  • ricotta - 30 dag
  • płaska łyżeczka soli
  • szczypta ostrej papryki, pieprzu ziołowego 
  • kopiasta łyżka masła
Można dać ulubione przyprawy do farszu, powinien on być wyrazisty w smaku, wręcz pikantny. Masła mozna dać nawet pół kostki na kilogram sera, jeżeli korzysta się z sera bardzo suchego.

Dodatkowo:
Masło do posmarowania wierzchu, po usmażeniu.



Wykonanie:


Żółty ser zetrzeć na tarce o drobnych oczkach. Białe sery odsączyć z nadmiaru wody. Ricottę rozkruszyć, natomiast mozzarellę zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Do serów dodać przyprawy oraz masło, wyrobić na jednolitą masę. Podzielić na 5 równych części.

Wszystkie składniki na ciasto umieścić w dużym naczyniu, zaczynając suchymi a kończąc mokrymi. Wyrobić. Ciasto powinno być lepkie i ciągnące się ale gęste. 

Z ciasta urywać kawałki (tak duże, by było ich 5 sztuk). Kłaść na omączoną stolnicę. Rozpłaszczyć nieco dłońmi, jednak nie posypywać ich mąką ze strony zewnętrznej, na której będziemy układać ser. Na ciasto położyć kulkę sera i ....


... zawinąć ser ciastem tworząc sakiewkę. Teraz całą "kulkę" posypać mąką, by powierzchnia była matowa, po czym....


... rozpłaszczyć dłońmi kulkę na zgrabny placek. Można pomóc sobie wałkiem. Jest to najbardziej przyjemna część z całego przygotowania, kulka jest niezwykle plastyczna, niczym plastelina. Wielkość dostosować do patelni na której placek będzie smażony. Im większa, tym lepiej. 


Następnie rozgrzać patelnię. SUCHĄ! Nie używamy ani grama tłuszczu. Na rozgrzaną patelnię kłaść chaczapuri (nadmiar mąki strząsnąć z ciasta), smażyć najpierw z jednej strony 3-4 minuty aż powierzchnia zrobi się mocno brązowa, niemal przypalona, zaglądać co jakiś czas pod ciasto. Następnie przewrócić i mocno zrumienić z drugiej strony. Można przykryć patelnię pokrywką. Jeżeli podczas smażenia ciasto zacznie się wybrzuszać, należy zrobić dziurkę z boku ciasta i powietrze uwolnić uciskając wierzch łyżką. Ser zaczyna parować i chce uwolnić wodę, stąd ten efekt. Część Gruzinek podobno zostawia tunel w cieście by para sama schodziła, jednak łatwiej jest po prostu naciąć i nacisnąć placek podczas smażenia.

Gorące Chaczapuri smarować masłem i kroić tak jak pizze. Jeżeli już spróbujesz raz, to jestem pewna, że za każdym kolejnym będziesz miksować nie tylko sery, ale i pieczarki, może szynkę... Może powstanie z tego zamknięta pizza? :) Hmmmm..... muszę spróbować :)


Smacznego, pozdrawiam cieplutko, Kasia :)

czwartek, lipca 02, 2015

Relacja z Warsztatów Kulinarnych Aura Mix&Go Pro.

Relacja z Warsztatów Kulinarnych Aura Mix&Go Pro.
W zeszłym tygodniu w odbyły się Warsztaty Kulinarne Aura Mix&Go Pro organizowane przez markę Russell Hobbs. Zostałam na nie zaproszona już sporo wcześniej, więc z niecierpliwością czekałam na to wydarzenie :) Zazwyczaj zaproszenia jakie dostaje wiążą się z podróżą przez pół Polski, dlatego rezygnuję z nich. Jest to dla mnie ograniczenie bardzo duże, gdyż musiałabym wybrać się na dłużej niż 1 dzień a w domu czekają na mnie zawsze dwa uśmiechnięte małe serduszka. Tutaj organizatorzy zaskoczyli mnie, bowiem Warsztaty odbyły się w Poznaniu, w mieście które jest stolicą mojego województwa. Faktycznie mam kawałek bo 150 km, jednak połączenia z Kalisza z Poznaniem są bardzo dobre i dzień można było zaplanować tylko pod kątem tego wydarzenia, a nie planowania noclegu itp. Od jakiegoś czasu w Poznaniu mieszka mój brat, więc przy okazji mogłam go odwiedzić, choć miasta nie znam zupełnie :)


Warsztaty odbyły się w jednym z najładniejszych miejsc w Poznaniu, w Parku Cytadela. Poznaniacy są dumni, że mają takie miejsce u siebie. Cały Park jest pokryty dużą ilością zieleni, jest co zwiedzać. Rzeźby, samoloty, czołgi nawiązujące do czasów wojennych to tylko mała cząstka tego, co można tam zobaczyć. W tym też parku mieści się mała Restauracja Umberto i to w niej miałam przyjemność uczestniczyć w całym wydarzeniu. Umberto to miejsce niezwykle klimatyczne i mające niepowtarzalny urok. Kojarzy mi się bardziej z ciepłymi krajami niż naszym polskim klimatem. Całe wnętrze jest dosłownie w roślinach. Roślinach które żyją, które owocują ( np. winorośle), które pachną. W klatkach da się słyszeć śpiewające słowiki, a krople deszczu opadające na dach restauracji układają się w piękny rytm muzyki. Czy można wymarzyć sobie lepszą lokalizację? 


Naszym zadaniem, zadaniem blogerów kulinarnych, było testowanie Miksera Aura Mix&Go Pro. Robiliśmy przeróżne koktajle, a jedynym czynnikiem który mógł nas ograniczyć to była nasza wyobraźnia. Mieliśmy ogrom produktów do wykorzystania a także doświadczonego dietetyka u boku, który wytłumaczył jak łączyć produkty aby spełniały swoją rolę tak jak powinny.


Zostaliśmy podzieleni na 5 grup tematycznych. Koktajle z każdej grupy zostały najpierw porządnie rozpracowane przez dietetyka. No i co można o nich powiedzieć w dużym skrócie (mam nadzieję, że się to Wam przyda):


  • koktajle dla dzieci ( a także dla kobiet w ciąży). Co warto w nich łączyć? Warto do koktajlu dodawać te składniki których nie lubimy, których nie lubią także pociechy. Czyli np. szpinak, jarmuż. Wystarczy dodać banana, kiwi, ulubione owoce, dodać sok jabłkowy ( który jest słodki sam w sobie) by schować w koktajlu bardzo wartościowe dodatki. Koktajl taki bez dwóch zdań podbił nasze serca i w najbliższym czasie pokaże go Wam na blogu.
  • koktajle dla osób aktywnych fizycznie/sportowców - to koktajle przede wszystkim bogate w węglowodany. Dobre przed i po treningu. Co warto dać do takiego koktajlu? Suszone owoce, kakao, banany, płatki owsiane ( i problem gotowania owsianki rano rozwiązany), jagody, porzeczki, truskawki. Można zalać jogurtem, mlekiem a także maślanką. Można dodać dżem, jeżeli mamy ochotę na dany owoc a jest aktualnie problem by dostać go w postaci świeżej. 
  • dla osób będących na diecie/odchudzających się: tutaj dodajemy przede wszystkim owoce i warzywa z niskim poziomem kalorii, czyli np. arbuz, ogórek. Słodzimy zamiennikami cukru, często słodzikiem ( podobno częściowo udowodniono już, że nie jest on tak szkodliwy jak twierdzą media), stewią. Dodajemy soki, wodę, jogurt - swoje ulubione składniki.
  • dla alergików -  można tutaj łączyć smaki nawet te które normalnie wydają się nam niesmaczne. Najgorszym problemem jest nietolerancja białek, laktozy. Z pomocą przychodzą wtedy mleka roślinne, jakimi możemy zalać zmiksowane owoce, a całość okazuje się pysznym napojem.
  • dla urody - w koktajle można wmiksować naprawdę bardzo dużo. Można wmiksować zioła, można wmiksować herbaty... Dobrymi wypełniaczami takich koktajlów są owoce bogate w witaminę C, która ma zbawienny wpływ na naszą skórę, czyli truskawki, porzeczki, czereśnie (które też opóźniają proces starzenia się) itp.



Wracając do samego urządzenia jakim jest mikser Aura Mix&Go Pro marki Russel Hobbs, jest to urządzenie przeznaczone do blendowania koktajli oraz do mielenia ziaren. Chociaż ma dużo więcej możliwości. Każdy z nas dostał taki mikser w prezencie i mogę powiedzieć, po tygodniu użytkowania, że koktajle i mielenie to tylko podstawowe czynności jakie można wykonać przy użyciu tego urządzenia. Odkąd mam go w domu, blender ręczny poszedł w kąt. Nawet mikser staje się mniej potrzebny. Z ciekawości wlałam do niego kremówkę, jakim szokiem było dla mnie kiedy ubiła się w kilka sekund. Kiedy mój mąż wszedł na to zdarzenie, był pewien że urządzenie się zepsuło, bo moja mina wyrażała więcej niż tysiąc słów ;) Mrożone kawy, masy na lody, chłodniki to teraz tylko chwilka pracy.

Fajne w tym urządzeniu jest to, że posiada 3 butelki. Dwie pierwsze to butelki, które po zmiksowaniu można zamknąć dołączonymi nakrętkami i zamieniają się w bidon. Jeżeli ktoś ma dzieci, lub np. chodzi na treningi to z pewnością doceni tą możliwość. Jest po prostu bardzo wygodnie - mniej zmywania i ułatwione przechowywanie produktu końcowego w lodówce a także możliwość zabrania szczelnie zamkniętego produktu ze sobą. Pojemność jednej takiej butelki to 600 ml. Dołączony też jest mniejszy zbiorniczek, służący do mielenia kaw, zbóż, siemienia lnianego - jednym słowem młynek. 




Warsztaty dały mi możliwość nauczenia się nowych rzeczy ale także były możliwością spotkania innych osób, które interesują się tym samym co ja - czyli gotowaniem :)

Chciałam z tego miejsca podziękować serdecznie Anicie z bloga http://nerdskitchen.pl/ za to, że bardzo mi pomogła :) Miałam brać taksówkę by trafić szybko na dworzec, ona zrezygnowała ze swojego tramwaju by wsiąść ze mną w ten który jechał w kierunku City Center. Ja nawet nie wiedziałem gdzie jest przystanek i wolałam nie sprawdzać by się nie zgubić, mapy google w takim momencie nie do końca są dobrym przyjacielem. Dziękuję Ci Anitko :)

Dziękuję też serdecznie marce Russell Hobbs za zaproszenie, świetnie się bawiliśmy na Warsztatach.
To na tyle, do następnego :)
Kasia.






Copyright © 2016 Poezja Smaków