środa, maja 27, 2015

Pulpety musztardowe, w sosie musztardowym podane na spaghetti.

Pulpety musztardowe, w sosie musztardowym podane na spaghetti.
Szybki i łatwy obiad a jednocześnie bardzo smaczny? Do tego tani, bo można go zrobić za kilkanaście złotych licząc, że najedzą się 4-6 osoby. Tak, to możliwe :) Paczka makaronu, mięso mielone, cebula dymka, trochę musztardy i śmietany, trochę przypraw i łyżka tłuszczu.... oraz pół godziny wolnego czasu...

Mój małżonek zawsze powtarza, że do kotletów mielonych najlepszy sos, to sos musztardowy. Postanowiłam więc zrobić go trochę więcej (by podać z makaronem), wzbogacić smakiem delikatnej dymki, część pulpetów otoczyłam sezamem i wyszło na prawdę bardzo, bardzo smacznie. Jeszcze pyszniej jest kiedy sos zrobimy na bulionie. Warto więc taki obiad zaplanować sobie na np. poniedziałek, jeżeli u Ciebie są niedziele gdzie serwujesz na pierwsze danie rosół :)



Przepis własny.

Składniki:
  • makaron spaghetti ( 1 opakowanie)
  • cebula dymka (por) - 1 szt
  • musztarda stołowa - 3 łyżki
  • 2-3 łyżki śmietany
  • 4 łyżki mąki pszennej do zaklepania sosu
  • 1 litr bulionu (zamienny na wodę, jednak wtedy będzie trzeba dodać do niej więcej przypraw)
  • mięso mielone 0,7 kg ( wystarczy na około 40 małych pulpecików)
  • 1 surowe jajo
  • bułka tarta do zagęszczenia masy mięsnej gdyby była za mało zbita
  • sezam do panierowania - 50 gram
  • łyżka smalcu do podmażenia mięsa
  • łyżka masła do podsmażenia dymki
  • sól, pieprz, kurkuma, szczypta czerwonej ostrej papryki jako przyprawy.

Wykonanie:

Makaron ugotować według przepisu na opakowaniu, odcedzić. W tym czasie przygotować pulpety. Mięso połączyć z jajem, dodać po szczypcie soli i pieprzu oraz łyżkę musztardy. Masę wyrobić na gładką, w razie gdyby była mało zbita dodać 2-3 łyżki bułki tartej. Część pulpetów otoczyć sezamem, a część bułką tartą. Na patelni rozgrzać tłuszcz, wkładać pulpety i smażyć na złoty kolor.

Cebulę dymkę posiekać na drobniejsze kawałki, część mocno zieloną odrzucić ( ja zostawiam do zup). W garnku rozgrzać mocno masło, włożyć na nie dymkę, delikatnie posolić, chwilkę poddusić, następnie zalać gorącym bulionem. Do śmietany dodać kilka łyżek wywaru, oraz mąkę - rozkłócić. Dodać roztwór do bulionu, zagotować. Sos powinien być gęsty (jednak ciut lejący). Na samym końcu do sosu dodać 2 kopiaste łyżki musztardy i dokładnie je rozprowadzić. Spróbować, dodać w razie potrzeby kurkumy by poprawić kolor sosu, pieprzu czy soli.

Podwać na makaronie i z pulpecikami, smacznego :)




poniedziałek, maja 25, 2015

Twarożek kanapkowy z miętą i szczypiorkiem.

Twarożek kanapkowy z miętą i szczypiorkiem.
Dziś post wypadł w poniedziałek, więc jest propozycja na śniadanie. Prosta pasta do kanapek z białego sera, jaj z dodatkiem mięty (idealnie pasuje do serów) oraz szczypiorku. Aromatyczna pasta, którą lubię zajadać raz na jakiś czas. Najlepsza z młodymi ziołami, właśnie w okresie wiosny, kiedy szczypiorek faktycznie szczypie a mięta ma bardzo wyrazisty smak. Taką pastę można przechowywać szczelnie zamkniętą w lodówce do 48 godzin, najlepsza jednak jest bezpośrednio po przygotowaniu.



Przepis własny.
Składniki:
  • kostka 200 g białego sera (zawartość tłuszczu według uznania, ważne by był to ser bez dodatków, jeżeli kupicie rzadszy trzeba zmniejszyć proporcje jogurtu)
  • kubek 200 g jogurtu naturalnego (lub jeżeli ktoś woli śmietany 12%)
  • 2 jaja
  • pęczek szczypiorku
  • kilka liści mięty
Wykonanie:

Jajka ugotuj na twardo. Ja zawsze wkładam je do zimnej wody, doprowadzam do wrzenia i gotuję 5 minut. Jest szybciej od metody "na wrzątek". Mniejsze jest też prawdopodobieństwo pęknięcia. Ugotowane jaja zalej zimną wodą, by się schłodziły. Obierz ze skorupek.

W wysokim naczyniu umieść ser, jaja, jogurt, szczypiorek i miętę. Całość rozbij blenderem na gładką masę. Pasta jest kremowa, dość gęsta - idealna do świeżego pieczywa.

Smacznego :)



piątek, maja 22, 2015

Ziemniaki pieczone w piekarniku.

Ziemniaki pieczone w piekarniku.
Robiłeś/aś kiedyś ziemniaki pieczone? Jeżeli nie, to najwyższy czas by to zmienić. Przepis jest banalnie łatwy i szybki. W tym momencie mamy smaczne młode ziemniaczki, które można upiec razem ze skórką. Odpowiednio doprawione mogą być idealnym uzupełnieniem zwykłego obiadu. Zachęcam do spróbowania - ja odkąd pierwszy raz je zrobiłam przepadłam zupełnie. Wymyślam tylko co rusz inną mieszankę przypraw, choć tak naprawdę można dać tutaj także swoją ulubioną mieszankę np. przyprawę gyros, czy po prostu mieszankę do ziemniaków.



Przepis własny.
Składniki na 4 porcje:
  • 1 kg młodych ziemniaków
  • kilka łyżek oleju
  • sól i pieprz
  • 1 łyżka curry
  • szczypta ostrej papryki w proszku
  • pół łyżeczki słodkiej papryki w proszku
  • pęczek koperku
Wykonanie:

Ziemniaki umyć dokładnie szorstką stroną gąbki. Pokroić na małe kawałki - takie które łatwo wziąć widelcem i zjeść bez ponownego dzielenia - będzie wygodnie a także skróci się czas pieczenia z przyprawami.

Ziemniaki włożyć do naczynia żaroodpornego, dokładnie połączyć z przyprawami. Dodać kilka łyżek oleju - ziemniaki jak i naczynie powinny być natłuszczone.

Rozgrzać piekarnik do 180 -200 stopni, wstawić naczynie z ziemniakami. Piec pół godziny. W trakcie pieczenia za pomocą łyżki pomieszać ziemniaki (raz na 10 minut).

Można przygotować także stare jesienne ziemniaki, jednak należy je obrać i piec kilkanaście minut dłużej.

Ziemniaki podawać ze świeżym posiekanym koperkiem.

Smacznego!




czwartek, maja 21, 2015

Pikantne pomidorowe leczo, czyli przepis na meksykański garnek.

Pikantne pomidorowe leczo, czyli przepis na meksykański garnek.
Kiedy nie mam zbyt dużo czasu na gotowanie a chcę zrobić coś sycącego i w miarę szybkiego w wykonaniu, zawsze skłaniam się w stronę dań jednogarnkowych. Dania takiego robię zawsze trochę więcej, następnie dzielę na pół i jedną porcję mrożę. Mam na kolejny obiad a tak właściwie to mój małżonek ma w razie nieobecności żony :). Co prawda, danie mrożone nie jest tak smaczne jak to, które jest podane w dzień przyrządzenia, jednak warto mieć coś w zapasie. Meksykański garnek to danie pikantne, gęste, lekko słodkawe i o mocno pomidorowym smaku. Podkreślone ziołami i z odrobiną ostrej papryczki może okazać się afrodyzjakiem ;) Leczo najlepsze jest wtedy, kiedy się "przegryzie".


Pikantne pomidorowe leczo, czyli przepis na meksykański garnek.

Składniki - około 4-5 litrów dania:
  • 1 szklanka soku pomidorowego
  • 1 puszka pomidorów w zalewnie pomidorowej
  • 1 szklanka bulionu na podlanie
  • 2 woreczki ryżu ugotowanego na sypko
  • 1 puszka kukurydzy konserwowej
  • 1 puszka czerwonej fasolki w zalewie
  • 40 dag marchwi
  • 70 dag mielonego mięsa
  • 3 cebule
  • czerwona papryka słodka
  • 1 mała papryczka chili (można pominąć jeżeli ktoś nie lubi mocno pikantnych dań)
  • pęczek świeżej bazylii (łub łyżka suszonej)
  • sól, pieprz, słodka czerwona papryka w proszku i ostra jeżeli nie dawaliśmy świeżej
  • łyżka smalcu do podsmażenia
  • ząbek czosnku
  • liść laurowy - dwie sztuki

Wykonanie:

W dużym garnku rozgrzać tłuszcz. Do garnka włożyć mięso mielone, rozbić je łyżką. Dodać pokrojoną cebulkę, czosnek przeciśnięty przez praskę, posiekaną bazylię. Całość posolić oraz dodać pieprzu. Przesmażyć. Następnie podlać bulionem, przykryć, chwilkę (około 5 - 10 minut) poddusić pod przykryciem. 

W międzyczasie obrać marchew, pokroić w kostkę. Oczyścić papryki z nasion - słodką pokroić w kostkę, ostrą zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Dodać do garnka, dolać także szklankę soku pomidorowego oraz włożyć liście laurowe. Dusić aż marchew będzie miękka.

Następnie posiekać pomidory z puszki, dodać je do garnka wraz z zalewą. Podobnie dodać wraz z zalewą kukurydzę oraz fasolę (nie odcedzać - sok z kukurydzy osłodzi danie, a z fasolki podkreśli smak). Pozwolić całości się zagotować.

Na samym końcu dodać ugotowany na sypko ryż. Dokładnie wymieszać. Sprawdzić smak - jeżeli "garek" jest mało wyrazisty należy uzupełnić przeprawy. Dodać soli, pieprzu czy papryki w proszku.

Smacznego :)





wtorek, maja 19, 2015

Karkówka w ciemnym sosie kakaowym.

Karkówka w ciemnym sosie kakaowym.
Co daje kakao w karkówce? Tak w rzeczywistości poza kolorem sosu nie daje nic. Smak pieczeniowego sosu pozostaje niezmieniony. Warto jednak dodać kakao zwłaszcza jeżeli ma się w domu dobre patelnie. Patenie takie są faktycznie fajne, jednak by zrobić ciemny sos trzeba mięso mocno zrumienić a w tym przypadku może okazać się to czymś nieosiągalnym. Wystarczy dodać płaską łyżeczkę kakao a efekt murowany, mięso natomiast pozostaje delikatne oraz kruche. Sos będzie pięknie nie tylko smakować, ale także wyglądać.


Przepis własny.
Składniki:

  • karkówka - 0,5 - 1 kg ( w zalezności od potrzeby)
  • smalec do podsmażenia -1 kopiasta łyżka
  • sól i pieprz, czerwona papryka słodka w proszku, ostra papryka w proszku jako przyprawy (po szczypcie lub dwie)
  • pół łyżeczki suszonej bazylii
  • płaska łyżeczka kakao
  • śmietana 12%  - 100 ml i 2 łyżki mąki pszennnej do zaklepania sosu
  • 1 duża cebula
Wykonanie:

Karkówkę umyć, osuszyć na ręczniku papierowym, pokroić na plastry o grubości około 2 cm. Posypać przyprawami i odstawić na minimum godzinę do lodówki, by mięso nabrało aromatu przypraw.

Na patelni rozgrzać tłuszcz, wkładać na nią mięso. Podsmażyć mięso (razem z posiekaną drobno cebulką) z każdej strony by się dość mocno ścięło. W międzyczasie zagotować wodę w czajniku. Podlać nią mięso tak aby było zakryte, zmniejszyć gaz, przykryć pokrywką i dusić na małym ogniu. Spróbować wywar, jeżeli jest mało wyrazisty w smaku uzupełnić przyprawy. 

Kakao rozrobić w niewielkiej ilości gorącej wody, dodać do mięsa. Mięso dusić około pół godziny, lub dłużej. Gorące wyłożyć na talerz. Wywar wyłączyć.

Śmietanę rozkłucić z mąką. Dodać ją do wywaru, doprowadzić do wrzenia stale mieszając.

Smacznego! :)
***





niedziela, maja 17, 2015

Multicooker Redmond RMC-M4510E - recenzja.

Multicooker Redmond RMC-M4510E - recenzja.
Od miesiąca jestem posiadaczką  multicookera REDMONDA model RMC-M5410 (zobacz tutaj). Sumiennie go testowałam i zaczęłam użytkować na co dzień.  Nie tylko ze względu na to, że chciałam wystawić rzeczową recenzję, ale także dlatego, że urządzenie ma ogromne możliwości i potrafi niezwykle ułatwić życie. Zastępuje kilka, jak nie kilkanaście urządzeń. Bardzo Cię więc proszę - dobrnij do końca recenzji zanim powiesz, że urządzenie jest zbyt drogie, że nie warto... Recenzja jest szczera, nie napisałam tylko o samiuteńkich plusach, choć jest ich więcej. Recenzja moim okiem - okiem matki.


"RMC-M4510E PL wyposażono w 13 programów automatycznych i 27 programów konfigurowanych ręcznie. Ten kompaktowy multicooker z łatwością przygotuje nie tylko klasyczne pierwsze i drugie dania - zupy, kasze, pilaf, dodatki, ale także oryginalne, jogurt, founde, grzaniec, desery, sałatki i wiele innych. [...] Produkty, poddawane odbróbce cieplnej w multicookerze, zachowują substancje pożyteczne i mikroelementy."

***

Redmond to urządzenie bardzo ciche. Trzeba się wsłuchać by cokolwiek usłyszeć. Jedynym dźwiękiem tak naprawdę wyraźnie słyszalnym jest sygnał gotowości programu czy jego zakończenia. Jest to dla mnie absolutny plus. Głośniej chodzi mój piekarnik czy lodówka (sprzęty które maja po 3 lata, tak więc stosunkowo nowe). Choć przy pierwszym uruchomieniu wystraszyłam się, że Redmond jest po prostu uszkodzony, no bo jak? Że nic nie słychać? ;) Że dziecka nie obudzi?

Z wyglądu podobny jest do frytkownicy - nie ma tu nic mylnego. Jest podobny wielkością, a także może służyć jako frytkownica. Dzięki temu też mam porównanie w budowie obu urządzeń. Redmond jest zbudowany tak, że nie idzie zalać go olejem (pomimo, że misa jest wyjmowana). Nie trzeba czyścić wnętrza, co w przypadku frytkownicy było dość kłopotliwe. Grzałka się nie spali a tak zakończyła żywot moja frytkownica - przez zalanie olejem.

Producent do urządzenia dołączył czytelną instrukcję, oraz książkę kucharską. Książka ta jest bardzo przydatna nie tylko dla osób które uczą się dopiero gotować, ale też dla bardziej zaawansowanych kucharek, dlatego, że przy przepisach są dołączone instrukcje odpowiedniego doboru programu (można się sugerować nimi). Redmond ma tych programów 40, więc na początku ciężko jest zapamiętać i połapać się we wszystkim. Nie wiem, czy umiałabym dojść do strzału przy samej instrukcji. Tu ogromny plus.

Pojemność i sama misa.
Misa ma powłokę antyadhezyjną ceramiczną - niezwykle łatwo utrzymać ją w czystości, wystarczy przetrzeć gąbką. W misie nic się nie przypali nawet w bardzo wysokiej temperaturze. Jest pojemna, bo ma aż 5 l - więc jak sporawy garnek. Wystarczy spokojnie na 4 osobową rodzinę.

W zestawie są oprócz misy, kabla, książek: 
siatka do gotowania na parze, łyżki i szczypce do wyciągania gorącej misy. Szczypce jak dla mnie są niezbyt wygodne, tu producent mógłby wymyślić coś bardziej poręcznego, no ale ważne że są, zawsze to ułatwienie pracy.


Redmond to urządzenie wielofunkcyjne. Szczególnie polecam je mamom nie tylko starszych dzieci, ale zwłaszcza niemowlaczków. Redmond może wysterylizować np. butelki dla niemowląt, smoczki. Podczas gdy wiele z mam kupuje do tego sterylizatory. Pomoże także w ugotowaniu warzyw na parze, potrzebnych do wykonania zupki dla maluszka - zastępując tym samym parowar. Generalnie - pomoże wprowadzić zdrową dietę. Można w nim jednocześnie np. ugotować ziemniaki i uparować mięso (roladki itp).

Dla starszych dzieciaków pomoże przygotować pożywne i CIEPŁE śniadanie. Nie wiem jak Ty, ale ja zawsze rano jestem strasznie zabiegana. Kiedy wstaję raczej nie mam czasu by stać 15 minut przy garnku mieszając ryż czy owsiankę, choć bardzo ją lubię. Jestem z tych którzy lubią raczej siedzieć dłużej wieczorem, rano ciężko mi sie zebrać z łóżka. Problem śniadania został rozwiązany miesiąc temu. Redmond robi je za mnie. Nie muszę mieszać, nie muszę zaglądać. Zostawiam wszystko w misie, idę się ubierać, budzić dzieci.... Mleko nie ma prawa wykipieć a owsianka się przypalić.


Idąc dalej. Redmond jest oszczędny. Ktoś mógłby powiedzieć, że żre prądu i tak dalej. Nie prawda. Jest oszczędny. Pobiera 1000 W podczas gdy piekarnik pobiera nawet 3800 W. Zazwyczaj producenci piekarników elektrycznych podają tą najmniejszą moc, co może skutecznie zmylić nas z tropu. Redmond pozwala na fermentację, poprzez regulację temperatury w zakresie od 35 stopni do 170 stopni (regulacja co 5 stopni). Można przygotować dzięki temu na przykład domowy jogurt. Z pewnością dla fanów domowego jogurtu, gdzie trzeba fermentować np. całą noc mleko z bakteriami, okaże się to urządzenie dużą oszczędnością pieniężną.


Redmond pozwolił mi na duszenie mięs i odparowanie z nich zbędnej wody, mięso było aromatyczne a sos gęsty. Robiłam w nim karkówkę duszoną w ketchupie. Danie to robię często w piekarniku, pod przykryciem. Tam ketchup rozrzedzał się od mięsnych soków, w redmundzie natomiast sos pozostał gęsty. Czas przygotowania także znacznie się skrócił - plus za oszczędność czasu.

Zrobiłam też eksperyment z zupą. Urządzenie świetnie nadaje się do wszelakich zup. Z racji tego, że odbieram dzieci w godzinach obiadowych z przedszkola/szkoły, nastawiłam opóźnienie programu ( max 24 godzinne opóźnienie można nastawić). Zupa zaczęła się gotować kiedy mnie nie było, gotowa była kiedy wróciliśmy. Włączyła się wtedy opcja podtrzymywania temperatury. Trochę miałam wyrzuty sumienia, bo mogłam tę zupę przygotować jeszcze jak byłam w domu, ustawić tylko podtrzymywanie temperatury (można nawet 12 godzin podtrzymywać temperaturę - nie wiem po co aż tyle). No ale wyszło bardzo smacznie a samo gotowanie mnie ominęło, no i trwało krócej niż gotowanie zupy tradycyjnie w garnku.



Z pewnością miłą niespodzianką w tym urządzeniu jest to, że będzie służyć jako prodiż. Można w nim wypiekać przeróżna ciasta, pizze a nawet chleby. I tutaj jest ten haczyk, przez który wiele osób decyduje się na Redmonda.   Podczas gdy normalnie musimy czekać aż ciasto wyrośnie, przekładać do formy, później stukać chleb a często i odparowywać - multicooker zwalnia nas z tego obowiązku. Wkładamy ciasto, ono w misie rośnie, program uruchamia się w odpowiednim momencie, wypieka... My jedynie możemy obrócić chleb na drugą stronę podczas wypiekania i na tym kończy się nasza praca. Dla mnie ten program akurat nie jest jakoś szczególnie przydatny, ponieważ lubię zawsze obserwować, patrzeć na to jak mój wypiek rośnie. Ale jak ktoś ma wyuczony przepis, piecze codziennie, to na prawdę może ułatwić sobie znacznie życie.

Urządzenie na zewnątrz nie nagrzewa się - o tym także muszę wspomnieć, bo niestety ale małe łapki go ostatnio często macały ;) Nie chciałabym by się poparzyły. To też duży plus.

Odłączany kabel sieciowy. Na początku mnie to irytowało. Ale teraz dostrzegam korzyści, wystarczy go schować, by dziecko nie włączyło urządzenia. Inaczej musiałabym Redmunda całego wpakowywać w ustronne miejsce.



Minusem - choć nie wiem, czy nie bardziej pasowałoby tu określenie "zachłanność mojej osoby" - jest fakt, że Redmund może służyć jako frytkownica - ale NIE MA siatki do frytek w zestawie. Trzeba ją dokupić.

Minusem, ogromnym bo aż 3 kilogramowym jest ubytek masy mojego ciała odkąd zaczęłam przygotowywać więcej zdrowych posiłków :) 

Minusem jest fakt iż posiadam to urządzenie - ja nie wiem, jak ja mam dalej prowadzić bloga? Kiedy mogę wszystko zrobić jednym ruchem, jak mam opisywać etap przygotowań? Włóż wszystko do gara, zamknij, idź z dzieckiem na spacer, wróć i wyciągnij? A jak się spóźnisz, nie przejmuj się, przecież i tak podtrzymuje temperaturę ;) Urządzenie ma też zabezpieczenia przed spaleniem dania, więc może to bardziej plus ? :))

Czy polecam urządzenie? Absolutnie tak, z czystym sumieniem :)

Więcej o multicookerach możesz przeczytać tutaj: multicooker.pl

sobota, maja 16, 2015

Błyskawiczny tort lodowy o smaku truskawkowym

Błyskawiczny tort lodowy o smaku truskawkowym
Ostatnio chodzą za mną domowe lody. Nie mam maszyny do nich, jednak na bazie kremówki można wyczarować sporo. Proponuję lody truskawkowe na spodzie bezowym. Nie pieczemy tu nic, nie mieszamy zamarzającej się masy. Lody są po prostu obłędne w smaku, pomimo, że sklepowych truskawkowych nie lubię. Torcik sprawdzi się kiedy mają zjawić się goście, tak po prostu do kawy - ale też jako deser na ochłodzenie sobie ciepłego dnia :) Bezy fantastycznie skruszeją pod śmietaną i całość jest bardzo delikatna.



Przepis własny.

Składniki na małą tortownicę:
  • 0,5 l śmietany kremówki
  • 100 g bez
  • 0.25 kg truskawek
  • cukier puder do śmietany - według uznania


Wykonanie:
Bezy pokruszyć na spód tortownicy. Truskawki umyć, usunąć zielone części. Pokroić je na drobne kawałki. Śmietanę ubić na sztywno. Dodać do niej cukier puder, by masa była lekko słodkawa. Na końcu dodać truskawki - całość jeszczę chwilkę miksować, by masa stała się jednolita. Śmietanę wyłożyć na bezy. 

Tortownice szczelnie zawinąć folią spożywczą, zostawić na 8 godzin w zamrażalniku. Lody spożyć w ciągu pierwszej doby z racji tego, że w dniach kolejnych zaczną się tworzyć kryształki lodu w masie. By tego unikąć trzeba przepuścic śmietanę przez maszynę do robieia lodów. Ale kto bedzie trzymać takie pyszne lody długo? :)

Przed bezpśrednim podaniem pozwolić lodom troszkę zmiękknąć w temperaturze pokojowej, bedą smaczniejsze.

Smacznego! :)

Przy okazji przypominam o ankiecie - widoczna po prawej stronie u góry - dziękuję za wypełnienie :)








http://poezja-smakow.blogspot.com/2015/05/redmond-recenzja.html

czwartek, maja 14, 2015

Słodka surówka z młodej kapusty pekińskiej.

Słodka surówka z młodej kapusty pekińskiej.
Maj to obok października mój ulubiony miesiąc. Niesie ze sobą mnóstwo nowalijek a także jest miesiącem cudownie pachnących konwalii i bzu. Najbardziej jednak cieszą mnie młode warzywa, niezwykle delikatne i o intensywnym smaku. Uwielbiam młodą kapustę, zarówno białą jak i pekińską i obie do tej surówki świetnie się nadadzą. Surówka jest tania, bo tak naprawdę zostały tu wykorzystane tylko 3 składniki główne - kapusta, marchew i gęsty jogurt naturalny... Ważne, by dobrze dobrać proporcję brązowego cukru i soli.



Przepis własny.

Składniki:

  • młoda kapusta pekińska ( około 1 kg)
  • kilka marchewek ( 0,5 kg)
  • kubek 200 g gęstego jogurtu naturalnego
  • 2 łyżki brązowego cukru
  • szczypta soli (tylko dla podkreślenia smaku)
  • szczypta słodkiej czerwonej papryki w proszku
Wykonanie:

Z kapusty odciąć głąb, oraz brzydkie część liści - pokroić ją drobno. Marchew oczyścić, zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Do warzyw dodać sól, cukier, pieprz i paprykę, na końcu dodać jogurt. Surówkę przygotować bezpośrednio przed podaniem.

Smacznego!

Surówka świetnie pasuje do smażonych i pieczonych mięs.



niedziela, maja 10, 2015

Kluski czarownicy (Redmond Muticooker)

Kluski czarownicy (Redmond Muticooker)
Kluski czarownicy to nic innego jak cepeliny czy kartacze. Nazwę taką wymyśliła nasza babcia, kiedy byliśmy mali. Zawsze wyjadaliśmy farsz, więc próbowała nas postraszyć twierdząc, że wiedźma siedzi za oknem i ich pilnuje.... Nazwa utkwiła mi w pamięci, bo jest dość ciekawa no i miała na celu odstraszyć małe szkodniki... Kluski te są z ziemniaków mieszanych, czyli gotowanych i surowych z dodatkiem mąk oraz jajka. Farsz natomiast jest drobiowy w tym przypadku. Można zbierać go jakiś czas z mięsa od rosołu i wykorzystać do tych klusek.

Ci, którzy obserwują Facebook'a bloga wiedzą, że od już 3 tygodni testuję Multicookera REDMONDA model M45010E (zobacz go tutaj). Za tydzień będzie pełna recenzja, nim jednak to nastąpi muszę wrzucić jakiś przepis z jego użyciem. Miałam tu spory problem z wyborem dania, bowiem urządzenie to daję mnóstwo możliwości. Zastępuje prodiż, jogurtownicę, frytkownicę, garnki, patelnię, urządzenie do gotowania na parze, szynkowar i wiele wiele innych urządzeń. Zrobiłam w nim nawet masę nugatową, więc świetnie daję radę jako termometr cukierniczy ;). Zdecydowałam jednak, że pokażę coś, co można zrobić w domu także bez tego urządzenia byście nie czuli się poszkodowani :) Zapraszam po przepis :)

ZOBACZ MOJĄ RECENZJĘ REDMONDA


Przepis własny, inspirowany kuchnią polską.

Z poniższych składników wyjdzie około 25 sporych kartaczy (5-6 osób).

Składniki na ciasto:
  • 1,5 kg ziemniaków
  • 10 kopiastych łyżek mąki pszennej
  • 7 kopiastych łyżek mąki ziemniaczanej
  • duże jajo
  • sól
Składniki na farsz:
  • 2 ćwiartki z kurczaka o łącznej wadze 1 kg.
  • łyżeczka ostrej papryki wędzonej
  • sól
  • pieprz
  • 1 cebula
Składniki na okrasę:
  • kiełbasa 3 sztuki
  • łyżka smalcu

Wykonanie:

Ziemniaki obrać, podzielić na 3 części. Pierwszą część odstawić (będziemy je trzeć na tarce), pozostałe dwie części natomiast drobno pokroić. Włożyć do misy Multicookera, dołożyć łyżeczkę soli, zalać wodą. Założyć siatkę do gotowania na parze. Ułożyć na niej ćwiartki kurczaka natarte ostrą paprykę. Zamknąć pokrywę.

Włączyć program Multicook, temperatura 100 stopni, czas przygotowania 30 minut. Ziemniaki i mięso są gotowe kiedy program się skończy. 

Dla tych którzy nie mają Redmonda - nastawić w jednym garnku ziemniaki a w drugim mięso, gotować do miękkości około 40 - 50 minut.

Ziemniaki odcedzić, przepuścić przez praskę do jarzyn. Zostawić do przestygnięcia. Jedną z trzech części ziemniaków (tą surową) zetrzeć teraz na tarce o drobnych oczkach.

Mięso oddzielić od kości, przepuścić razem z cebulą przez maszynkę do mielenia mięsa, użyć końcówki o grubych oczkach. Można także bardzo drobniuteńko posiekać. Masę posolić oraz dodać pieprzu, lekko wyrobić.

Wrócić do robienia ciasta. Jeszcze delikatnie ciepłe ziemniaki wyłożyć na stolnicę. Dołożyć tarte ziemniaki (odcisnąć z nich soki). Wbić jajo, dodać mąki i szybko energicznie wyrobić.


Z ciasta urywać kawałki, które formować na okrągłe oraz płaskie placuszki. Nakładać farsz, zlepiać je kulkę a następnie formować podłużne kluseczki. Dłonie posypywać mąką, będzie łatwiej.

Przystępujemy do gotowania.
Do misy nadać 2 litry wody (można uzupełnić tylko tą po ziemniakach). Ustawić program PASTA na 5 minut, wcisnąć START, zamknąć pokrywę. Kiedy Redmond wyda sygnał gotowości wrzucić kilka kartaczy, zamknąć pokrywę, nacisnąć START. Przygotowywać do końca programu. Wrzucać po 8-10 klusek, będą trzy rzuty.

Dla tych którzy nie mają Redmonda:
Natomiast w garnku wrzucać na wrzątek i od momentu wypłynięcia gotować przez 3 minuty.

W międzyczasie na smalcu podsmażyć kiełbaskę pokrojoną w drobną kostkę.

Kartacze są smaczne na ciepło, polane okrasą lub następnego dnia - odsmażane. Można odsmażać je bez problemu w Multikookerze.

Smacznego! :)


RECENZJA URZĄDZENIA JUŻ JEST - KLIKNIJ









piątek, maja 01, 2015

10 powodów które pomogą przekonać Ci się do wody filtrowanej.

10 powodów które pomogą przekonać Ci się do wody filtrowanej.
Niedawno wymieniłam dzbanek filtrujący wodę. Wybór padł na Dafi(klik) ze względu na cenę (50 zł), stosunkowo tanie ale skuteczne filtry, oraz czujnik wymiany filtra (dioda przy uchwycie sygnalizuje swoim kolorem: niebieski - jest ok, żółty - czas na zakup nowego filtra, czerwony - wymień filtr) a także pojemność - 4 litry. Kupiłam tu: konesso.pl i z czystym sumieniem mogę polecić sklep.
Stwierdziłam, że to dobry moment by opisać moją przygodę z wodą filtrowaną, a także podzielić się wiedzą. Większość ludzi z pewnością o dzbankach słyszała, jednak nie każdy wie, że są one bardzo przydatne w życiu i pomogą nie tylko zaoszczędzić pieniądze ale też wpłynąć na zdrowie, a także smaki itp. Ja jako Technik Ochrony Środowiska ( tak, tak :)) i przyszły Inżynier Środowiska (jak dobrze pójdzie;)) sporo się uczyłam o uzdatnianiu wody, jej filtrowaniu, chlorowaniu (mogę długo wymieniać) i cieszę się, że mogę na swoim blogu połączyć kulinarię z moim drugim zainteresowaniem.

Chciałabym zaznaczyć na drodze wstępu, że dzbanek filtrujący usuwa przede wszystkim oprócz kamienia (czyli związków wapnia i magnezu) i nadmiaru minerałów - chlor z wody. Jest on w wodzie bardzo przydatny, zabija bowiem bakterie coli i drobnoustroje chorobotwórcze, jednak przed wypiciem przez człowieka powinien zostać z niej usunięty. Skoro zabija bakterie, drobnoustroje to dlaczego miałby mieć dobry wpływ na człowieka? Ale o tym poniżej.



  1. Jeżeli jesteś mamą maleńkiego dziecka i z pewnych powodów karmisz lub dokarmiasz dziecko mlekiem modyfikowanym to woda filtrowana jest Twoim przyjacielem. Pamiętam, jak urodziłam pierwszego syna i ze względów zdrowotnych nie mogłam karmić piersią. Szykowałam małemu wodę najpierw kranową, gotowaną 5 minut. Dziecko dostało od niej kolek. Zbyt dużo kamienia, chloru. Od lekarza usłyszałam opinie, że nie jest możliwym by woda była przyczyną kolki (kolki trwały 3 tygodnie czyli tak długo jak młody pił kranówkę)... Dziwne - gdy przeszłam na wodę filtrowaną kolki zniknęły, dosłownie jak ręką odjął. 
  2. Dbasz o zdrowie i nie chcesz umrzeć na raka. A woda chlorowana niestety jest także powodem rozwoju raka jelita oraz żołądka ( wg. Międzynarodowej Agencji Chorób Nowotworowych 59 związków chloru organicznego jest sprawcą tej paskudnej choroby, a nie wszystkie związki zostały jeszcze przebadane). Jeżeli jesteś w ryzyku gdyż w Twojej bliskiej rodzinie ktoś już chorował na raka, to tym bardziej musisz być ostrożny/a.
  3. Jesteś alergikiem lub masz w domu alergika, to powinieneś unikać niefiltrowanej wody kranowej. Zawarty w niej chlor i jego trujące związki sprzyjają powstawaniu alergii pokarmowych oraz dróg oddechowych (mogą je też nasilać), gdyż niszczą błonę śluzową powodując ułatwienie przedostania się alergenów w głąb krwi oraz tkanek.
  4. Woda filtrowana jest także Twoim przyjacielem jeżeli uwielbiasz pić kawę lub różnorodne herbaty. Woda filtrowana ma naturalny smak pozbawiony chloru, związków wapnia i magnezu a także nadmiaru minerałów. Ma to wpływa na smak...
  5. ... nie tylko kawy ale także przygotowywanych z nią dań. Więc, jeżeli lubisz gotować i chcesz imponować bliskim to woda przefiltrowana Ci pomoże w tym :)
  6. Zakup dzbanka filtrowanego to spora oszczędność energii elektrycznej lub gazu. Dlaczego? Woda z dzbanka nadaje się bezpośrednio do spożycia, można pić ją samą lub dolewać do soków. W tym miejscu każdy zapewne uruchomiłby czajnik lub...
  7. ... kupił wodę niegazowaną. Tak więc jest to też dość duża oszczędność pieniędzy. Przykładowo ja pije 2 litry wody dziennie. Koszt butelki 1,5 litra to około 1-2 zł. Rachunek jest więc prosty. Dzbanek zwróci mi się w miesiąc. W kolejnych pozwoli zaoszczędzić pieniądze, gdyż comiesięczna wymiana filtra to tylko około 10 zł.
  8. Lubisz oszczędzać czas. Tak jak ja. Niedługo lato, upał, człowiek spragniony choć kropelki chłodnej wody a co dopiero biegające dzieci, które latem pochłaniają hektolitry i co chwilę przychodzą mówiąc - "Mamo chce mi się pić".... Kranówy się nie napijesz, tym bardziej dziecku nie dasz, w czajniku woda gorąca, do sklepu trzeba wyjść z domu... A dzbanek stoi, wystarczy nalać wody i odczekać pół minuty, dorzucić kostkę lodu, czy dodać soku z cytryny...
  9. Masz żelazko na wodę kranową. Ja też mam i powiem, że strasznie zaszło mi kamieniem od tej kranówy. Niby łatwo się czyści, niby z filtrem ale dziury zapchane kamieniem który zostawia plamy. Środki nie pomagają = czyszczenie w serwisie.... Zawzięłam się, zaczęłam dolewać do niego wody przefiltrowanej - pół roku a żelazko nadal czyste. Jeżeli zaczniesz przegotowywać filtrowaną wodę także ochronisz czajnik.
  10. Wyjeżdżasz za granicę do pracy - na przykład sezonowej. Być może pierwszy raz. Warto zabrać tam właśnie choć nieduży dzbanek filtrujący. Polska ma dość niskie standardy oczyszczania wody w porównaniu do innych krajów UE. Przykładowo w Niemczech uzdatnianie wody to dużo dłuższy proces, dużo bardziej rygorystyczny, z wykorzystaniem wielu metod i silniejszych dawek np. chloru. Dodatkowo inny region to także inna mineralizacja wody. Jej smak jest zupełnie inny niż u nas, a kawa smakuje po prostu obrzydliwie. Ktoś się już o tym przekonał? :)
Dodatkowo mogę powiedzieć, że filtry(klik) te, które pasują do dzbanka Dafi usuwają metale ciężkie. Co prawda robi się to w wodociągach, jednak rury jakimi woda płynie nim trafi do naszych kranów pozostawiają wiele do życzenia...



Pozdrawiam cieplutko :)
Kasia 

Copyright © 2016 Poezja Smaków