Faszerowana kapusta to prawdziwy rarytas. Nadziać ją można dowolnym farszem, może być to farsz do gołąbków - tradycyjny, pikantny czy np. rybny. Można nadziać też dobrze doprawionym mięsem mielonym i podać z ryżem zasmażanym z pomidorkami koktajlowymi - tak jak podaję w dzisiejszym przepisie. Wybór należy do Was. Niezależnie od tego co włożymy do środka, najważniejszym etapem jest obróbka kapusty. Dlatego zanim przystąpicie do pracy warto zapoznać się z całym przepisem by mieć na uwadze cenne wskazówki. Będziemy rozbierać kapustę na warstwy i składać na powrót do pierwotnego kształtu przekładając ją mięsem :-)


Składniki:
  • nieduża główka włoskiej kapusty (wybieramy dość luźną główkę, im luźniejsza tym lepiej)
  • 70 dag mięsa zmielonego z łopatki wieprzowej
  • ząbek czosnku przeciśnięty przez praskę
  • 2 jaja
  • pieprz i sól jako przyprawy
  • łyżka masła klarowanego
Wykonanie:

Mięso, czosnek, sól i pieprz oraz jaja wyrobić na jednolitą masę. Mięso musi być pikantne i wyraziste w smaku - straci w wyrazistości podczas pieczenia.




Przechodzimy do kapusty.

Kapustę obieramy z pierwszych twardych liści, jednego zostawiamy na później. Wycinamy głąb.



W dużym garnku zagotowujemy wodę z dodatkiem soli. Do wrzącej wkładamy kapustę i gotujemy 15 minut. Po tym czasie wyjmujemy na miskę i zostawimy do wystygnięcia. 

Kiedy kapusta jest już na tyle chłodna by dało się z nią pracować to zabieramy się do pracy :-) Będziemy odtwarzać kształt główki. Przydatna okazuje się tutaj miska, lub durszlak które są zbliżone wielkością oraz kształtem do główki kapusty. Wykładamy ją dwoma kawałkami folii aluminiowej. Na tyle długimi, by można je zawinąć wokół gotowej już kapusty. Smarujemy folię masłem. 

Z kapusty wykrawamy jeszcze trochę środkowej części, powiększamy wnękę po głąbie tak by miała średnicę około 8 cm. Teraz główkę dzielimy na 4 części. Wyjmujemy z niej warstwy kapusty pamiętając by zachować pierwotny kształt główki. Można wyjąć najpierw większość a potem podzielić na 3 mniejsze części.

Na folię wkładamy odrzucony wcześniej liść (zabezpieczy kapustę przed ewentualnym przypaleniem). Wierzchnią warstwę kapusty wkładamy na miseczkę.


Zanim będziemy przekładać mięsem warstwy kapusty należy sprawdzić czy te środkowe jej części są miękkie. Jeżeli kapusta stawia opór zębom i jest na pół surowa to TRZEBA ją podgotować jeszcze raz przez kilka minut. Środek kapusty w piecu nie dojdzie za wiele i będzie twarda. Upiecze się ale tylko mięso. Wierzchnie warstwy zmiękną natomiast bez problemu.

Następnie przystępujemy do faszerowania. Układamy warstwę kapusty, mięsa, kapusty - i tak do wyczerpania. Powinny nam powstać około 3-4 warstwy.



Kapustę szczelnie zawinąć liśćmi i zamknąć ją we folię aluminiową.



Tak przygotowaną kapustę wkładamy do pieca na 60 minut do temperatury 200 stopni. Wyjmujemy, odwijamy i podajemy polaną masełkiem i z ulubionymi dodatkami. Ja podałam z pikantnym ryżem :-)



Przepis na ryż z pomidorkami koktajlowymi:
Składniki:
  • ugotowany ryż paraboliczny - 200 g (ugotowany wg przepisu na opakowaniu)
  • 250 g pomidorów koktajlowych przekrojonych na pół
  • łyżka masła
  • płaska łyżeczka kurkumy
  • pieprz ziołowy
  • sól
  • ostra czerwona papryka
Wykonanie:

Na patelni rozgrzać masło, wrzucić ryż, podsmażyć. Dodać pomidory oraz przyprawy.

Smacznego!

Pozdrawiam ciepło,
Katarzyna

Zajrzyj też na Instagram i Facebook.



Lato zbliża się ku końcowi, ale patrząc na prognozy pogody powinniśmy się spodziewać jeszcze kilka dni upałów - i to takich konkretnych! Wiecie co jest wtedy najlepsze? Mrożona kawa. A z racji tego, że ta kawa wygląda wprost fenomenalnie, to użyłam do jej wykonania Inki by każdy mógł się poczęstować (moje dzieci bardzo lubią). Na spód włożyłam wiśnie w gęstym syropie a zaś na wierzchu znajdziemy piankę mleczną, tak gęstą niczym bita śmietana.


Składniki na 2 szklanki:
  • garść wiśni bez pestek (mogą być mrożone, trzeba rozmrozić)
  • garść brązowego cukru
  • 2 łyżeczki Inki klasycznej
  • 200 ml wody
  • 200 ml zimnego mleka 3,2%
  • laska wanilii
  • kilka kostek lodu

Wykonanie:

Wiśnie wraz z cukrem przesmażyć w niedużym rondelku. Wyłożyć na spód szklanek i wstawić do lodówki, by sos zgęstniał. Kawę rozpuścić w 200 ml wody, wychłodzić, wstawić do lodówki. Jeżeli lubicie słodką kawę, to dosłodzić. 

Mleko podgrzać z ziarenkami z laski wanilii - nie gotować. Wychłodzić, by było zimne. Następnie spienić. Ja używam spieniacza ręcznego tłokowego - powiem Wam, że nawet elektryczny nie pozwolił mi osiągnąć tak świetnych efektów. Ale jeżeli nie posiadacie spieniacza, to mleko można spienić w domu za pomocą słoika (powinien mieć pojemność minimum jeszcze raz taką jak ilość spienianego mleka). Mleko wlewamy do słoika i energicznie potrząsamy przez około 30 sekund.

Teraz łączymy wszystko. 
Kawę wlewamy na wiśnie, wkładamy kostki lodu i dolewamy do pełności spienione mleko. Czekamy chwilkę by piana odwarstwiła się od kawy i podajemy!


Smacznego!
Pozdrawiam ciepło,
Katarzyna







Mój mąż sam wpisuje tajską w nasze tygodniowe menu. Dzieci zajadają ze smakiem. Mój tato cichaczem wyjada prosto z garnka. A ja ją pokochałam. I to z wielu powodów.

Po pierwsze - jest naprawdę bardzo dobra. Pieczarki, papryka, czosnek podsmażone i zalane bulionem, doprawione orientalnymi przyprawami a sam smak podniesiony według tajskiej tradycji - mlekiem kokosowym. Idzie się najeść ze smakiem do syta i patrzeć jeszcze dokładki.

Po drugie - 20 minut i jest gotowa :-)

Po trzecie - to idealne rozwiązanie do pracy. Zazwyczaj, kiedy idziecie do pracy kupujecie jakąś gotową mieszankę zupy w proszku, by zalać ją wrzątkiem i zjeść coś ciepłego, lub zamawiacie np. chińszczyznę prawda? Ta zupa to połączenie obu tych propozycji, bo mamy i danie orientalne i pikantną zupę, tyle że domową a co za tym idzie - zdrowszą. Wystarczy napełnić lunchbox w postaci termosu i cieszyć się smakowitym posiłkiem podczas ciężkiego dnia pracy. 

Zapraszam po przepis! Jest to prosta receptura, większość składników zazwyczaj mamy pod ręką :-)



Składniki na 6 porcji:

  • 6 gniazd nitek makaronu Lubella nr 49
  • olej do podsmażania (najlepiej kokosowy ale można użyć innego)
  • podwójna pierś z kurczaka - około 65 dag
  • 30 dag dużych pieczarek
  • 1 czerwona papryka słodka
  • płaska łyżka kurkumy
  • ząbek czosnku
  • kawałek świeżego imbiru  około 2 cm (trzemy i dodajemy tyle ile uważamy za koniecznie, łatwo przesadzić bo świeży imbir jest dość pikantny)
  • pieprz cayenne, pieprz ziołowy, sól wg uznania
  • 300 ml mleka kokosowego
  • sok wyciśnięty z połowy limonki
  • 2 litry wody
  • po kilka gałązek natki lubczyku, selera, pietruszki oraz jeden liść laurowy
Wykonanie:

Makaron ugotować al dente.

W garnku na zupę zagotować dwa litry wody, dodać natki oraz liść laurowy. Gotować na małej mocy palnika.

Jednocześnie na patelni rozgrzać tłuszcz. Wrzucić na niego najpierw posiekaną paprykę, kolejno pokroić na paseczki pieczarki i je dodać. Następnie na tłuszcz wrzucić mięso pokrojone w kostkę oraz ząbek czosnku przeciśnięty przez praskę. Doprawić solą oraz pieprzem.

Kiedy mięso straci różowy kolor podsmażone składniki przekładamy do wywaru. Doprowadzamy do wrzenia, doprawiamy pieprzem cayenne, imbirem, kurkumą. Gotujemy 5 minut.

Wyłączamy palnik i dodajemy mleko kokosowe oraz sok z limonki. Mieszamy. Gotową zupę podajemy z makaronem.

Smacznego :-)
Pozdrawiam ciepło,
Katarzyna




Przyszedł czas na zmiany. Muszą być te zmiany. A już piszę dlaczego. Poezja Smaków to nazwa, która pojawia się w internecie bardzo często. Są takie restauracje, a chyba najgorsze dla blogera jest to, że powiela cudzą nazwę. Może nie dosłownie, ale jednak. Ci którzy odwiedzają blogi, pewnie wiedzą, że jest także blog poezja-smaku.pl.

Poezja-smaku.pl a moja poezja-smakow.com brzmią niemal identycznie. Kiedy zakładałam bloga nie wpadłam nawet na pomysł by sprawdzić tą nazwę pod innymi końcówkami, a że Poezja Smaków była wolna i łatwa do zapamiętania, to została. Jest to piękna prosta nazwa, która pasuje do tematyki mojego bloga, bo nie ogranicza tak naprawdę tematyki w żaden sposób. Z czasem zauważyłam, że nie jest to jedyna taka nazwa, ale był problem ze zmianą nazwy konta na facebooku i troszkę to hamowało moją decyzję, bo nazwę bloga trzeba zmienić wszędzie (nie tylko na stronie www).

Ale... no właśnie. Blog się rozwija, ma prawie 3 lata na karku i kilkadziesiąt tysięcy czytelników każdego miesiąca. I nic już nie stoi na przeszkodzie by iść do przodu, bo facebook zmienił już jakiś czas temu zasady. Nie mogę prowadzić bloga pozostając w cieniu innych blogerów, bo prawda jest taka, że dopóki będę powielać nazwę innego także popularnego ale starszego bloga, to nigdy nie osiągnę większego sukcesu. A plany mam ambitne. 

Z dniem 1 stycznia 2017 chciałabym wprowadzić nową nazwę a także odświeżony wygląd strony. Oczywiście przepisy i sam duch bloga pozostanie taki sam. Nadal będą tu przepisy rodzinne, a wszystkie wpisy pozostaną (tutaj nic się nie zmieni) :-)

W związku z tym proszę Was o pomoc w wymyśleniu nazwy. Wszystkie bardzo fajne nazwy są już pozajmowane i mi samej ciężko znaleźć coś oryginalnego ale równie fajnego. Kto wymyśli nową nazwę wygra taką fantastyczną książkę:



Zasady konkursu są bardzo proste:

1. Wymyśl nazwę zastępczą za Poezja Smaków. Może być to nazwa polska lub anglojęzyczna, ale musi być łatwa do zapamiętania i zgodna z duchem bloga. Czyli nie można jej ustosunkować do np. kategorii samych wypieków, czy potraw mięsnych, bo na blogu znajdujemy każdego rodzaju przepisy. Ukierunkować nazwę można za to do kategorii rodzinnych przepisów (ale to tylko sugestia). Może to być także całkiem nowe słowo będące skrótem kilku słów.  Kreatywność także jest miłe widziana :) A może masz jeszcze jakiś inny pomysł?  ŚMIAŁO PISZ!
2. Nazwa nie może się powielać - by nie było tej gafy którą ja zrobiłam :-) ( np. poezja smaku/poezja smaków)
3. Zgłaszać można wiele propozycji, ale wygrywa tylko jedna.
4. Jeżeli zgłaszasz kilka propozycji to każdą zgłaszaj w oddzielnym komentarzu. 
5. Koniecznie za każdym razem podaj email kontaktowy, bym mogła w razie wygranej się z Tobą skontaktować.
6. Do wygrania jest jedna książka Superfood. By zobaczyć powiększony spis jej treści wystarczy kliknąć w zdjęcie zamieszczone poniżej.
7. Zwycięzce wybiorę samodzielnie spośród wszystkich zgłoszeń. Wygrywa nazwa która najbardziej mi się spodoba.
7. Jeżeli nazwa nie zostanie wybrana to nagroda będzie wysłana do losowo wybranej osoby.
8. Konkurs trwa do 25 września 2016, ogłoszenie wyników odbędzie się 26 natomiast nagroda zostanie wysłana w ciągu 3 dni od zakończenia konkursu.


Powodzenia! :-)
Pozdrawiam Was ciepło i liczę na Wasze pomysły :-)
Katarzyna

Wyniki konkursu:
Dziękuję za Wasze zgłoszenia.  Niestety nazwa nadal nie została wybrana. Nagroda przypadła w drodze losowania meilowi: annamaciejewska111@gmail.com Pani Aniu, wysłałam do Pani wiadomość. Nagroda leci do Pani.


Schab - idealny kawałek mięsa do wszelakiego typu domowych wędlin. Ja mam to szczęście, że mieszkam na wsi blisko dużego miasta. Nie ma tutaj problemu ze zdobyciem ekologicznego kawałka mięsa, czy chowu własnej sztuki wieprzowej. W każdym razie, właśnie taki ekologiczny kawałek postanowiłam wykorzystać na domowej roboty wędlinę, bo szkoda było mi go przerobić na kotlety czy zwyczajną pieczeń. Wybrałam metodę parzenia, jest to jeden z najłatwiejszych sposobów na otrzymanie domowej wędliny w kuchennych warunkach, a z odrobiną przypraw mięso jest naprawdę bardzo aromatyczne, kruche i jednocześnie dające się łatwo kroić. Nie sposób mu się oprzeć :-)

Zobacz też przepis na schab gotowany 5 minut.


Składniki:
  • 1 kg schabu
marynata:
  • łyżka majeranku suszonego
  • 5 ząbków czosnku przeciśniętych przez praskę
  • łyżeczka pieprzu ziołowego
  • łyżeczka słodkiej czerwonej papryki
  • łyżka gorczycy
  • łyżka oliwy
  • płaska łyżka soli
wywar do parzenia:
  • 2 litry wody
  • łyżeczka soli
  • 5 kulek ziela angielskiego
  • 2 liście laurowe

Wykonanie:

Składniki na marynatę utrzeć ze sobą. Marynatę dokładnie wetrzeć w mięso. Zawinąć tak przyprawione mięso w folię spożywczą i wstawić na 24 godziny do lodówki.

Po 24 godzinach marynowania możemy przejść do parzenia :-)
W garnku zagotowujemy wszystkie składniki na wywar, gotujemy 5 minut. Po tym czasie wyłączamy palnik i odwinięte z folii mięso wkładamy w gorący wywar. Nakrywamy pokrywką i zostawiamy mięso w garnku na pół godziny.

Po tym czasie mięso wyjmujemy na chwilkę, zagotowujemy ponownie wodę, ponownie wyłączamy palnik i wkładamy na powrót mięso ale tym razem na 70 minut. Trzymamy pod przykryciem.

Po 70 minutach wyjmujemy, pozostawiamy do wychłodzenia i przechowujemy w lodówce.

Ps. Nie bójcie się, że mięso będzie surowe - nie będzie!


Smacznego!
Pozdrawiam ciepło,
Katarzyna

Zajrzyj też na Facebook i Instagram



Bardzo szybki przepis, bo przygotowanie sałatki zajmie nam tylko tyle czasu, ile potrzeba go na pokrojenie warzyw i ich doprawienie. Sałatka jest bezmięsna ale mamy tutaj pieczarki konserwowe, które w bardzo smaczny sposób dopełniają całość nadając sałatce wyrazistości. Przyznam się szczerze, że nie planowałam publikować tego przepisu na blogu, bo do samej sałatki wrzuciłam to co miałam aktualnie pod ręką by zużyć zalegające w lodówce warzywa i nie był to przemyślany przepis. Ale... tak nam wszystkim smakowało, że szkoda byłoby nie podzielić się z Wami tą prostą recepturą :-) 


Składniki:
  • 250 g malutkich pomidorków np. koktajlowych
  • słoik pieczarek marynowanych - około 400 ml
  • nieduża główka kapusty pekińskiej
  • puszka kukurydzy konserwowej
  • puszka drobnego groszku konserwowego (np. Dawtona - mają taki drobniuteńki groszek)
  • duży zielony ogórek
  • czerwona papryka
  • 3 łyżki majonezu
  • łyżeczka czosnku granulowanego
  • pieprz
  • sól 
Wykonanie:

Warzywa umyć.
Kapustę poszatkować na drobne paseczki (głąb odrzucić). Posypać czosnkiem granulowanym. Kukurydzę, pieczarki i groszek odsączyć z zalewy. Ogórka obrać ze skórki i pokroić w kostkę. Paprykę oczyścić z gniazd nasiennych i także pokroić w kostkę.

Wszystkie składniki włożyć do naczynia i połączyć dokładnie z majonezem oraz przyprawami.

Solą sałatkę doprawić najlepiej bezpośrednio przed podaniem, lub sałatkę podać szybko po przygotowaniu. Kapusta nie lubi stać długo ze solą ponieważ "siada" i oddaje sok.


***
To wszystko, smacznego! :-)
Pozdrawiam,
Katarzyna

Zajrzyj na Facebook oraz Instagram.


Pasta ajvar to bałkański specjał zrobiony z pieczonych warzyw, gdzie większość z nich stanowi papryka. Na nasze szczęście pasta (choć też dostępna w sklepach), jest bardzo prosta do wykonania. Powiem Wam, że warto od razu zrobić sobie jej więcej by wykorzystać do gulaszów, makaronów - bo jest naprawdę bardzo smaczna i można używać ją na wiele sposobów. A sama papryka którą znajdziemy w tej chwili w warzywniakach to dojrzewające w słońcu warzywa o idealnym smaku do tego typu dań.

Pastę ajvar połączyłam z pełnoziarnistym makaronem i podałam ze smażonymi kwiatami cukinii. Cały sezon czekałam na końcówkę lata gdzie z czystym sumieniem mogę nazrywać tego rarytasu nie niszcząc samych owoców. Jeżeli nie macie cukinii we własnych ogródkach, to szukajcie jej kwiatów na przeróżnych bazarkach, bo te ostatnie promienie słońca niedługo się skończą i będzie niemal niemożliwe je dostać.



Składniki:
  • makaron pełnoziarnisty spaghetti Lubella - 1 opakowanie
  • kwiaty cukinii - 12 sztuk
  • 1 białko jajka
  • czerwona papryka  (można użyć typowej papryki, ale lepiej poszukać tej słodkiej podłużnej) - 0,5 kg
  • 1 nieduży bakłażan o wadze 0,3 kg (można zastąpić cukinią)
  • 1 biała cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • passata pomidorowa - 250 ml
  • sól
  • czerwona słodka papryka w proszku - 2 łyżeczki
  • ostra papryka w proszku - wg uznania
  • 20 ml oliwy do sosu i 20 ml do podsmażenia kwiatów
  • łyżka cukru 
  • dwie łyżki octu
Wykonanie:

Makaron ugotować na al dente czyli tak by stawiał lekki opór zębom.

Warzywa (papryka, czosnek, cebula, papryka) umyć. Paprykę i bakłażana nakłuć by nie wybuchły podczas pieczenia i wstawić do piekarnika (180 stopni). Paprykę piec tak długo by skórka się przypiekła się miejscami na czarno - około 30 minut. Pozostałe warzywa piec do miękkości.



Po wyjęciu z pieca paprykę nakryć miską by zaparowała (sparzyła się) i usunąć z niej skórkę oraz gniazda nasienne. Bakłażana także obrać ze skórki. Nie jest to trudne, skórka lekko odchodzi.

Kiedy wszystkie warzywa są już upieczone, należy je zblendować, ale nie za mocno bo oryginalna ajvar nie jest pozbawiona grudek. Można także warzywa przepuścić przez maszynkę do mielenia mięsa.

W dużym rondlu rozgrzać oliwę, włożyć rozdrobnione warzywa, dodać przyprawy i passatę. Gotować stale mieszając przez kilkanaście minut tak by pasta odparowała nadmiar płynów. Na końcu dodać ocet i uzupełnić przyprawy jeżeli jest taka konieczność.

Kwiaty cukinii delikatnie opłukać. Usunąć z nich pręciki które znajdują się wewnątrz, posypać kwiaty solą i zamoczyć w rozkłóconym jajku. Kłaść na rozgrzany tłuszcz i bardzo króciutko je smażyć. Tylko tyle by białko się ścięło.

Makaron połączyć z gorącą pastą i kwiatami, od razu podawać.

Smacznego!
Pozdrawiam ciepło,
Katarzyna



Uwielbiam pieczoną i grillowaną cukinię. Mogę jeść ją samą, najlepiej prosto z pieca, doprawioną tylko szczyptą soli. Zawsze przygotowuję ją tak, by skórka była twardsza, natomiast wnętrze było delikatne - wręcz kremowe. A kiedy zasiadamy do potraw z grilla i mam okazję podać ją z pieczoną kiełbasą czy mięsem, to staram się zawsze połączyć się ją z pomidorem i cebulą. Czasem dodaję odrobinę czosnku, ale świetnie sprawdzi się tutaj też sos czosnkowy najlepiej własnej produkcji. Powstaje bardzo prosta sałatka, która nie powinna czekać aż cukinia ostygnie - do podania na już ;-)


Składniki:

  • 2 młodziutkie cukinie o łącznej wadze 0,5-0,6 kg
  • 4 pomidory malinowe
  • 1 cebula
  • ząbek czosnku przeciśnięty przez praskę
  • sól i pieprz ziołowy
  • olej lub oliwa
Wykonanie:

Cukinię umyć i pokroić na plasterki o grubości 1 cm. Każdy kawałek posmarować cienką warstwą oleju, posypać szczyptą soli i ułożyć na kratce do pieczenia. Idealnym rozwiązaniem jest grillowanie cukinii nad płomieniem naturalnym, wtedy grillujemy do momentu aż cukinia się zarumieni. Jeżeli korzystamy z piekarnika, to włączamy funkcję grillowania na 220 stopni i dajemy jej około 30 minut by lekko się przypiekła. 

Pomidory dzielimy na 8 części, posypujemy solą oraz posiekaną w kostkę cebulą. Dodajemy odrobinę czosnku oraz pieprzu ziołowego i łączymy. Na koniec dodajemy ciepłą cukinię. 

To wszystko :-)
Smacznego! Pozdrawiam ciepło, 




Knedle ze śliwką to najbardziej lubiane przez nas kluchy. Nic im się nie równa - żadne kopytka, kluski śląskie, pierogi nawet te na słodko z jagodami (choć też je bardzo lubimy). Cały rok czekam by móc przygotować właśnie takie domowe knedle, ze śliwkami zerwanymi z własnego ogródka. Dzieci się cieszą, że zjedzą śliwki robaczywki w pysznym cieście a przy okazji spróbują swoich mocy kuchennych, bo tradycją u nas już jest, że przy wszelakich kluchach zawsze jest sporo małych rączek do pomocy :-) 

Zachęcam gorąco do przygotowania, bo choć wielu osobom wydaje się, że takie kluchy to mnóstwo pracy, to tak naprawdę trudne w wykonaniu nie są. Za to natomiast, są bardzo bardzo smaczne i obowiązkowe do wykonania każdego lata choć jeden raz! :-)


              

Składniki na około 25 knedli:

Ciasto:
  • 1 kg ziemniaków (waga po obraniu)
  • 250 g mąki pszennej
  • 2 duże jaja
Pozostałe składniki:
  • śliwki węgierki - około 25 szt.
  • cukier
  • olej kokosowy do podsmażenia tartej bułki
  • bułka tarta
  • płaska łyżeczka cynamonu
  • mąka pszenna do podsypywania


Wykonanie:
Ziemniaki ugotować na miękko z dodatkiem soli. Jeszcze ciepłe (ale nie gorące by się nie poparzyć) przecisnąć przez praskę do ziemniaków dwa razy. Zostawić by całkowicie ostygły. Do zimnych dodać mąkę i jaja, po czym wyrobić na gładką masę.

Śliwki umyć, naciąć z jednej strony, delikatnie usunąć pestkę. Do każdej śliwki wsypać po pół łyżeczki cukru i zamknąć ją w cieście. Tworzyć zgrabne kulki podsypując dłonie i blat mąką.

Knedle gotować w osolonej wodzie. Wrzucać po kilka na wrzątek - nie wkładać zbyt dużo, bo nasze kluchy troszkę podrosną podczas gotowania. Gotować je na małej mocy palnika, tak by woda tylko delikatnie bulgotała. Kluski wyjmujemy po 3 minutach od momentu wypłynięcia na wierzch.

Przygotować polewę. Na patelni rozgrzać tłuszcz - tyle by zakrył dno. Wsypać do niego 2 łyżki bułki tartej i mieszając stale zrumienić na złoty kolor. Dodać cynamon.

Polewać knedle tak przygotowaną polewą i jeszcze gorące podawać.

Smacznego!
Pozdrawiam ciepło.

Zajrzyj także na Instagram i Facebook.




Kurczak z cukinią to świetna propozycja dla osób zapracowanych, które nie mają czasu na przygotowanie czegoś bardziej czasochłonnego. Przygotowanie całego dania, zakładając, że podamy je np. z ryżem czy kaszą zajmie nam około 15 minut a zaręczam, że jest naprawdę smacznie. Młoda cukinia jest słodka, a podsmażona na patelni smakuje świetnie nawet beż żadnych dodatków. Nie potrzeba też tutaj dużo przypraw, a nawet lepiej nie przesadzać, by nie zniszczyć jej delikatnego smaku. Jeżeli nie jadacie drobiu, pierś śmiało można zastąpić np. polędwicą wieprzową.


Składniki:
  • młoda cukinia o wadze 0,4 kg - mogą być też np. dwie maleńkie sztuki po 0,2 kg każda
  • 0,6 kg piersi z kurczaka
  • garść łuskanego słoneczniku
  • sól czosnkowa i pieprz ziołowy jako przyprawy
  • oliwa do podsmażenia
Wykonanie:

Kurczaka pokroić w kostkę. Wrzucić go na rozgrzany tłuszcz, lekko posolić solą czosnkową i pieprzem, podsmażać aż zniknie kolor surowizny. Wtedy dodać poszatkowaną na plastry umytą cukinię (skórkę zostawiamy), i podsmażamy jeszcze 3-4 minuty, aby cukinia zmiękła. Na koniec dosypać słonecznik, oraz uzupełnić sól i pieprz wg uznania.


Podawać gorące :-)
Smacznego! Pozdrawiam ciepło.

Zajrzyj też na Facebook lub Instagram.


Ciasto, które ukończyłam z trudem, bo w trakcie przygotowań robot kuchenny stanął w płomieniach. No może nie w płomieniach, ale był huk, dużo dymu i wywalone bezpieczniki od prądu. Niestety, śmierć kuchenna bez możliwości reanimacji - swoje lata przeżył. Ale za to pozostało mi na pocieszenie pyszne ciasto, które naprawdę nie tylko wygląda ale i smakuje! Na spodzie umieściłam krakersy z nutellą, następnie mus czekoladowy z dobrą czekoladą mleczną, a wierzch udekorowałam jeżynami i polewą czekoladową. Ciasto słodkie - idealne do gorzkiej herbaty lub mocnego espresso. Kto się skusi? :-)



Składniki na małą tortownicę:
Spód:

  • 200 g krakersów
  • 250 ml kremu czekoladowego o smaku orzechowym (np. nutella)
Mus czekoladowy:
  • 250 g mlecznej czekolady o dużej zawartości kakao (im więcej, tym lepiej)
  • 1 łyżka koniaku albo brandy
  • 4 ekologiczne jajka (białka i żółtka osobno)
  • 4 łyżki cukru
  • 250 ml kremówki 30%
  • 4 łyżeczki żelatyny rozpuszczone w 80 ml wody (przygotować wg opisu na opakowaniu)
Wierzch:
  • 50 g mlecznej czekolady
  • łyżka mleka
  • kubek jeżyn

Wykonanie:

Krakersy pokruszyć na mak. Dołożyć nutellę, ważne by była w temperaturze pokojowej. Zmiksować na jednolitą masę. Wyłożyć na dno formy i ucisnąć łyżką by całość była zbita oraz równo położona.

Przygotować mus. W między czasie przygotować tez żelatynę.
1. 250 g czekolady rozpuścić w kąpieli wodnej. Do rozpuszczonej czekolady dodać łyżkę alkoholu i dobrze połączyć. 
2. Do żółtek dodajemy cukier i ubijamy kilka minut, tak by masa nabrała białego koloru.
3. Do żółtek stopniowo dodajemy lekko przestygniętą już czekoladę, łyżka po łyżce, aż powstanie krem.
4. W innym naczyniu ubijamy na sztywno kremówkę, a kiedy jest już ubita, to delikatnie należy wmiksować wcześniej przygotowane żółtka. 
5. Na końcu ubijamy białka. Na sztywno.
6. Łączymy kremówkę najpierw za pomocą miksera z żelatyną (stopniowo ją dodajemy), a następnie za pomocą łyżki dodajemy białka i bardzo delikatnie mieszamy by białka nie straciły pęcherzyków powietrza, i mus wyszedł prawdziwie puszysty.

Przekładamy na ciasto i wstawiamy do lodówki na minimum 2 godziny.

Po tym czasie udekorować wierzch :-)
50 g czekolady rozpuścić w małym rondelku z dodatkiem łyżki mleka, tworząc polewę. Ułożyć okrąg z jeżyn, polać je polewą by się przykleiły do musu.

I podawać :-)
Smacznego!
Pozdrawiam ciepło, 
Katarzyna

Zajrzyj też na Facebook oraz Instagram.



Cukinia w pomidorach, z czosnkiem, cebulą i przyprawami. Jak nic nasunęła mi się nazwa cukinia po diabelsku :-). Przepis skomponowałam tak, by była to lekko pikantna sałatka, ale można sobie regulować smak dodając więcej pieprzu cayenne czy czosnku, jednocześnie pozostawiając resztę składników w takiej samej ilości. 

Sałatka nie tylko dobra do obiadu bo fajnie ją można wykorzystać jako składnik surówek, burgerów czy nawet do jajecznicy :-)



Składniki:

  • cukinia - 3 kg (waga całego owocu)
  • 2 cebule
zalewa:
  • 1 szklanka cukru
  • 3 łyżeczki soli z czubkiem
  • 4 szklanki wody
  • 1 puszka pomidorów w zalewie własnej
  • 1 szklanka octu
  • łyżka gorczycy
  • liść laurowy
  • 3 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę
  • słodka papryka - 1 łyżeczka z czubkiem
  • zioła prowansalskie - płaska łyżka
  • pieprz cayenne - płaska łyżeczka
Wykonanie:

Przygotować cukinię: jeżeli jest to duży owoc o wadze większej niż 0,5 kg należy go obrać ze skórki. Młodsze zostawiamy ze skórką. Cukinię przekroić na 4 części wzdłuż, wydrążyć gniazda nasienne (jeżeli takie są) i poszatkować cukinię na cienkie plasterki tak jak na mizerię.

Cebulę obrać i pokroić w cieniutkie plasterki, dołożyć do cukinii.

Wszystkie składniki na zalewę umieścić w garnku, zagotować i gorącą zalać cukinię oraz cebulę. Całość dobrze pomieszać, ułożyć za pomocą łyżki tak aby cukinia była przykryta zalewą. Pozostawić na 2 godziny.

Sałatkę nakładać do słoiczków, dobrze zakręcać i pasteryzować we wrzącej wodzie przez 15 - 20 minut (młodszym wystarczy 15 minut, starszym 20). Wykładać, ustawić dnem do góry i pozwolić sałatce ostygnąć.

Smacznego! :-)

Zajrzyj także na Facebook i Instagram.
Pozdrawiam!


Sezon na cukinię trwa w najlepsze, więc warto przemycać ją do obiadów, bo jest nie tylko bogata w witaminy ale także wpływa dobroczynnie na nasz układ trawienny. Dziś pokazuję więc pyszny przepis na kotleciki szarpane (szarpańce), które można zajadać do obiadu jak i samodzielnie. Oprócz cukinii znajdziemy w środku pieczarki, żółty ser, szynkę i marchew więc te placuszki potrafią zaskoczyć ulubionym smakiem. 


Składniki:
  • cukinia o wadze 0,6 kg
  • marchew - 150 g
  • żółty ser - 200 g
  • cebula - 100 g
  • pieczarki - 150 g
  • szynka drobiowa  - 200 g
  • duża łyżka majonezu
  • 2 jaja
  • 3 kopiaste łyżki mąki pszennej
  • sól i pieprz
  • płaska łyżeczka ziół prowansalskich
  • olej do smażenia
Wykonanie:

Marchew obrać i zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Cebulę drobno posiekać, pieczarki pokroić w drobną kostkę. Na patelni rozgrzać tłuszcz, włożyć cebulę, marchew i pieczarki i podsmażać z dodatkiem soli i pieprzu aż będą miękkie. Odstawić by wystygły.

Cukinię obrać ze skórki, przekroić wzdłuż na pół. Jeżeli wytworzyły się już nasiona, to trzeba je usunąć łyżką; następnie owoc poszatkować na tarce o grubych oczkach. 

Ser zetrzeć na tarce o grubych oczkach, szynkę pokroić w kostkę.

Tak przygotowane składniki umieścić w naczyniu i wbić jaja, dołożyć majonez oraz mąkę. Dodać soli i pieprzu wg uznania, oraz zioła. Za pomocą łyżki masę dokładnie pomieszać. 

Smażyć na średniej mocy palnika, na dobrze rozgrzanej patelni układając łyżką małe kotleciki o średnicy około 5 cm. Rumienić na złoty kolor po obu stronach.

Smacznego!

Zajrzyj też na Instagram i Facebook.
Pozdrawiam i miłej niedzieli życzę :-)




Dziś ponownie wrzucam przepis na przetwory. W ogrodzie mam całkiem sporo owoców cukinii, inaczej pisząc kabaczka. Zawsze staram się kupować nasiona odmiany zielonej, bo rośnie do okazałych rozmiarów a przy tym skórka pozostaje dość miękka i łatwo się go obiera. Ale każdy rodzaj jest mile widziany w tym przepisie. W ubiegłym roku robiłam sos z dodatkami innych warzyw, nie tylko cukinii - znajdziecie go tutaj. 

W tym roku natomiast będą sałatki do obiadów, oraz sos który dziś widzicie - beż żadnych dodatków. Jest to bardzo gęsty sos, który smakuje podobnie do sosu bolognese - gotowego sosu jaki można kupić w słoikach. Choć moim zdaniem jest o niebo lepszy. Ci, którzy mają nadmiar kabaczków, będą mi dziękować za ten przepis ;-) Siedziałam nad stworzeniem idealnych proporcji kilka godzin, bo jak wiadomo, kabaczek musi się przegryźć zanim osiągnie ostateczny smak. Tak więc zanim go zapakowałam do słoików, sprawdziłam dokładnie czy jest tylko lekko słodki i kwaśny - jest. Ale najważniejsze jest to, że jest pomidorowy, lekko pikantny i wyczuwalnie ziołowy - czyli taki, jaki powinien być prawdziwy sos boloński.

Zastosowanie: do makaronów (wystarczy podsmażyć mięso mielone i dodać do sosu), mięs (np. tu), zapiekanek (tu), jako sos do pizzy, jako ketchup a nawet jako składnik jajecznicy. A więc zacieramy rączki i do pracy! ;-)


Składniki na około 6,5 litrów sosu:
  • 6 kg cukinii/kabaczka (+/- 200 g) - waga po obraniu i wydrążeniu nasion - (zużyłam 3 duże kabaczki)
  • 4 ząbki czosnku
  • 2 szklanki wody
  • 3 łyżki soli kamiennej
  • 2 liście laurowe
  • płaska łyżka pieprzu ziołowego
  • płaska łyżka czerwonej słodkiej mielonej papryki
  • zioła prowansalskie 10 g - 2 kopiaste łyżki
  • 1 litr koncentratu pomidorowego
  • 1,5 szklanki octu
  • 1,5 szklanki cukru
  • płaska łyżeczka pieprzu cayenne  (lepiej dać na początku pół płaskiej łyżeczki i sprawdzić pod siebie czy wystarczy pikanterii)
szklanka = 250 ml

Wykonanie:

Pracę z sosem podzielić sobie na dwie części. Wieczorem przygotować i nasolić cukinię by zmiękła (szybciej się rozgotuje), a dopiero następnego dnia gotować sos.

Część 1.

Cukinię obrać ze skórki, odciąć końcówki, przeciąć na pół i wydrążyć łyżką środek z nasionami. Jeżeli cukinia jest młodziutka i nie wytworzyły się jeszcze nasiona, to zostawiamy ą w całości, obieramy tylko skórkę. Cukinię zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Najszybciej będzie na szatkownicy elektrycznej. Można też pokroić w drobną kostkę. Cukinię przesypać solą kamienną - 3 łyżki. Zostawić na noc w chłodnym miejscu.

Część 2.

Do dużego garnka wlać dwie szklanki wody, włożyć liście laurowe, czosnek przeciśnięty przez praskę oraz cukinię (wraz z sokiem jaki się wytworzył). Całość gotować około 60 minut, co jaki czas mieszając, by cukinia się rozgotowała. Następnie dodać przyprawy i koncentrat - jeszcze chwilę pogotować stale mieszając. Wyłączyć. Na końcu dodać cukier i ocet i dokładnie go rozprowadzić oraz usunąć liście laurowe.

Gorący sos nakładać do wyparzonych słoiczków, szybko zakręcać i pasteryzować we wrzącej wodzie przez 15 minut. 

To wszystko, czekam na Wasze opinie :-)

Ps. Zanim nałożymy sos do słoiczków, można poczekać około godziny by sos się przegryzł "na naszym języku", a nie w słoiku i dołożyć troszkę więcej octu czy cukru wg uznania.

____
Pozdrawiam i smacznego!






Stali czytelnicy bloga wiedzą, że bardzo lubimy zapiekanki ;) Jest ich sporo na blogu, bo są łatwe, sycące i pyszne. Dziś przyszedł czas na zapiekankę Pasticcio - jest to grecka zapiekanka z makaronem penne, sosem beszamelowym, mięsem mielonym i serem. Ja w dzisiejszym przepisie postawiłam głównie na warzywa. Jest różnorodnie, bo lato zobowiązuje by korzystać z jego uroków. Znajdziemy marchew, paprykę, cukinię, cebulę, czosnek, pomidory - podczas gdy zazwyczaj do mięsa dodaje się tylko czosnek i pomidory. A szkoda, bo warto podkreślić smak zapiekanki zwłaszcza młodziutkimi i aromatycznymi warzywami. Polecam! :-)


Składniki (na formę blaszkę 35x25):

  • makaron penne Lubella - 400 g
  • żółty ser 400 g
  • kilka gałązek natki pietruszki
  • 20 dag marchewki
  • 20 dag obranej cukinii
  • 2 ząbki czosnku
  • biała cebula
  • 2 pomidory malinowe
  • 100 ml soku pomidorowego
  • 1 czerwona papryka
  • 80 dag mięsa mielonego wieprzowego
  • przyprawy: oregano, majeranek, pieprz, sól, liść laurowy, papryka czerwona słodka w proszku

  • na sos beszamelowy: 2 szklanki mleka, kopiasta łyżka mąki pszennej, sól, pieprz, gałka muszkatołowa, kurkuma
  • smalec do podsmażenia i wysmarowania formy.
Wykonanie:

Makaron ugotować al dente (wodę do gotowania posolić). Odcedzić, przelać wodą.
Do rondelka wlać 1,5 szklanki mleka. W pozostałej połowie szklanki rozkłócić mąkę, dołożyć do mleka. Dołożyć przyprawy - sól, pieprz, gałkę i kurkumę w takiej ilości by sos był lekko pikantny i miał wyrazisty smak. Całość postawić na małej mocy panika i co chwilę mieszając doprowadzić do zagotowania.  Sos połączyć z makaronem i włożyć na dno formy.


Marchew, cukinie, cebulę i paprykę umyć. Marchew i cukinię zetrzeć na tarce o grubych oczkach natomiast cebulę, natkę pietruszki i paprykę drobno posiekać. Czosnek przecisnąć przez praskę.
Na patelni rozgrzać tłuszcz. Włożyć na niego warzywa, liść laurowy, posolić i podsmażać aż wyraźnie zmiękną. Dodać mięso, rozbić na drobne części łyżką i podsmażyć aż zniknie kolor surowizny. Dołożyć pomidory (najlepiej bez skórki) pokrojone w kostkę i sok pomidorowy. Uzupełnić przyprawy: pieprz, sól, oregano, majeranek, paprykę - zapiekanka powinna być lekko pikantna. Całość podsmażać około 30 minut, tak by odparować część soków. Wyjąć z patelni liść laurowy i wyłożyć masę na makaron. 

Na wierzch wyłożyć starty na tarce żółty ser, i włożyć do piekarnika na 20 minut do temperatury 180 stopni.

Wyjąć, pozwolić 10 minut zapiekance przestygnąć, następnie kroić i zajadać :-)

Smacznego!
Pozdrawiam, Kasia.





Naked cake to forma tortów, która jest bardzo popularna w krajach anglojęzycznych i robi tam ogromną furorę. W dosłownym tłumaczeniu jest to nagie ciasto, czyli takie, które nie ma na sobie typowych dla tortów ozdób np. masy cukrowej, idealnego ganache, lukrów, figurek z cukru i tym podobnych. Biszkopt ozdabiają tylko owoce oprószone cukrem pudrem czy czekoladą, lub jest tylko biszkopt i krem (i nic więcej). Jest to bardzo praktyczne rozwiązanie dla mało doświadczonych w wypiekach osób - nie ukrywajmy, że aby zrobić masę cukrową i równo ją rozłożyć, trzeba mieć wprawę. Naked cake to także pięknie wyglądające ciasto, bo często mniej oznacza więcej :-) 

Swoje ciasto przełożyłam tylko 1 raz, dużą ilością kremu - ostatnio coraz częściej w cukierniach można dostać takie właśnie torty. Jest to kolejny trend, który może uratować sytuację wtedy, kiedy ciasto wychodzi zbyt niskie i ciężko przekroić je na kilka blatów ;-) 

Podsumowując - dzisiejszy torcik, to tort absolutnie dla każdego! :-) Znakomity wyjdzie także z malinami zamiast jagód!


Przepis na małą tortownicę.

Biszkopt:
  • 3 jaja
  • 3 łyżki mąki pszennej
  • 3 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 6 łyżek cukru
  • 1/4 łyżeczka proszku do pieczenia.
Białka oddzielić od żółtek. Białka ubić na sztywną masę, łyżka po łyżce ciągle ucierając dodać cukier, następnie kolejno żółtka. Na najmniejszych obrotach miksera stopniowo dodawać mąki i proszek do pieczenia. Ciasto wlać do wyłożonej papierem do pieczenia tortownicy, i piec 30-35 minut w temperaturze 170 stopni (ciasto musi się lekko zarumienić i odejść od brzegów, najlepiej sprawdzić patyczkiem).

Krem:
  • 750 ml śmietany kremówki
  • 1 szklanka  leśnych jagód (do masy dodałam leśne jagody bo oddają piękny kolor, ale można użyć także borówki amerykańskiej)
  • pół szklanki cukru pudru (lub więcej wg uznania)
  • 1 opakowanie cukru waniliowego
  • żelatyna 5 łyżeczek rozpuszczonych w 100 ml wody wg przepisu na opakowaniu
  • 100 g wiórek kokosowych
Kremówkę ubić na sztywną masę, stale miksując dodać stopniowo cukier i cukier waniliowy, następnie wkręcić jagody i wiórki kokosowe (wiórki zmiękną w kremie). Na koniec także stopniowo dodać tężejącą żelatynę.

Poncz:
  • 100 ml przegotowanej wody posłodzonej łyżką cukru

Każdy blat ciasta nasączyć ponczem.
Biszkopt przełożyć kremem. Najlepiej zostawić ciasto na kilka godzin w formie, dopiero wtedy  wyjąć i nałożyć owoce.

Owoce:
  • 1,5 szklanki borówki amerykańskiej
  • 2 białe czekolady (200 g)
  • 50 ml mleka
Czekoladę połamać na małe kawałki i wraz z mlekiem rozpuścić w rondelku tworząc polewę. Polewa ma na celu utrzymanie owoców na swoim miejscu. Połową polewy posmarować wierzch torcika, wysypać owoce i resztą polewy polać je obficie z wierzchu.

Ps. Ciasto jest na kremówce, więc musi być przechowywane w lodówce. Przed pierwszym krojeniem należy je porządnie schłodzić, najlepiej przez całą noc.


Smacznego!
Pozdrawiam,