wtorek, grudnia 29, 2015

Co podać w Sylwestra? Szybkie przepisy sylwestrowe - zestawienie.

Co podać w Sylwestra? Szybkie przepisy sylwestrowe - zestawienie.

Jeżeli tak jak my, będziecie siedzieć w domu, czy to tylko we dwoje, czy z grupą znajomych zobaczcie co możecie przygotować na tą specjalną okazję. Zestawienie które przygotowałam  to najczęściej odwiedzane przepisy na blogu, które cały czas żyją, są testowane, komentowane a co najważniejsze - smakują wszystkim!


Jeżeli zamierzacie świętować tylko we dwoje, to proponuję - pizze, guiche, chińszczyznę, chaczapuri - czyli coś bardziej dla dwojga. Każdą z tych rzeczy można przygotować wcześniej i tylko odgrzać.

Jeżeli natomiast wpadają do Was znajomi, to już trzeba troszkę bardziej się postarać. Zazwyczaj jest tak, że musimy naszykować się na minimum dwa rzuty jedzenia (kolacja plus zimny stół) oraz pomiędzy - kawę z ciastem. Wybrałam przepisy łatwe, szybkie w wykonaniu, gdyż wiem że w ten dzień czasem ciężko wygospodarować więcej czasu na zrobienie czegoś wymyślnego.

Na samą kolację proponuję zapiekanki. Gyros cieszy się ogromnym powodzeniem. Na blogu podawałam dwa przepisy - tu i tu. Ta pierwsza, z naleśników jednak nie jest zbyt szybka, tak więc polecam tę z ryżem. Obie są bardzo smaczne, idealnie zapełnią żołądki 4 osób do syta i jeszcze zostanie.

Oprócz zapiekanki możecie podać kurczaka przygotowanego w chrupiącym cieście - takiego jak z KFC - tutaj przepis. Przygotować frytki lub upiec ziemniaki (tu i tu). Całość uzupełnić swoją ulubioną surówką - np taką oraz ulubionymi zimnymi sosami. Wszystko możecie podszykować wcześniej a nawet tylko odgrzać w piekarniku bezpośrednio przed podaniem.

Jeżeli chodzi o ciasto, to ja uwielbiam te na zimno. Nie da się takiego zepsuć a i w przygotowaniu są zazwyczaj błyskawiczne. Największą popularnością na blogu w tej kategorii niezmiennie cieszą się: biały maxi king i szarlotka bez pieczenia z mascarpone jednak zajrzyjcie do całej zakładki tutaj

A już w Nowym Roku, po północy możecie podać sałatki, wybierzcie np. 2 i zróbcie każdy przepis z połowy porcji. 
Oto 5 najczęściej odwiedzanych sałatek na blogu:

Oprócz sałatek możecie postawić garść przystawek, czyli np. koreczki z żółtego sera i oliwek, talerz szynek, talerz różnorodnych serów. Dobrze sprawdzi się także tutaj pocięta w plastry pieczeń z jajkiem podana na zimno.


Mi nie pozostało teraz nic innego jak życzyć Wam udanego wieczoru! A w Nowym Roku samych pozytywnych chwil, wytrwałości w dążeniu do celów, pewności siebie oraz zdrowia!

Pozdrawiam ciepło :)


niedziela, grudnia 20, 2015

Jak suszyć pomarańcze? Jadalne, suszone i pachnące ozdoby świąteczne.

Jak suszyć pomarańcze? Jadalne, suszone i pachnące ozdoby świąteczne.
Pomarańcze to nieodzowny element naszych polskich świąt. Właśnie teraz jest na nie sezon i teraz są najlepsze. Uwielbiam zapach pomarańczy, nie tylko tych świeżych ale też właśnie tych suszonych. No i nie tylko pomarańczy - bo suszyć można mandarynki, limonki, cytryny i inne cytrusy. W domu pięknie będzie pachnieć a taka ozdoba niesamowicie ożywi stroik czy drzewko świąteczne. Suszenie nie jest trudne - jest wręcz bardzo przyjemne, ponieważ zapach unosi się po domu cały czas. Metod na suszenie jest też kilka i naprawdę warto minimum dwa dni przed Wigilią Bożego Narodzenia się za to zabrać, wprowadzimy dzięki temu już bardzo świąteczny nastrój.



Pomarańcze przed suszeniem wyszorować - zwłaszcza jeżeli mamy w domu małe pociechy które mogą zakradać się po takie naturalne ozdoby. Cytrusy kroimy na paseczki o grubości około 7 - 10 mm (nie grubiej) - można cieniej, jednak te cieniutkie będą się wywijać i mogą być nie do końca tak kształtne, jakbyśmy tego chcieli.

Metoda 1 i chyba najbardziej magiczna, świąteczna, nastrojowa.
Suszone plastry zawiązujemy na sznureczkach i suszymy nad piecem, przywiązane do innego sznurka (mocniejszego). Jak ktoś ma angielską kuchnię to wie o czym mówię. Suszymy nad rozgrzaną płytą pieca, na wisząco. Moda na angielki wraca do łask wielkimi krokami, także musiałam o tym wspomnieć. Jest to najbardziej ekologiczna metoda suszenia nie tylko owoców ale i grzybów itp.

Metoda 2.
Suszenie na grzejniku. Na blaszkę do pieczenia ciast wykładamy folię aluminiową. Układamy na niej plastry cytrusów. Suszymy co jakiś czas przewracając owoce. Metoda ta jest najdłuższa, bowiem suszenie trwa około 24 godziny pod warunkiem, że grzejnik cały czas jest gorący.

Metoda 3.
Suszenie w piekarniku. Pomarańcze układamy na blaszce wyłożonej folia aluminiową, wkładamy do piekarnika. Włączamy termoobieg i ustawiamy piekarnik na 70 stopni, zostawiamy uchylone drzwiczki. Suszenie trwa kilka godzin, pamiętajmy przewracać owoce raz na jakiś czas.

Metoda 4 i najłatwiejsza.
Korzystamy z suszarki do grzybów - suszymy tak długo aż osiągniemy pożądany efekt. Około 6-8 godzin.


Kochani, jest to prawdopodobnie ostatni wpis przed Świętami, także życzę Wam zdrowych, wesołych, pysznych, rodzinnych i udanych Świąt Bożego Narodzenia. 

Pozdrawiam ciepło, Kasia :)




wtorek, grudnia 01, 2015

Schab 5-cio minutowy - domowa wędlina.

Schab 5-cio minutowy - domowa wędlina.
Witajcie, grudzień na blogu będzie już Świąteczny :) Cykl ten zacznę domową wędliną. Domowe wędliny zazwyczaj stawiamy na naszych stołach w Święta  i szkoda, że tylko wtedy. Domowe wędliny są naturalne, są prawdziwie aromatyczne i mamy pewność co do świeżości. Ten przepis to banalnie prosta sprawa - wkładamy do garnka wszystkie składniki, gotujemy 5 minut, odstawiamy na kilka godzin i znów gotujemy 5 minut, chłodzimy i to wszystko. Nie bójcie się tych "5 minut" - całość ma wystarczająco dużo czasu, by mięso w środku dostało odpowiedniej temperatury. Jak widać na zdjęciach - nie jest surowe. Schab jest soczysty oraz mięciutki. 



Składniki:
  • 2 litry wody
  • kawałek schabu - np. 1 kg
  • 4 łyżki soli
  • 5 ziaren jałowca
  • 3 goździki
  • 5 ziaren ziela angielskiego
  • 3 posiekane ząbki czosnku
  • płaska łyżka pieprzu ziołowego
  • 1,5 łyżki majonezu
  • 1,5 łyżki musztardy
  • 1 łyżka majeranku
  • 1 płaska łyżka kolendry w ziarnach
  • 2 liście laurowe
Wykonanie:

Wszystkie składniki razem z mięsem włożyć do garnka. Wstawić na gaz o średniej mocy palnika i doprowadzić do wrzenia. Gotować 5 minut. Wyłączyć palnik. Całość zostawić pod przykryciem na 7 godzin (odstęp pomiędzy gotowaniem powinien wynosić minimum 6 godzin). Po tym czasie ponownie zagotowujemy wszystko, gotujemy 5 minut i wyłączamy. Zostawimy do całkowitego wychłodzenia. 

Mięso owijamy w folię aluminiową i chowamy do lodówki by kolejnego dnia cieszyć się wspaniałym smakiem gotowanego schabu :)

Smacznego!
Pozdrawiam, Kasia :)




niedziela, listopada 29, 2015

Włoska zupa jarzynowa - Minestrone, z makaronem Tortellini.

Włoska zupa jarzynowa - Minestrone, z makaronem Tortellini.
Aromatyczna, warzywna, pikantna, rozgrzewająca i sycąca zupa - tak można nazwać Minestrone. Zupa ta jest jednym z najczęściej przygotowywanych dań we Włoszech i choć my w Polsce mamy swoją jarzynówkę, to warto sięgnąć czasem po coś troszkę innego. Na tą zupę nie ma określonej receptury, każdy daje do niej warzywa zgodne z sezonem. Ważne by było pikantnie oraz aromatycznie jak przystało na włoską kuchnię. W odróżnieniu do naszej jarzynówki, tę zupę uzupełnia się dodatkiem np. makaronu. Ja dodałam do niej makaron tortellini bo uważam, że świetnie nadaje się do tej akurat zupy - mało tego, uzupełnia ją w mięso którego w samej zupie brak. Można jednak dać makaron z innym farszem, lub całkiem inny makaron a nawet ryż.


Przepis własny.

Składniki na garnek o pojemności 3 litry:
  • 1 korzeń pietruszki
  • plaster selera (korzeń)
  • 1 bardzo dojrzały pomidor
  • 1/4 główki brokuła - około 150 g
  • garść zielonego groszku lub fasolki szparagowej
  • garść kukurydzy (może być konserwowa)
  • 1 duża marchew lub dwie średnie
  • 3 średniej wielkości ziemniaki
  • 1 mały czerwony burak
  • makaron tortellini z mięsem - 250 g
  • liść laurowy, 
  • pieprz wg uznania
  • sól - około łyżka
  • dwie łyżki majeranku
  • słodka papryka w proszku - płaska łyżka
  • ostra papryka w proszku - według uznania
  • ząbek czosnku
  • pół białej cebuli

Bardzo fajnie jeżeli masz choć trochę rosołu mięsnego w zamrażarce czy z poprzedniego obiadu, jeżeli na nim (lub z jego dodatkiem) ugotujesz zupę, to będzie jeszcze smaczniejsza.

Wykonanie:

Wszystkie warzywa umyć. Ziemniaki, marchew, buraka, pietruszkę i selera obrać, pokroić w kostkę. Brokuł podzielić na różyczki, pomidora natomiast sparzyć obrać ze skórki i pokroić w kostkę.

Makaron ugotować w lekko osolonej wodzie. Włosi często dodają makaron na końcu do garnka z zupą i z nią go gotują, jednak zupa może zmętnieć.

Garnek napełnić do połowy wodą, dołożyć zioła i przyprawy, zagotować i dodać wszystkie warzywa oprócz pomidora. Doprowadzić do wrzenia i całość gotować około 20-30 minut, tak by warzywa były miękkie. Kiedy są już miękkie dodać pomidora. Spróbować, jeżeli jest taka konieczność to uzupełnić przyprawy.

Zupę można zaklepać mąką i śmietaną lub zabielić jogurtem.

Podawać gorącą z makaronem :)
Smacznego!

Pozdrawia, Kasia


piątek, listopada 27, 2015

Ziemniaki pieczone po szwedzku.

Ziemniaki pieczone po szwedzku.
Zapraszam Was dziś po przepis na pieczone w piekarniku ziemniaki, pocięte w poprzek i doprawione tylko odrobiną morskiej soli. Ziemniaki tak przygotowane zostały pierwszy raz w Szwecji, dokładniej w restauracji Hasselback (pod nazwą hasselback też można je spotkać). Jakie są tak przygotowane ziemniaki? Miękkie w środku a chrupiące na zewnątrz - prawie jak ziemniaki z ogniska :) Są świetnym uzupełnieniem obiadu - pasuje do nich wyrazista surówka i np. karkówka w ketchupie

Zapraszam też do zapoznania się z przepisem na pieczone krojone ziemniaki.


Składniki:

  • małe ziemniaki - o średnicy 3-4 cm - ilość według uznania
  • olej lub oliwa z oliwek rafinowana (ma wyższą temperaturę dymienia niż ta najwyższej jakości i można na niej smażyć czy piec w temp. 220 stopni)
  • sól morska gruboziarnista
  • pomocny będzie: sylikonowy pędzelek
Wykonanie:

Ziemniaki wyszorować szorstką stroną gąbki lub drucikiem do czyszczenia naczyń. Porządnie wypłukać. Każdego ziemniaka ponacinać w poprzek co 3 mm. Ważne by nie przeciąć go do końca, ja przecięłam troszkę za połowę jego głębokości.

Naczynie do zapiekania natłuścić. Dno powinno mieć warstwę tłuszczu około 1-2 mm - czyli widoczną dla oka. Każdego ziemniaka posmarować tłuszczem (olejem czy oliwą) najlepiej za pomocą sylikonowego pędzelka, spróbować nieco natłuścić ziemniaki także w szparkach. Warzywa posypać solą.

Tak przygotowane ziemniaki wstawić do nagrzanego do 220 stopni piekarnika i piec 40 minut jeżeli są to bardzo młode ziemniaki - do 70 minut jeżeli są to stare ziemniaki. 

Przed końcem pieczenia (około 10 min), kiedy ziemniaki są już otwarte, jeszcze raz je natłuścić. Można przełączyć funkcje piekarnika na grillowanie, by ziemniaki troszkę się przypaliły.

ps. Ziemniaki można posypać także swoją ulubiona przyprawą czy ziołami.


Smacznego!
Pozdrawiam, Kasia :)


środa, listopada 25, 2015

Kaszowiec - ciasto z kaszy manny (bez pieczenia)

Kaszowiec - ciasto z kaszy manny (bez pieczenia)
Ciasto to robiłam już wiele razy.  Pewnie część z Was też zna ten przepis. Ale z pewnością są też takie osoby, które jeszcze nie poznały smaku tego ciacha a warto zapisać taki tani i szybki przepis na czarną godzinę :) Ciasto jest banalnie łatwe i tak naprawdę z banalnych składników. Każdy z nas jadł kiedyś kaszę mannę. Tutaj dodaje się do niej kilka dodatków i powstaje świetny krem, którym można przełożyć herbatniki. Co ciekawe, znam osobę, która po spróbowaniu nawet nie wiedziała, że zjadła kaszę której normalnie jak twierdzi nie lubi - w końcu każda rzecz odpowiednio doprawiona czy przygotowana nabiera nowego smaku. Zawsze warto eksperymentować i próbować, nawet jeżeli coś nam wcześniej nie smakowało :) Zachęcam do przygotowania :)


Z zeszytu teściowej.

Przepis na blaszkę 20 x 30
Na tradycyjną blaszkę 30 x 40 należy zrobić 1,5 porcji.

Składniki:
  • herbatniki na 3 warstwy blaszki - około 40 dag (to tylko orientacyjna waga)
  • 1 litr mleka 3,2 %
  • 1 szklanka kaszy manny
  • 1 kostka margaryny
  • cukier waniliowy 1 opakowanie
  • 1 szklanka cukru
  • 1 kopiasta łyżka kakao
  • na polewę: łyżka kopiastego kakao, 1/4 kostki margaryny, łyżka cukru, 2 łyżki wody
Wykonanie:

W pierwszej kolejności ułożyć na blaszce pierwszą warstwę herbatników.

Ugotować pierwszą część - ciemną (z połowy składników):
Kakao rozkłócić w odrobinie mleka. Włożyć do garnuszka, dodać połowę mleka, pół szklanki cukru, połowę cukru waniliowego i pół kostki margaryny. Zagotować całość, co jakiś czas mieszając aż do rozpuszczenia składników. Na gotujące się mleko wsypywać wolno pół szklanki kaszy stale mieszając (by nie przywarła do dna). Gotować na małym ogniu przez 3-5 minut - do momentu aż masa będzie wyraźnie gęsta i przestanie przelewać się przez łyżkę. 

Gorącą masę wyłożyć na herbatniki, rozłożyć równo, przykryć drugą warstwa herbatników. Ułożyć je równolegle do poprzednich. 

Ugotować drugą część, czyli masę białą. Powtarzamy czynności, które robiliśmy przy ciemnej części - nie dodajemy już tutaj jednak kakao.

Jeszcze gorącą masę wykładamy na herbatniki, rozkładamy równo, przykrywamy równolegle trzecią warstwą herbatników.

Ciasto zostawiamy do ostygnięcia.

Kiedy ciasto jest już chłodne, należy przygotować polewę.
W garnuszku rozmieszać wodę i kakao, dodać cukier i margarynę. Podgrzewać aż wszystkie składniki się połączą. Polać ciasto i schować do lodówki.

Smacznego! 
Pozdrawiam, Kasia.



poniedziałek, listopada 16, 2015

Konkurs: Wygraj nagrody od Folwark! Kosz z produktami oraz sosy.

Konkurs: Wygraj nagrody od Folwark! Kosz z produktami oraz sosy.
Witajcie! Dziś dla odmiany mam dla Was zabawę :) Zabawę w której warto wziąć udział bowiem do wygrania są aż 3 nagrody! Mowa oczywiście o produktach od marki Folwark. Ja osobiście bardzo sobie chwalę tę markę i bardzo się cieszę, że mogę razem z marką Folwark nagrodzić kogoś z Was - czyli moich czytelników :) Zapraszam do wzięcia udziału!





Regulamin konkursu:

  1. Nagrodami w konkursie są: kosz z produktami marki Folwark (kosz oraz 5 produktów), oraz dwa zestawy po 4 sosy każdy - wygrywają 3 osoby. Sosy będzie można wybrać z katalogu: KLIK
  2. Aby wziąć udział w konkursie należy w komentarzu pod tym postem pozostawić przepis na danie z którym można podać sos, lub danie przygotowane z użyciem sosu Folwark. Należy pozostawić także swój adres email w celu kontaktowym.
  3. Na adres katarzynarzepecka@onet.pl należy wysłać zdjęcie dania konkursowego z lokowaniem użytego sosu - jest to opcja dla chętnych. Adres mailowy powinien być ten sam, co pozostawiony do celów kontaktowych.
  4. Zgłoszenia konkursowe można zgłaszać do 30.11.2015 włącznie.
  5. Wyniki będą ogłoszone w ciągu trzech dni po zakończeniu konkursu.
  6. Konkurs jest dla czytelników bloga - wpisy z reklamami blogów, linkami nie będą brane pod uwagę.
  7. Fundatorem nagród jest Folwark, i to marka jest odpowiedzialna za wysyłkę nagród. Ma na to 7 dni po podaniu przez zwycięzców danych adresowych. Zwycięzców wybiorę sama, sprawiedliwie - decyzja nie podlega dyskusji.

Powodzenia! :)

***
WYNIKI!!!


Bardzo serdecznie dziękuję za udział, za wszystkie przepisy i piękne zdjęcia które nadesłaliście :) Przepraszam, że trzymałam do samego końca w napięciu - czekanie dobiegło końca.

Wybór kierowałam własnym gustem. Wygrywają te przepisy, które najbardziej mnie zaciekawiły i które będę sama chciała zrobić.

Miejsce 1.
Banalna sałatka, banalna w składniki - jednak kiedy czytałam przepis to już zastanawiałam się jak to będzie smakować - MUSZĘ SPRÓBOWAĆ :) podejrzewam, że będzie hitem w moim domu.

Panie Radku - gratulacje :) Pana przepis wygrywa :)

"Potrzebne nam będą:
1 brokuł
1 kg pomidorów
1 op. Sera feta 18%
Sos czosnkowy, oczywiście folwark
1 cebula
1 czerowna, zielona, żólta papryka

Brokuł gotujemy w posolonej wodzie, pomidory kroimy w kostke, natomiast cebule w krążki a papryke w paski, doprawiamy odrobine pieprzem, ser feta kroimy w kosteczki i wrzucamy na górę miski, nie mieszamy! - bo wszystko pusci nam wode... nakładamy na talerz i każdy według uznania polewa sobie sosem folwark :) "



Gratuluję także - pani Dominice - pizza ze szpinakiem chodzi za mną już od dawna - będę testować przepis ( misia104@o2.pl) oraz gratuluję pani Katarzynie P. za makaronowe kotleciki ( moje dzieci będą zachwycone, przygotuję coś podobnego - pomysł jak najbardziej do mnie trafił :)) - kazikonda0@o2.pl

Gratulacje!
Sprawdźcie swoje skrzynki mailowe.






środa, listopada 11, 2015

Rogale Marcińskie (ciasto półdrożdżowe - półfrancuskie). KROK PO KROKU

Rogale Marcińskie (ciasto półdrożdżowe - półfrancuskie). KROK PO KROKU
11 listopad to nie tylko rocznica odzyskania Niepodległości przez Polskę. W Wielkopolsce obchodzimy tego dnia Dzień Świętego Marcina. Tego dnia tradycyjnie już w wielu piekarniach można dostać legendarnego Marcinka. Skąd się wziął? Historia mówi, że w pod koniec wieku dziewiętnastego ksiądz Jan Lewicki służący w parafii pod wezwaniem św. Marcina w Poznaniu poprosił wiernych, by tak jak ich patron zrobili coś dla biednych. Wierni upiekli rogale, biedni dostawali je za darmo. Zaczęto robić tak co roku, aż wypiekanie rogali stało się tradycją. Dziś niestety już nie można ich dostać za darmo a prawdziwe rogale marcińskie można kupić w niewielu miejscach pod oryginalną nazwą. Nazwa jest zastrzeżona i bez odpowiednich certyfikatów pod tą nazwą sprzedawać nie wolno. Jednak, kto zabroni nam cieszyć się w domu prawdziwym rogalikiem marcińskim?

Rogale marcińskie tradycyjnie są wypiekane z ciasta półdrożdżowego - półfrancuskiego, a nadziane są białym makiem. I taki przepis też Wam dziś zaprezentuje. Biały mak jest ciężko dostępny, jest tylko w kilku sklepach na rynku i warto zacząć go szukać dużo wcześniej. Rogale dnia pierwszego są dość suche, jednak już po kilku godzinach miękną i wilgotnieją. Czas który spędzimy na przygotowanie, naprawdę w smaku zwróci nam się kilkukrotnie. Rogaliki do łatwych nie należą, są bardzo czasochłonne, jednak trzeba mieć naprawdę dwie lewe ręce by zepsuć ten przepis. Przepis  na ciasto które Wam tu podaje stworzył Michel Roux  - jeden z najbardziej szanowanych francuskich kucharzy, znany na całym świecie. Ciasto można wykorzystać nie tylko do tych rogalików.


Składniki na ciasto ( wyjdzie około 30 rogalików):
  • pół kostki świeżych drożdży - 50 g
  • 0,5 litra mleka 3,2%
  • 1 kg mąki tortowej  (użyłam typ 405) plus troszkę do podsypywania
  • 24 g drobnej soli (dałam 3 płaskie łyżeczki, czyli troszkę mniej niż wg. Roux)
  • 100 g cukru pudru
  • 550 g dobrego masła (chłodnego)
Składniki na farsz:
  • 500 g białego maku
  • 120 g biszkoptów
  • 100 g orzechów włoskich
  • skórka otarta z pomarańczy
  • 100 g płatków migdałowych 
  • 2 jajka
  • 100 g rodzynek
  • cukier puder - według uznania (dałam pół szklanki)
Dodatkowo:
  • 1 jajko do posmarowania ciasta
  • sok z połówki pomarańczy
  • pół szklanki cukru pudru
  • zmielone migdały - 80 g

Wykonanie:

Zrobienie rogalików warto rozłożyć sobie na dwa dni. W pierwszej kolejności zarobić ciasto. Mleko podgrzać w rondelku by było lekko ciepłe. Drożdże rozkruszyć, dodać do nich trochę mleka, poczekać aż zaczną pracować. Do dużego naczynia wsypać mąkę oraz cukier i sól, pomieszać łyżką. Dodać mleko i drożdże. Ciasto wyrobić tak by odchodziło od brzegów naczynia. Uformować kulkę, przykryć ściereczką i odstawić na godzinę w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Następnie uderzyć ciasto by opadło, przykryć i schować do lodówki na minimum 4 godziny. Można zostawić na całą noc (ja właśnie tak zrobiłam).

Schłodzone ciasto ponownie przerobić. Wyjąć na stolnicę, można podsypać mąką w miarę potrzeby. Ciasto naciąć w krzyż na głębokość około 3 cm.



Następnie rozwałkować. Każdą naciętą część rozwałkować od środka na zewnątrz w miarę możliwości jak najcieniej. Na tym etapie z ciastem pracuje się jeszcze dość ciężko i opornie. 


Następie za pomocą wałka, lub dłoni na folii spożywczej rozwałkować masło. Masło przełożyć na środek ciasta. Ciasto zawinąć tak by schować masło wewnątrz.



Ciasto teraz rozwałkować na długi prostokąt, o bokach około 60 x 30 cm. Zawinąć go na 3 części wzdłuż dłuższego boku. Jest to pierwszy obrót, a takie obroty musimy zrobić 3 razy. Ciasto schować do lodówki na 60 minut owinięte w folię spożywczą.


Drugi obrót: ciasto rozwałkować w przeciwnym kierunku niż poprzednio ponownie na prostokąt 30 x 60. Znów złożyć ciasto na 3 razy. Znów zawinąć w folię spożywczą i chłodzić w lodówce przez 60 minut. 


Trzeci obrót: powtarzamy tą samą czynność co poprzednim razem, wałkujemy ciasto w odwrotnym kierunku niż poprzednio. Zawijamy we folię i chłodzimy około 60 minut.

Teraz nasze ciasto jest już gotowe do wypiekania. Wyjmujemy je, wałkujemy by się połączyły warstwy i kroimy wzdłuż na 3 części. W przekroju muszą być widoczne warstwy ciasta.


W międzyczasie kiedy będziemy przygotowywać ciasto, przygotujmy farsz do rogalików:

Mak wypłukać, zalać go wrzątkiem, wstawić na gaz i gotować co jakiś czas mieszając przez 10 minut. Wyłączyć. Zostawić na 15 minut w garnku. Następnie odcedzić na ściereczce lub gazie - chodzi o to, by mak nam nie uciekł. Pozostawić na godzinę do dokładnego odsączenia.

Orzechy, migdały, rodzynki zaparzyć wrzątkiem. Orzechy obrać w miarę możliwości ze skórki.

Przez maszynkę do mielenia przepuścić na sicie o drobnych oczkach trzy razy - mak, biszkopty orzechy, migdały i rodzynki. Masa musi być gładka. Do masy wbić 2 jajka, dodać skórkę z pomarańczy oraz cukier puder. Wyrobić. Masa powinna być plastyczna. Jeżeli jest zbyt zbita dodać jeszcze jedno jajo lub łyżkę miodu.



Wracamy do rogalików.

Każdą z trzech części ciasta rozwałkować (podsypywać mąką w razie potrzeby) tak by ciasto miało około 1 cm grubości. Ciąć trójkąty o długim boku. 

Ciasto można zawijać na dwa sposoby. 

Pierwszy sposób:

Nakładamy na ciasto farsz pozostawiając 3 cm wolnego miejsca na końcu i zwijamy w rulon zaczynając od dłuższej krawędzi.


Drugi sposób:


Nakładamy farsz na ciasto pozostawiając 3 cm na końcu wolnego ciasta. Zawijamy od szerszego końca tylko jeden raz, następnie nacinamy do połowy ciasto, rozszerzamy i zawijamy ciasto do końca.


Tak zawinięte rogaliki zostawiamy na 60 minut do wyrośnięcia.

Po tym czasie rozkłócić 1 jajo i bardzo dokładnie posmarować nim rogale.


Rogale piec w nagrzanym do 170 stopni piekarniku, grzałka góra dół z termoobiegiem, na papierze do pieczenia aż się ładnie zarumienią, czyli około 20 minut.

Lukier:

Jeszcze letnie rogaliki polukrować. 

Pół szklanki cukru pudru i dwie łyżki soku z pomarańczy dokładnie ze sobą połączyć mieszając je około 5 minut. Smarować lukrem rogaliki i posypać pokruszonymi migdałami.


Smacznego!

Pozdrawiam, Kasia :)






wtorek, listopada 03, 2015

Sałatka z makaronem tortellini - pyszna, szybka, stosunkowo tania i taka której dużo wychodzi.

Sałatka z makaronem tortellini - pyszna, szybka, stosunkowo tania i taka której dużo wychodzi.
Sałatka z makaronem tortellini to jeden z tych przepisów, które mam od teściowej. Muszę przyznać, że ten przepis jest naprawdę fajny. Sałatka jest smaczna, bardzo smaczna. Wychodzi jej sporo bo dwa duże półmiski (można zrobić pół porcji), a jeżeli mamy w domu własne konserwy to tak naprawdę sałatka też wychodzi dość tanio. Nie jest to wersja jakoś specjalnie dietetyczna (makaron i majonez), ale kiedy mamy mieć gości i chcemy coś podać do zjedzenia to warto sięgnąć po ten przepis. 

Makaron jaki tu użyłam to tortellini z szynką, ale dostępne są też z grzybami, serem. Tutaj możemy sobie smaki zmieniać według swoich ulubionych. Jako przyprawę moja teściowa daje sos włoski (proszek, nie rozrabia). Jednak w tym sosie jest po prostu sól, pieprz, rozmaryn, czosnek. Lepiej dać te składniki w czystej postaci, bez dodatków chemicznych - a są tam, niestety....


Składniki:
  • makaron tortellini z szynką, 500 g ( 2 opakowania po 250 g)
  • ogórki konserwowe - słoik 1 l
  • papryka konserwowa - słoik 1 l
  • 8 jaj
  • kukurydza konserwowa słodka - słoik 0,8 l (lub dwie puszki)
  • sól, pieprz, rozmaryn - według uznania
  • czosnek granulowany - łyżeczka
  • majonez - 0,5 l
Wykonanie:

Makaron ugotować w osolonej wodzie. Pilnować by był miękki, ale nie rozgotowany (łatwo przedobrzyć). Przelać obficie wodą, by się nie posklejał.

Jaja ugotować na twardo, wystudzić, obrać, pokroić w kostkę. Kukurydzę odsączyć. Ogórki i paprykę odsączyć i pokroić w kostkę - nie musi być bardzo drobna.

Wszystkie składniki na sałatkę umieścić w dużym naczyniu i dodając przyprawy połączyć ze sobą. Przyprawy dodać według własnego uznania. Na końcu wmieszać majonez.

Gotowe :) 
Smacznego!
Pozdrawiam ciepło - Kasia.




sobota, października 24, 2015

Pizza z wędzonkami i pastą chili.

Pizza z wędzonkami i pastą chili.

Kiedyś wrzucałam przepis podstawowy na domową pizze. Dziś pokazuję Wam co dodać by ta pizza była jeszcze lepsza :) Ostatnio w Lidlu jest mnóstwo włoskich produktów i warto się rozejrzeć. Ja produkty takie dostałam jako bloger (oczywiście tylko wybrane), w prezencie, co było da mnie niespodzianką. Nie miałam o tym pojęcia, że Lidl coś szykuje a ostatnio też zrezygnowałam z warsztatów Lidla z przyczyn losowych, więc cieszę się, że mnie nie skreślili :). Oczywiście nie wszystko każdemu może przypaść do gustu bo są to typowo włoskie produkty a ludzie tam jedzą inaczej, jednak naprawdę warto kupić chociażby pastę chili i przyprawę do pizzy. Nadają głębi pizzy i jeżeli ktoś ma problem z doborem przypraw to będzie zachwycony efektem końcowym.


Przepis własny

Składniki na ciasto:
  • 1 jajo
  • 30 dag mąki pszennej tortowej
  • 3 dag drożdży
  • 3/4 szklanki mleka
  • łyżeczka cukru
  • szczypta soli
Mleko podgrzać tak by było ciepłe. Rozkruszyć drożdże, rozetrzeć z cukrem i dodać mleko. Kiedy drożdże napuchną dodać pozostałe składniki i wyrobić ciasto. Pozostawić je do wyrośnięcia na minimum 20 minut w zaciemnionym i ciepłym miejscu.

Pozostałe składniki:
  • pasta chili  (dostępna w słoiczkach) Italiamo - łyżeczka
  • oliwa z oliwek Italiamo - 2 łyżki
  • przyprawa do pizzy Italiamo - paska łyżka
  • suszone pomidory kilka sztuk Italiamo
  • 20 dag wędzonej kiełbasy
  • 20 dag wędzonego sera
  • pół czerwonej papryki
  • kilka pieczarek
  • sól
Pieczarki pociąć w plastry, podsmażyć z solą. Pomidory pokroić drobno, podobnie paprykę. Kiełbasy pociąć w plastry a żółty ser zetrzeć na tarce o drobnych oczkach.

Ciasto rozwałkować płasko w koło, ułożyć na blaszce. Jeżeli nie macie typowej blaszki do pizzy, trzeba je nakłuć dość mocno widelcem. Wierzch posmarować warstwą oliwy. Na to wylać około łyżeczkę pasty z chili, równo rozprowadzić. Z pastą trzeba uważać bo jest bardzo ostra, dla mnie łyżeczka to dawka maksymalna idealnie podkreślająca smak, ale jeżeli lubicie ostre potrawy to można dodać więcej.

Na pastę położyć składniki - kiełbasę, pomidory, paprykę, pieczarki. Delikatnie posolić, posypać przyprawą do pizzy i posypać serem. 

Piec 15 minut w temperaturze 200 stopni. Wkładać do już rozgrzanego piekarnika.


Smacznego! :)






czwartek, października 08, 2015

Szybka ale zdrowa chińszczyzna.

Szybka ale zdrowa chińszczyzna.
Jak to się stało, że nie wrzucałam tego dania jeszcze na blog? Robię je dość często, ale zawsze znika nim się obejrzę. Wszyscy bardzo lubimy tak przygotowaną chińszczyznę. Jest szybko - danie da się zrobić spokojnie w 30 minut. Jest smacznie. Jest także zdrowo.

To danie to moja wersja, taka "spolszczona" - nie ma tu chińskich grzybów ani bambusa. Jest za to czerwona papryka, która teraz jesienią jest najsmaczniejsza; jest cebula i zielony groszek który absolutnie uwielbiam (ale tylko jako świeży ugotowany czy mrożony). Do tego mięso z piersi kurczaka oraz mieszanka przypraw, która jest już bardziej "chińska". Całość jest bardzo smaczna i dająca się polubić na tyle by weszła na stałe do naszego menu.


Przepis własny.

Składniki na 3-4 porcje
  • mięso z piersi kurczaka (a jeszcze lepiej odłączone od kości mięso z udźca kurczaka) - 0,6 kg
  • ryż paraboliczny 200 g - 2 woreczki (ryż ten nigdy się nie skleja, jest sypki; ma też więcej właściwości odżywczych niż zwykły biały ryż)
  • 1 duża czerwona papryka
  • 200 g groszku zielonego (może być mrożony)
  • 2 cebule średniej wielkości
  • tłuszcz do podsmażenia
Przyprawy po szczypcie, ja zawsze dokładam według uznania troszkę więcej któregoś z poniższych:
  • słodka papryka
  • ostra papryka
  • pieprz ziołowy
  • kmin rzymski (tego daję kilka szczypt)
  • imbir
  • sól
Można skorzystać z gotowej mieszanki do kuchni chińskiej, pilnować tylko by nie zawierała konserwantów itp.


Wykonanie:

Ugotować ryż według opisu na opakowaniu z dodatkiem soli.

Mięso pokroić w kostkę. Paprykę oczyścić z nasion, pokroić w paski, przeciąć na pół lub na 3 części jeżeli papryka jest bardzo duża. Groszek ugotować na miękko. Cebule pokroić w cieniutkie plastry.

Na patelni rozgrzać tłuszcz, najpierw podsmażyć cebulkę z dodatkiem soli, po chwili dodać paprykę (podsmażać aż lekko zmięknie), następnie dodać mięso. Kiedy mięso jest już miękkie dodać groszek. Doprawić do smaku. Danie powinno być wyraziste, pikantne.

Mięso z dodatkami podawać ułożone na ryżu. Ryż można także doprawić do smaku kminem i imbirem.


Ps.
Jeżeli na patelni zostało trochę tłuszczu, można dolać do niego szklankę bulionu, doprawić w/w przyprawami i zaklepać mąką. Polać tak przygotowanym sosem ryż.

Smacznego!
Pozdrawiam, Kasia.



piątek, października 02, 2015

Naleśnikowa zapiekanka Gyros

Naleśnikowa zapiekanka Gyros
 Mój mąż jest istnym zwolennikiem mięsa w przyprawie Gyros, wystarczy by dodać do niego paprykę i trochę cebulki, podsmażyć i jest zadowolony. Jednak nie jemy tego często, lubię różnorodność w kuchni. Ale jak już robić coś z gyrosem, to tak by było zawsze ciut inaczej. Robiłam jakiś czas temu zapiekankę Gyros z ryżem, która zbiera pozytywne komentarze i wcale się nie dziwię, bo jest bardzo smaczna. Kiedy zajrzałam po nią to naszła mnie ochota na jakąś zapiekankę, ale chciałam spróbować czegoś nowego. Wpadłam na pomysł, by farsz z gyrosem włożyć w naleśniki je zapiec w sosie serowym i to jest także coś wspaniałego. Jeżeli czasem zdarza się Wam, że robicie takie naleśniki z farszem i przyprawą gyros (coś al'a wrapy) to warto spróbować tej zapiekanki, wygląda dużo efektowniej a tak naprawdę to tylko kilka minut pracy więcej. Nada się na wiele okazji a znajomi będą prosić o przepis - gwarantuję :)


Przepis własny.
Przepis na blaszkę o wymiarach 20 x 30 cm.
Starczy dla 4 osobowej rodziny i jeszcze zostanie.



Składniki na naleśniki ( weszło mi w blaszkę 17 naleśników):

  • 1 i 3/4 szklanki mąki tortowej pszennej
  • 3 jaja
  • 300 ml
  • 300 ml wody gazowanej
  • 1 łyżka przyprawy Gyros
  • szczypta soli
  • olej do smażenia

Można zrobić naleśniki według własnego przepisu, nie dodawać do ciasta cukru tylko dodać łyżkę przyprawy gyros.
Jeżeli robisz naleśniki pierwszy raz, zapraszam Cię do poradnika naleśnikowego :)

Składniki na farsz:
  • 0,8 kg mięsa drobiowego z piersi kurczaka
  • łyżka przyprawy gyros
  • mała główka kapusty pekińskiej
  • 1 zielony ogórek ( nie za duży)
  • 1 pomidor
  • puszka kukurydzy konserwowej
  • czerwona papryka
  • tłuszcz do podsmażenia mięsa
Składniki na sos serowy:
  • 30 dag miękkiego żółtego sera
  • szklanka gęstej śmietany 18%
  • 3 jajka, 
  • łyżeczka przyprawy gyros
Nim zaczniecie dodawać przyprawę gyros do farszu i sosu to spróbujcie czy jest słona, jeżeli nie jest to należy dodać też troszkę soli.

Dodatkowo:
  • sos czosnkowy lub ketchup

Wykonanie: 

Składniki na masę naleśnikową zmiksować, ostawić na 10-20 minut do napęcznienia. Na rozgrzaną patelnię wlewać po trochu ciasta, smażyć naleśniki na złoto po obu stronach.

Przygotować farsz.
Mięso usmażyć z dodatkiem przyprawy. Warzywa umyć. Kapustę bez twardych części drobno pokroić w kostkę. Ogórka obrać, pokroić kostkę, podobnie pomidora. Kukurydzę odsączyć. Z papryki usunąć gniazda nasienne, pokroić w kostkę. Wszystkie składniki połączyć ze sobą jak na sałatkę. 

Przygotować sos:
Ser zetrzeć na tarce o grubych oczkach (można także na tej o drobnych). Zmiksować ze śmietaną, jajami i przyprawą.




Farsz nakładać w naleśniki i zwijać je w ciasne rulony. Ułożyć jedną warstwę na spodzie, tak by na długość mieściły się po dwa naleśniki. Polać 1/3 sosu serowego, ułożyć drugą warstwę ale odwrotnie niż poprzednią, tak by na długość mieścił się już tylko jeden naleśnik. Wylać resztę sosu.

Zapiekankę wstawić do nagrzanego do 180 stopni piekarnika, piec około 25 minut by wierzch sie zarumienił. Podawać z ketchupem lub sosem czosnkowym.




Zapiekanka świetnie się kroi, nie rozpada się. Do farszu można dodać także trochę żółtego sera, całość będzie jeszcze bardziej zwarta.

Smacznego! :)
Pozdrawiam, Kasia.


czwartek, października 01, 2015

Cygański kociołek na bazie cukinii, z kiełbasą i pieczarkami.

Cygański kociołek na bazie cukinii, z kiełbasą i pieczarkami.
Historia moich krzaczków z cukinią w tym roku była niezbyt napawająca optymizmem. Zaczynając od tego, że zasiałam odmianę zieloną - którą mój mąż wykopał bo myślał że to chwasty tylko dlatego, że szukał robaków na przynętę dla ryb. Nie będę nawet pisać jaka wściekła na niego byłam ;) Odmiana zielona jest dużo lepsza od żółtej a musiałam za drugim razem kupić tą żółtą bo już zielonej nie było. Zielona cukinia może rosnąć do sporych rozmiarów a pomimo tego skóra pozostaje stosunkowa miękka i dająca się łatwo obrać - czego nie można powiedzieć o tej blado żółtej (dorodną można siekierą rąbać a i tak ciężko). Zielona idzie w długość a nie jak żółta w szerokość, jest też jej więcej na krzaczkach. Pomimo tego, że żółte były siane na końcu czerwca to ładnie obrodziły i wymyślam tylko jak je wykorzystać, nie dopuszczając oczywiście by przerosły. Młode do 1,5 kg wagi są jak najbardziej miękkie w skórce i w smaku takie jak zielone.

Z udziałem cukinii był przepis na leczo, na smażone kwiaty cukinii, na pasztet i dżem cytrynowy a także na sos konserwowy. Dziś dla odmiany prezentuję Wam przepis na Cygański Kociołek, który bazuje także na kabaczkach. Stwierdzam, że jest to ulepszona wersja lecza z cukinią, bogatsza o kilka składników - jednak nie do końca smakuje tak samo. Tutaj dzięki dodatkowi ziemniaków otrzymałam bardziej korzenny smak. Gdybym robiła to danie o miesiąc wcześniej z pewnością dorzuciłabym trochę fasolki szparagowej. Nie ma tu reguły co się daje do środka, ważne jest to by było różnorodnie i warzywnie. Romowie dodawali też mięso gotowane (takie po rosole), leśne grzyby. Można kombinować. Cukinia to idealny dodatek do takich dań bo świetnie przechwytuje inne smaki, ale musi się przegryźć. Czyli przygotowujemy danie tak, by przed podaniem mogło choć godzinkę postać.



 Przepis własny:

Składniki:

  • 2 kabaczki o łącznej wadze 2,5 - 3 kg (po obraniu i wydrążeniu wyjdzie nam wagowo o połowę mniej)
  • 0,5 kg dobrej kiełbasy w pętkach ( zwyczajnej np. śląska)
  • 0,5 kg małych pieczarek
  • 2 cebule
  • 2 ziemniaki
  • szklanka rosołu (zamienna na wodę jeżeli nie macie pod ręką)
  • 2 czerwone papryki - 0,5 kg
  • słoiczek koncentratu pomidorowego 200 g
  • sól, pieprz, bazylia (łyżka stołowa), łyżeczka słodkiej mielonej papryki, płaska łyżeczka ostrej mielonej papryki, łyżka cukru - jako przyprawy
  • smalec do podsmażania
Wykonanie:

Cukinie (kabaczki) obrać ze skórki, przeciąć na pół i wydrążyć miąższ z pestkami odrzucając środek. Pozostałą część pokroić w kostkę. Do garnka wlać bulion, włożyć cukinię i ją posolić - szybciej zmięknie. Gotować na średniej mocy palnika mieszając co jakiś czas. 

Ziemniaki obrać, umyć, pokroić w kostkę, wrzucić do garnka. Paprykę oczyścić z gniazd nasiennych, umyć, posiekać w kostkę i dodać do cukinii. 

Pieczarki pociąć w plastry, cebulkę drobno pokroić -  przesmażyć razem na tłuszczu, dodać do garnka. Kiełbasy nie obierać ze skóry, pociąć na plastry, zrumienić na tłuszczu, dołożyć do pozostałych składników.

Na końcu dodać przecier pomidorowy oraz przyprawy, te najlepiej według uznania, każdy ma inne gusta :)

Całość pozostawić do przegryzienia. Można mrozić i pasteryzować :)

Smacznego!


poniedziałek, września 28, 2015

Domowy smalec z pieczarkami, kiełbasą i cebulą.

Domowy smalec z pieczarkami, kiełbasą i cebulą.
Pamiętam, że taki smalec robiła nasza babcia. Ale nigdy nie chcieliśmy tego jeść :) Ostatnio zrobiłam za namową męża (i za jego namową jest na blogu). Wiem, że wiele osób podchodzi sceptycznie do smalcu, nawet tak głębokiego w smaku jak ten. Ja też wolę masło, czy oliwę. Ale jajecznica na takim smalcu to naprawdę coś genialnego. Uwielbiam do jajecznicy dodawać właśnie te składniki co tu - ale wtedy spędzam nad nią około 20 minut. W tym przypadku zajmuje mi to tyle co smażenie zwykłego jajka. Jest to naprawdę fajna rzecz dla tych, którzy rano chcą zjeść smaczne, ciepłe i pachnące śniadanie. Smalec może w lodówce stać długo, zamknięty w słoiczku spokojnie nawet miesiąc. Najpewniejszy i o dłuższej przydatności będzie ten, który wytopimy sobie sami ze słoniny - ale oczywiście można skorzystać także już z gotowego.


Przepis własny:

Składniki:

  • 1 sztuka (pętko) dobrej gatunkowo kiełbasy
  • 1 średnia cebula
  • 0,5 kg kiełbasy
  • sól i pieprz
  • smalec 0,5 kg lub 0,5 kg słoniny

Wykonanie:

Jeżeli używacie słoniny, to najpierw trzeba ją przetopić. Kroimy w kostkę i w garnku z grubym dnem topimy na małej mocy palnika co jakiś czas mieszając (nie podlewamy niczym!). 

Jeżeli używacie smalcu, należy go roztopić.

Pieczarki oczyścić, posiekać w drobniutką kostkę. Podobnie kiełbasę i cebulkę - w drobniutką kostkę. Na patelnię ułożyć trochę smalcu - najpierw podsmażyć z dodatkiem soli pieczarki, następnie dodać kiełbasę i cebulę. Kiedy składniki są gotowe dodać je do smalcu, dokładnie połączyć, dodać soli i pieprzu. Kiedy lekko całość przestygnie - spróbować. Taki smalec jest najlepszy kiedy jest słonawy w smaku, wtedy nadaje się nawet do posmarowania kromki chleba.

Smacznego :)



poniedziałek, września 14, 2015

Sernik brzoskwiniowy pieczony na jogurtach.

Sernik brzoskwiniowy pieczony na jogurtach.
 Przepis na to ciasto dostałam już bardzo bardzo dawno temu od koleżanki. Nazwa ciasta to "styropian" - znana chyba bardzo dobrze już :) Ale nazwa jest strasznie myląca, nie wiem dlaczego ktoś to ciacho tak nazwał. Kiedy piekłam je pierwszy raz nie widziałam co z tego wyjdzie, wyobrażałam sobie sądząc po nazwie coś bardziej suchego, kruchego, kokosowego. Zrobiłam też  w ten sam dzień jeszcze drugie ciasto - sernik z nutellą na zimno (z brzoskwiniami).... Ale byłam wściekła kiedy po upieczeniu okazało się, że to ciasto smakuje jak dobry pieczony sernik. Zostaliśmy więc na Święta z dwoma brzoskwiniowymi sernikami :)

Ciasto jest fajną alternatywą dla zwykłego sernika, jest dużo pewniejsze, nie wychodzi zakalec ani inne rewelacje. Smaki można zmieniać dowolnie, można dać jogurt o innym smaku i inne owoce ale można także dać gęstą śmietanę i zrobić wersję śmietankową.


Składniki na prostokątną blaszkę około 27x37:

Na ciasto kruche:
  • 3 szklanki maki pszennej tortowej
  • pół szklanki cukru pudru
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 5 żółtek
  • 250 g masła lub dobrej margaryny
  • 10 dojrzałych brzoskwiń
Wszystkie składniki oprócz brzoskwiń włożyć do dużego naczynia, zagnieść na gładką masę. Podzielić na pół, jedną część wyłożyć na blaszkę (na papier do pieczenia), drugą natomiast włożyć do zamrażalnika.

Brzoskwinie obrać ze skórki, usunąć pestki, drobno pokroić, ułożyć na cieście.

Masa jogurtowa:
  • 5 białek
  • 1 szklanka cukru pudru
  • duży budyń śmietankowy - na 1 litr mleka (wykorzystujemy proszek)
  • 1 litr dobrego gęstego jogurtu brzoskwiniowego (można zamienić na śmietanę 18%)
  • 200 g wiórek kokosowych
Białka ubić na bardzo sztywno, stopniowo ciągle ubijając dodawać cukier puder, proszek budyniowy, wiórki. Na najmniejszych obrotach miksera dodać jogurt. Masę wyłożyć na ciasto. Z zamrażarki wyjąć drugą część ciasta, zetrzeć na wierzch na tarce o grubych oczkach.

Ciasto wstawić do nagrzanego piekarnika do 180 stopni na 50 minut ( z termoobiegiem). 

Smacznego, pozdrawiam, 
Kasia :)


piątek, września 11, 2015

Babcine parowce z sosem karmelowym domowej roboty.

Babcine parowce z sosem karmelowym domowej roboty.
 Smak z mojego dzieciństwa, przepis mojej babci. Nie jadłam tego już kilka dobrych lat, ostatnio robiłam jak jeszcze babcia żyła, a to już 3,5 roku. Domowe są puchate, mięciutkie - to nie to samo co ze sklepu. W dzieciństwie zajadaliśmy te parowce tonami, zawsze babcia robiła do nich sos karmelowy. Wtedy lepiej smakował :) Ale sos karmelowy to jeden z tych przepisów, które zapamiętałam najbardziej. Nie tylko dlatego że jest smaczny, ale też dlatego, że pierwszy raz jak go robiłam pod okiem babci, to strasznie się wystraszyłam. Jest huk, jest dużo pary, trzeba naprawdę uważać i mieć zdecydowaną rękę. Palenie cukru i zalewanie go wodą nawet tą wrzącą zawsze jest czynnością hałaśliwą i trzeba być bardzo ostrożnym. 

Moje dzieci zachwycone :) Starszy stwierdził, że takie bułki na parze z sosem karmelowym mam mu codziennie robić do szkoły ( no niestety raczej nie będę ich robić codziennie bo troszkę przy tym pracy jest). Mniejszy zajadał suche z kubkiem kakao a mężowi natomiast zrobiłam do nich trochę gulaszu (przepis). Wszyscy zadowoleni :)


Składniki na 20 bułeczek:
  • 7 dag drożdży świeżych 
  • 1,5 szklanki mleka
  • 3 jajka
  • 2 łyżki cukru
  • szczypta soli
  • 0,7 kg mąki pszennej 450
Wykonanie:

Mleko podgrzać w małym garnuszku, powinno być ciepłe ale nie gorące. Do miski rozkruszyć drożdże, wsypać cukier, rozetrzeć łyżką. Dolać mleko. Poczekać aż drożdże napęcznieją (jeżeli nie napęcznieją po kilku minutach - max.10 należy zrobić jeszcze jeden rozczyn z innych drożdży). Do rozczynu wbić jaja, dosypać mąkę, i szczyptę soli. Wyrobić. Pozostawić do wyrośnięcia pod ściereczką, na około pół godziny w ciepłym miejscu.

Z wyrośniętego ciasta odrywać kawałki, każdy troszkę przerobić palcami i formować w kulki. Ciasto nie powinno się jakoś bardzo kleić do samych rąk. Można użyć mąki, ale tylko odrobinkę. Bułeczki układać na stolnicy. Pozwolić im trochę wyrosnąć.

Do szerokiego garnka wlać wodę, napełnić go do połowy. Na garnek zamocować sznureczkiem gazę złożoną kilka razy, można także użyć pieluchę tetrową lub lnianą ściereczkę. Zagotować wodę, zmniejszyć moc palnika, tak by woda nie wrzała bardzo mocno. Układać bułeczki luźno, na jeden rzut wkładać 5-6 sztuk. Garnek przykryć wypukłą pokrywką dopasowaną do garnka, lub innym garnkiem o tej samej średnicy. Bułeczki parować 8-10 minut.

******

Sos karmelowy:

  • 4 kopiaste łyżki cukru
  • 1,5 szklanki wrzącej wody
  • śmietana 100 ml 
  • 1 spora łyżka mąki pszennej
Wykonanie:

Do małego garnka wsypać cukier. Około 4 łyżki, dno musi być zakryte. Postawić na gazie, mieszać aż do rozpuszczenia i zbrązowienia cukru. Odsunąć się od garnka, zdecydowanym ruchem wlać wrzącą wodę. Szybko zamieszać by karmel nie przywarł do dna. Mąkę rozkłócić z śmietaną, można dolać troszkę mleka do roztworu by był bardziej lejący. Wlać do garnuszka, zagotować mieszając.


Parowce polewać sosem i podawać jeszcze ciepłe :)
Smacznego!
Pozdrawiam, Kasia.


środa, września 09, 2015

Żeberka duszone w Coca-Coli.

Żeberka duszone w Coca-Coli.
Od kiedy zobaczyłam w książce Nigelli przepis na szynkę w Coli, wiedziałam że kiedyś upichcę coś podobnego. Długo mi zeszło, bo książki już dawno nie mam, a co za tym idzie - tamtego przepisu też. Jednak nic straconego, bo osobiście uważam, że żeberka dużo lepiej zachowują się w pieczeniu niż szynka. Dobrałam przyprawy, zostawiłam mięso na noc w marynacie, podsmażyłam i włożyłam do piekarnika z dodatkiem Coli. Efekt przekroczył moje najśmielsze oczekiwania. Mięso wyszło niezwykle brązowe. Karmel zawarty w Coli jednak nie tylko zabarwił mięso, ale także nadał mu bardzo ciekawy słodkawy posmak. Dodatkowo - z zewnątrz mięso jest lekko chrupiące a wewnątrz delikatne i kruche. Jedne z lepszych żeberek jakie do tej pory miałam okazję zjeść :)



Przepis własny

Składniki:
  • 1 kg chudych żeberek
  • około 0,5 l Coca-Coli
  • liść laurowy
  • tłuszcz do podsmażenia mięsa
  • marynata: po 1 gramie ( około 1/4 część pełnej łyżeczki deserowej) soli, pieprzu ziołowego, pieprzu cayenne, 2 łyżki oleju - połączyć ze sobą.
Wykonanie:

Żeberka podzielić na mniejsze porcje. W mięso wetrzeć marynatę i pozostawić je w lodówce na całą noc. 

Na patelni rozgrzać tłuszcz, podsmażyć mięso z obu stron na rumiany kolor. Przełożyć do naczynia żaroodpornego, zalać Colą żeberka tak by były przykryte. Przykryć naczynie. Dusić 70 minut w piekarniku - temperatura 180 stopni. Po tym czasie zdjąć pokrywkę, odlać chochlą pół Coli i przypiec mięso najpierw z jednej strony, następnie odwrócić i to samo zrobić z drugą stroną mięsa (po 10 minut na każdą stronę). To wszystko :)

Smacznego!
Pozdrawiam, Kasia.





poniedziałek, września 07, 2015

Sałatka pulpetowa.

Sałatka pulpetowa.
Pulpetowa. Jest w ogóle takie słowo? Hmmm..... Sałatka w skład której wchodzą: maleńkie gotowane pulpety, pomidory koktajlowe, pieczarki oraz rzodkiewka a do tego gęsty sos czosnkowy. Pomysł na sałatkę zrodził się u mojej siostry jako przystawka do grilla i musiał się doczekać debiutu na blogu, bo sałatka jest naprawdę bardzo smaczna. Zjada się ją od początku do końca, bo całość świetnie ze sobą współgra. Sałatka będzie dobra nie tylko na grilla. Jest bardzo pożywna, sycąca - sprawdzi się na każdą okazję, zachęcam do jej przygotowania :) Jeżeli zamienimy majonez potrzebny do przygotowania sosu na jogurt, propozycja ta będzie także dobrym pomysłem na posiłek dla osób które liczą kalorie.


Składniki na dwie konkretne salaterki - można zrobić pół porcji:

  • 0,8 kg chudego mięsa mielonego - mielonego w sklepie na naszych oczach, lub w domu
  • 1 jajo
  • bułka tarta
  • 1 kg małych i młodych pieczarek
  • 2 pęczki rzodkiewki
  • 0,5 kg pomidorków koktajlowych (lub paprykowych)
  • 300 ml gęstego majonezu
  • 100 ml śmietany 12%
  • łyżeczka czosnku granulowanego
  • sól i pieprz
Wykonanie:


Najpierw przygotować pulpety. Do mięsa mielonego wbić jajo, dodać szczyptę soli i pieprzu. Wyrobić, dodawać stopniowo bułkę tartą, tyle by masa była gęsta a pulpety mocno zbite po uformowaniu. Nie napisałam tu konkretnie ile, bo mięso ma różną chłonność - około 1 szklanka. Sama masa powinna być wyraźna w smaku, podczas gotowania smak złagodnieje. Formować maleńkie pulpety. Wrzucać je na wrzącą wodę, kiedy wypłyną na wierzch wyjąć je cedzakiem. Pozostawić do wychłodzenia.

Pieczarki opłukać, pociąć na plastry, ugotować w osolonej wodzie. Rzodkiew umyć, obciąć końce, pokroić w plastry. Wszystkie już chłodne składniki umieścić w dużym naczyniu, pomieszać. Obficie polać sosem, można także sałatkę całkowicie z nim połączyć - będzie jeszcze smaczniej.

Sos:
Majonez rozkłócić z śmietaną. Dodać czosnek -  około płaską łyżeczkę lub więcej jeżeli sos jest za mało czosnkowy - należy jednak pamiętać ze sos się przegryzie i wzmocni w smaku. Dodać także szczyptę soli oraz pieprzu.

Smacznego :)
Pozdrawiam, Kasia.




Copyright © 2016 Poezja Smaków